SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Łękno-Osów-Bukowo-Stołczyn-Skolwin)-Police-Siedlice-Leśno Górne-Pilchowo-
SZCZECIN(Podbórz-Osów-Głębokie-Łękno-NIEBUSZEWO)
MAPA
Pięćdziesiątka dla przewietrzenia się. Dzisiaj pojechałem na czerwonym, a to dlatego, że nie chciałem w deszczu jeździć na Hance :) Prognozy co prawda zapowiadały deszcz dopiero po południu, ale ciemne chmury wiszące nad miastem zwiastowały deszcz już wcześniej. Nic to, tym razem ja się pomyliłem, nie spadła ani kropla deszczu. Ale nie ma tego złego, bo przejechałem się bocznymi drogami, które miałem w planie odwiedzić. I tak: szlak prowadzący od drogi Podbórz - Leśno Górne w kierunku osiedla Bukowo przejechałem po raz pierwszy i ostatni. Co i raz wjeżdżałem w głębokie łachy piachu i tylko cud sprawił, że z każdej się wymłynkowałem i obeszło się bez prowadzenia roweru. Szkoda, bo na Kolonistów mieszka koleżanka, do której fajnie byłoby jeździć inaczej jak Szosą Polską.
Z Bukowa zjechałem bardzo efektownie nad Odrę, do "zakazanych" dzielnic Szczecina: Stołczyna i Skolwina. Pomny opowieści i wieści z kronkik kryminalnych, nie bez obaw wyjąłem aparat i sfotografowałem łuk ulicy z panoramą na Jezioro Dąbie w oddali. Zdjęcie nawet w części nie oddaje klimatu tego miejsca, a jest przedni. Potem łagodnymi zakosy opuściłem się niemalże na wysokość poziomu morza i kontynuowałem jazdę wzdłuż Odry, nomen omen, ulicą o nazwie Nad Odrą. Stołczyn i Skolwin to dzielnice przemysłowo-robotnicze. Jednak muszę przyznać, że stare fabryki oraz kamienice i nowsze, ale poniemieckie budynki mieszkalne robią bardzo dobre wrażenie. Niestety, są trochę zaniedbane, ale jednocześnie bardzo ciekawe. Wszystkiego dopełnia linia kolejowa do Polic (i dalej do Trzebieży, która w nomenklaturze kolejowej zwie się "Trzebież Szczeciński") wijąca się raz z jednej, raz z drugiej strony.
Przez Police przelatuję migusiem i opuszczam je podjazdem wiodącym w kierunku Leśna Górnego, a potem zjazdem do opłotków Pilchowa. Tamże skręcam w drogę, która nurtowała mnie od dawna - a mianowicie w lewo, w las, w kierunku oczyszczalni ścieków albo wysypiska śmieci. Betonowa nawierzchnia szybko przechodzi w szutrowy "dwuślad". Po drodze mijam most Wilhelma Meyera, którego jeszcze nigdy nie widziałem i wspinając się z wolna osiągam drogę Podbórz - Leśno Górne. Przecinałem ją już dzisiaj, ale trochę bliżej miasta.
Końcówka to szybki zjazd Miodową na Głębokie i stamtąd, przez Arkonkę docieram do domu. Witajcie ustawy, decyzje, dyrektywy i rozporządzenia. Przybyłem :)