Powrót z portu do domu, nieco okrężną drogą. Między innymi przez wciąż jeszcze nie otwartą dla ruchu "chociwelkę" - to ostanie chwile spokoju na tej trasie. Potem dawno nie jeżdżonymi drogami w okolicy Sowna - dojechałem przez Wielichówko i Cisewo aż do Morzyczyna. Stamtąd powrót przez Jęczydół i Kołbacz do domu. Ale z Kołbacza nie przez Stare Czarnowo, tylko od Śmierdnicy przez Drogę Bieszczadzką.
Po pracy na świetny wieczór autorski Stanisława Tyma. Na koniec, podczas
odbierania autografu była możliwość zamienienia kilku zdań. Wspaniały
artysta!
Rano po długim czasie przez Zaleskie Łęgi. Jesto ok, sucho, błota, ani kopnego piachu nie ma.
Po pracy sprawy w banku, potem lody u Dutkiewicza na Jagiellońskiej,
gdzie przy okazji rozmowa ze starszą panią, pionierką Szczecina na temat
np. dzisiejszej rocznicy powstania w getcie warszawskim. Po lodach
przyszła kolej na zakupy w "oszą" i domknięcie rundki przez Gryfino.