Najlepsza motywacja do jazdy na rowerze, czyli "z musu", no bo auto w warsztacie. Rano jechało się wyśmienicie. Wiaterek lekko pomagał, całkiem ciepło. Jedynym mankamentem była remontowana ul. Spokojna w Stargardzie Szczecińskim, którą postanowiłem w końcu uwiecznić w wersji saute ;)
W drodze powrotnej do bankomatu w mieście i na pyszne rollo. A potem już prosto do mechanika w Wielgowie, któren zdiagnozował problem.
Auto trza było oddać do mechanika. A, że zarekomendowany pan urzęduje dość daleko to i miejsce dla roweru znalazło się "na pace". Oby naprawił co się zepsuło.
Pogoda piękna, wiosenna. Cóż z tego skoro kondycja nie ta. Nie ma się co dziwić - niemal nie jeżdżę, ale powinno się to zmienić. :P
Szybki, komunikacyjny przelot. Bez sensacji. No, może poza tym, że przez roztargnienie ponad kilometr przejechałem bez oświetlenia. ;) Rower został w pracy. Czeka tam na mnie do poniedziałku, kiedy to zamierzam odstawić auto do warsztatu i wrócić nań z Wielgowa do domu.
Po długim czasie rowerem do pracy. W wersji mini, bo w drodze powrotnej skorzystałem z usług Przewozów Regionalnych, co uświadomiło mi ile oszczędzam jadąc na dwóch kółkach - 14,5 zł w jedną stronę, samochodu nawet nie chce mi się liczyć ;)
Rano jechało się świetnie. Wiatr pomagał, ciepło, bo całe osiem stopni. Niemiłą niespodzianką był stan remontowanej ulicy Spokojnej w Stargardzie, gdzie całkowicie zerwano asfalt. Na szczęście miałem tam do pokonania jedynie 400 metrów. Drugą była doprowadzająca mnie do szału empetrójka, która uwielbia zawieszać się w najmniej odpowiednich momentach, np. 10 minut po ruszeniu. Żeby wówczas doprowadzić ją do porządku (zresetować) niezbędna jest... igła (sic!), którą zazwyczaj wożę ze sobą w kieszeni. Niestety, dziś jej nie zabrałem i musiałem jechać w ciszy. ;) Producentem tego szmelcu jest firma Vedia. Zdecydowanie nie polecam.
Powrót, jak wspomniałem, pociągiem osobowym. Sprężałem się, bo na dojazd do dworca miałem 23 minuty (no, może 26, bo wyszedłem trochę szybciej), a dystans to prawie 8,5 km. Potem jeszcze z przystanku w Zdrojach nowo odkrytym skrótem przez ul. Poległych i teren szpitala. A na koniec, jako ta wisienka na torcie, wspólne z Agą: wyprowadzanie psa nad Jeziorem Szmaragdowym i lody, ale to już nierowerowo.