Szczecin (komunikacyjnie)
Wtorek, 3 grudnia 2013
· Komentarze(4)
Kategoria komunikacyjnie
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn(z powrotem przez promenadę)-Kobylanka-Szczecin(Jezierzyce-Płonia[z powrotem przez Śmierdnicę]-Kijewo-Dąbie-port)-STARGARD
MAPA
Rano dość zimno, w Płoni -5. Po południu cieplej - około -2, -3.
W drodze "do" nieprzyjemny incydent na ddrce prawo-lewo na wysokości elektrowni. Tam za światłami jest taki wjazd do elektrowni właśnie. Dzisiaj jadę i oczom nie wierzę - pakuje się tamtędy jakiś gryfiński młodzian w hondzie i popyla w stronę bramy stoczni tak +/- 50 km/h w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Osłupiałem, bo zazwyczaj wjeżdżają od szlabanu przy stoczni i od razu zawijają na trawę, a ten na bezczela pocisnął po chodniku/ddr jakieś 200 - 300 m. Ale to nie koniec, poszukiwania chyba bezskuteczne: typ wrzucił wsteczny i zasuwa z powrotem w stronę elektrowni. Widzę, że jestem dla niego niewidzialny, w ostatniej chwili uskakuję w bok (bo się zatrzymałem). Walę pięścią w dach - zero reakcji. Walę w szybę - jest. Wyraźnie spłoszony, aż mi się go żal zrobiło, patrzy na mnie: "nic się panu nie stało?". Nie, nic. Powiedziałem mu, że tam się nie jeździ, ale pewnie niczego to nie zmieni...
MAPA
Rano dość zimno, w Płoni -5. Po południu cieplej - około -2, -3.
W drodze "do" nieprzyjemny incydent na ddrce prawo-lewo na wysokości elektrowni. Tam za światłami jest taki wjazd do elektrowni właśnie. Dzisiaj jadę i oczom nie wierzę - pakuje się tamtędy jakiś gryfiński młodzian w hondzie i popyla w stronę bramy stoczni tak +/- 50 km/h w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Osłupiałem, bo zazwyczaj wjeżdżają od szlabanu przy stoczni i od razu zawijają na trawę, a ten na bezczela pocisnął po chodniku/ddr jakieś 200 - 300 m. Ale to nie koniec, poszukiwania chyba bezskuteczne: typ wrzucił wsteczny i zasuwa z powrotem w stronę elektrowni. Widzę, że jestem dla niego niewidzialny, w ostatniej chwili uskakuję w bok (bo się zatrzymałem). Walę pięścią w dach - zero reakcji. Walę w szybę - jest. Wyraźnie spłoszony, aż mi się go żal zrobiło, patrzy na mnie: "nic się panu nie stało?". Nie, nic. Powiedziałem mu, że tam się nie jeździ, ale pewnie niczego to nie zmieni...









