2014 - wieńcząc i podsumowując
Środa, 31 grudnia 2014
· Komentarze(10)
Kategoria komunikacyjnie
W roku 2014 odbyłem 221 jazd z ostatecznym rezultatem 11547 km co stanowi... Dobra, dobra, nie będę przynudzał.
Rok rewolucyjny pod wieloma względami. Mocno nietypowy pod względem rowerowym początek, gdy miesiąc w miesiąc biłem rekordy miesięcznego dystansu od czasu, gdy prowadzę regularne notatki (czyli od 2004 roku). To oczywiście zasługa bardzo lekkiej zimy i dość silnej motywacji wynikającej z niższego o ponad tysiąc kilometrów od wcześniejszych lat przebiegu w 2013 roku. Poza tym swoje "trzy grosze" dołożył samochód (sprzedany później), który popsuł się dwa razy i wówczas skazany byłem (a raczej sam się "skazałem") na dwa kółka.
Z początkiem maja przemeblowałem sobie dość radykalnie życie dokonując przeprowadzki ze Stargardu, gdzie mieszkałem od 2008 roku do Szczecina. Miało to swoje plusy i minusy. Na pewno plusem było "wzmożenie" w kwestii roweru. Od maja do października w każdym miesiącu przejeżdżałem przynajmniej 1000 km, a jak na mnie to sporo (w 2012 i 2013 było po jednym takim miesiącu). Dużo pojeździłem w bezpośredniej okolicy Szczecina, bardzo często po trasach, których w ogóle nie znałem, mimo, że mieszkam tu od dobrych kilku lat. Pewnym minusem - zawirowanie na jednym z "odcinków życia zawodowego". Piszę "pewnym", bo z drugiej strony pokazało mi dużo innych, ciekawszych możliwości.
Gdy wydawało się, że to już koniec rewolucji dokonałem największego osiągnięcia w mojej "rowerowej karierze", czyli przejechałem ponad czterysta kilometrów na trasie Szczecin - Wrocław. Jechałem sam i byłem wtedy z siebie w tym Wrocławiu bardzo dumny. Nie przypuszczałem, że niecałe dwa miesiące później rekord ten poprawię (zresztą o symboliczny kilometr z kawałkiem). Zrobiłem to we wspaniałym towarzystwie 4gotten`a i Wąskiego na trasie Koło - Szczecin. Z tego drugiego przejazdu najbardziej w pamięć zapadł mi chyba potworny upał, gdy w końcowym odcinku trasy męczyliśmy się w ponad 30 stopniach i obrzydzenie wręcz na samą myśl wyjścia z klimatyzowanej stacji orlenu w Starym Czarnowie na już ostatni, kilkunastokilometrowy odcinek.
Zamykam (to się chyba nie zmieni) pierwszą setkę wśród chłopów na BS`ie. Prawdę mówiąc traktuję to jako swój mały sukcesik. No bo przecież nie każdy może być pierwszy. :P
Wszystkim czytelnikom, zarówno biernym, jak i czynnym ;), mojego bloga dziękuję. Życzę spełnienia wszystkich bez wyjątku marzeń, pragnień. Do tego pewności i siły w podejmowaniu ważnych i trudnych decyzji - to prawie zawsze prowadzi do zmian na lepsze! :) Oczywistości typu zdrowia, praca, pieniądze nie będę wymieniał - chyba nie muszę? ;)
Do siego 2015 roku!










