Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2019

Dystans całkowity:1693.10 km (w terenie 103.70 km; 6.12%)
Czas w ruchu:74:13
Średnia prędkość:22.81 km/h
Maksymalna prędkość:56.70 km/h
Suma podjazdów:7779 m
Suma kalorii:45940 kcal
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:70.55 km i 3h 05m
Więcej statystyk

Niedzielny chillout, bynajmniej solo

Niedziela, 30 czerwca 2019 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Namówiłem przyjaciółkę na rower :) W dwóch tego zwrotu znaczeniach. Po pierwsze na wycieczkę, a po drugie, i to ważniejsze, na zakup. Pożądany rower w pięknym, dziewczyńskim, turkusowym kolorze był akurat w Szczecinie. Ania mieszka w Gdańsku, a ponieważ w ten weekend jechałem w rodzinne strony to zabrałem go, z mniejszymi i większymi przygodami, "na pakę". Przy okazji ustaliliśmy, że trzeba ochrzcić nowy nabytek. Początkowo chcieliśmy przejechać się na trasie Rewa-Puck-Rewa, ale po sprawdzeniu prognozy wykombinowałem, że na upiorne upały jednak dużo lepszy będzie wariant leśny, a nie przez te odkryte łąki. A jak wariant leśny to ten, który znam jak własną kieszeń, czyli okolice Wejherowa.

Po krótkiej instrukcji co i jak ruszamy przez miasto i na starcie funduję nam "bombę" w postaci wyjazdu z Wejherowa pod Gowino. Niestety ukształtowanie terenu jest tu takie, że w którą stronę by się nie ruszyć trzeba się wspinać. Podjazd udaje się pokonać dobrze, wręcz bardzo dobrze jak na aurę i kogoś kto nie siedział na rowerze lat "naście". A jak już jesteśmy u góry to pozostaje wjechać w ostępy TPK i w spokoju, bez pośpiechu poturlać się po dróżkach leśnych. Koło tzw. "3 stawku" na spotkanie wybiega nam radośnie miejscowa sarenka. Potem mijamy, zgodnie z logiką, 2 i 1 stawek, a na koniec zajeżdżamy na zarastający cmentarz dawnego szpitala psychiatrycznego.

Gdy rzucam myśl, żeby powoli kierować się w stronę parku i na obiad Ania zdecydowanie protestuje! Chce dalej jeździć. No to jedziemy. Przeprawiamy się przez rozpalone do granic miasto na drugą stronę pradoliny i koło leśniczówki Miga wjeżdżamy w las, na drogę prowadzącą do Bolszewa/Warszkowa. Nad oczkiem wodnym koło stadniny koni postój, a potem kolejny przy śluzie na kanale rzeki Redy. Tutaj kolejna atrakcja - mama kaczka prowadzi młode kaczęta do wody. Obserwujemy sobie to racząc się ciastem z rabarbarem w cieniu wierzby - no po prostu sielanka nad sielanki :)

Końcówka to powrót do miasta. Objazd rynku i parku - zrobił wrażenie, tym bardziej, że jak na zamówienie na pałacowym tarasie trwał sobie w najlepsze koncert jazzowy na żywo. No i tajska knajpa, bo być w Wejherowie i nie zjeść tam padthaia to jak być w Rzymie i... wiadomo :) 

Sprawy w mieście

Piątek, 28 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
Pozałatwiać parę spraw na Prawobrzeżu i w porcie.

Chwarstnica

Czwartek, 27 czerwca 2019 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Popołudniowa przejażdżka - chciałem sprawdzić polecaną przez kolegę z pracy "serwisówkę" S3, łaczącą Gardno z Sobieradzem. Jest ok. Dalej po ludnej DDRce z Chwarstnicy do Gryfina i bokami, przez Dębce i Stare Brynki do domu. Zdjęć - nietypowo jak na mnie, brak, ale nie chciało mi się odpinać telefonu z uchwytu, za który dziękuję Shrinkowi :) 

DPD + miasto

Środa, 26 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

DPPort

Wtorek, 25 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

Powrót z Trzebiatowa po wertepach

Niedziela, 23 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
MAPA

Postanowiłem całą niedzielę spędzić na rowerze, więc trasę z Trzebiatowa wytyczyłem opłotkami, największymi zadupiami wręcz zachpomu :) Po pierwsze chciałem zaliczyć czy raczej zobaczyć gdzie kończy się DDRka biegnąca aż z Kołobrzegu przez Rymań, Rzesznikowo (do którego dojechałem przez Brojce) i wchodząca w las w okolicy DK6 - nieraz, jadąc tą drogą zastanawiałem się gdzie ta wstęga asfaltu się kończy. A kończy się niedaleko. I to brzydko, bo krzyżuje się z brukowaną drogą. Skręcam w lewo i po kilkunastu minutach ląduję przy śródleśnym jeziorku. Wszystko się zgadza z tym, co mówił wujek. Dalej jadę "na czuja" główną, leśną (gruntową) drogą. Ale w pewnej chwili się orientuję, że utrzymując kurs zbliżę się raczej do Świdwina, a nie Łobza, przez który planowałem jechać w kierunku Szczecina. Tutaj też gdzieś dostaję smsa od "czerkawów" z prośbą o określenie jaką marszrutę obrałem, bo chcą razem ze mną zjeść obiad :) No więc na szybko w głowie układam sobie trasę i kilkadziesiąt km dalej się spotykamy - konkretnie na hopkach między Węgorzynem a Chociwlem na DK20.

Po zmianie kursu w lasach iglicko-wicimickich zaczynają się, jak to zwykle bywa, urocze problemy. Leśna przesieka staje się coraz gorsza, zaczyna się kopny piach. Wybawieniem okazuje się skrzyżowanie z inną, lepszą drogą. Ale widzę po śladzie, że miast posuwać się do przodu kręcę się w miejscu :) Objeżdżam dookoła wieś Orzeszkowo, mijam jakąś leśniczówkę i w końcu łapię znaną mi ni to asfaltówkę, ni to szutrówkę ze Starej Dobrzycy do Wicimic. Dalej już droga znajoma: Stara Dobrzyca właśnie, dziurawy asfalt do Starogardu zwanego Starogródkiem, DW do Łobza ostatni raz jechana podczas BBT w 2016 - wracają wspomnienia.

Za Łobzem zjeżdżam w boczne drogi, przez Kraśnik, Runowo, Cieszyno omijam długi fragment DK20, ale koniec końców i tak na nią wpadam i to tutaj właśnie spotykam towarzyszy wzmiankowanych powyżej :) Szybkim tempem osiągamy Chociwel, potem jest więcej czasu na rozmowy, bo spokojne drogi, prowadzące nas lekko "na około" do Stargardu umożliwiają to.

W grodzie nad Iną pyszna pizza i zimne radlery. To jest odkrycie tegoroczne, a może i zeszłoroczne. Świetnie gaszą pragnienie. Po tym jakże obfitym ;) posiłku żegnamy się i rozjeżdżamy każdy w swoją stronę. Mnie czeka jeszcze niespodzianka w postaci wymiany dętki po najechaniu na solidny gwóźdź. Cud, że nie uszkodziłem obręczy, a wymianę opony szwalbe maraton plus muszę poważnie przemyśleć, bo bardzo dostała w "d"...











Trzebiatów

Sobota, 22 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
MAPA

Po długim czasie (prawie rok przerwy) wizyta u najlepszego wujka w Trzebiatowie.

Jazda przez wał do Lubczyny, dalej Goleniów, gdzie niespieszne sączenie radlerka w parku. Potem przejazd opustoszałą, po otwarciu "eski", starą szóstką, ale tylko do skrętu na Bodzęcin. Wizyta w sklepie w Błotnie, gdzie wciąż sprzedaje bardzo niemiła pani, a tym razem, po wejściu do środka, zastałem jej małżonka w samych gaciach, takich zwykłych slipach :D Potem już standardowo: rondo golczewskie, Unibórz, Jasiel, Gryfice. Tamże postój na stacji PKSu i ryzykancka jazda DW na Trzebiatów. Ryzykancka, bo znaki kazały kierować się objazdem. Ale okazało się, że remontowany przepust można obejść przez prywatną łączkę - pokierowała mnie uprzejma właścicielka, uprzedzając, że przejście po kładce (zrobionej ze starych drzwi) na własną odpowiedzialność :) Plus taki, że na całym tym odcinku prawie w ogóle nie było samochodów, choć zazwyczaj wariatów nie brakowało.

Z wujkiem długie gawędy przy piwku. Klasyka :)













DPD

Piątek, 21 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie

Czereśnie w Hohenreinkendorf

Czwartek, 20 czerwca 2019 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
MAPA

Trzy lata temu (jak ten czas leci!) odkryłem, że przy drodze z Gartz do Hohenreinkendorf rosnie cała aleja czereśni. Opchałem się wtedy ich w opór. Dzisiaj, wiedząc o tym, że już czereśnie w Niemczech są dojrzałe, postanowiłem się wybrać i sprawdzić czy się nic nie zmieniło. I rzeczywiście - wszystko jak trzeba, obżarłem się za wszystkie czasy. Jest tego tyle, że wystarczy dla wszystkich chętnych, a i tak dużo się jeszcze zmarnuje ;)