Dojazd na święta zaplanowałem sobie na raty. Początkowo chciałem wystartować z Wałcza i finiszować w Bydgoszczy, Pruszczu Pomorskim lub Warlubiu, ale stanęło jednak na tym, że pojadę najpierw kawałek zahaczając o Łobez, a potem złapię osobowy do Słupska w Świdwinie i z tegoż Słupska znaną i sprawdzoną, dawno nie jechaną DW213 dojadę sobie do Wejherowa.
Jak postanowiłem tak zrobiłem. Dużym zaskoczeniem były śliskie drogi i śnieg w okolicach Cieszyna Łobeskiego (pierwszy etap tutaj zaczynałem). Potem dość zimno i wietrznie (ale pomagał). Gdy wyjeżdżałem ze Słupska pięknie świeciło słońce. Niestety dalej pogoda się trochę popsuła, a w okolicach Główczyc towarzyszył mi wręcz deszcz ze śniegiem. Za Wickiem zapadły ciemności i ostatnie czterdzieści parę km pokonuję w takich warunkach. Muszę popracować nad ustawieniem lampy. Wożę ją teraz na podstawce mocowanej do widelca i kilkukrotnie zdarzyło się, że kierowcy nadjeżdżąjący z naprzeciwka dawali mi do zrozumienia, że ich oślepiam...
Dzisiaj miałem dzień urlopu. Plany rowerowe jeszcze wczoraj wieczorem
były rozbudowane - nie sprawdzałem prognoz i byłem przekonany, że i
dziś będzie tak ładnie. Niestety - poranek przywitał mnie szarością i
mżawką. Wyłączyłem więc budzik i odwróciłem się na drugi bok...
Wyruszyłem przed 11. Najpierw do Rafała do BukBike`a, gdzie kupiłem
łańcuch na zmianę tego co to z nim teraz jeżdżę (już prawie 2000 km), a
przy okazji wreszcie założone zostały spd z authora - nie chciałem tego
robić w domu, bo nie mam smaru, a strasznie namordowałem się przy
ściąganiu ostatnio...
Tak miło zaczęty dzień postanowiłem wykorzystać na zlustrowanie stanu
DDRki po wale przeciwpowodziowym do Lubczyny. Niestety już w Załomiu
padła mi bateria, więc z samego szlaku zdjęć nie mam. Ale jest super,
będzie bardzo widokowa trasa. Ciekaw jestem tylko nawierzchni, bo na
dzień dzisiejszy od Załomia aż do Lubczyny jest szuter. Całkiem wygodny,
ale nie wiem czy asfalt nie byłby lepszy?
Powrót przez miasto, gdzie pozałatwiałem co było do załatwienia i przez Przecław, Ustowo zjechałem do Podjuch.
Zobaczyć czy okazały, reprezentacyjny, ogromny kościół mariacki w Chojnie wciąż stoi - stoi. Zrobiłem zdjęcie i wróciłem.
Całą drogę pochmurno, dość zimno. Wiatr chyba z południowego wschodu,
raczej przeszkadzał w jeździe "tam". Pierwsze km na nowych kapciach -
schwalbe durano plus, 23 mm. Czuć różnice w nadgarstkach ;)
Po pracy do Imereti (gruzińska knajpa) w nowej lokalizacji przy
Śląskiej, gdzie spotkanie z czerkawem i jeloną. Potem protest i na
koniec, zawijasem przez Rajkowo i Kurowo do domu.
Rano przejechałem się wreszcie Bukową. Cel oczywisty, gdy mieszka się
tak jak ja ;) Dotarłem do skrzyżowania z Drogą Górską, parę brzydkich
słów na k i j poleciało z moich ust na widok powalonych, pięknych,
pomnikowych buków. W dodatku po drodze mało mnie nie staranowała
ciężarówka do wywózki drewna. Nóż się w kieszeni otwiera. Mam wielką
nadzieję, że przyjdą takie czasy, że odpowiedzialni za ten stan rzeczy
zapłacą...
Potem postałem sobie ponad 10 minut na przejeździe w Dąbiu, a na
koniec zameldowałem się punktulanie w pracy, z której to na koniec
teleportowałem się do pracy nr 2, zahaczając po drodze o paczkomat.
Tamże odebrałem dwie sztuki opon durano plus, które powędrują do Hanki.
Trochę mnie przebojów kosztowało przewiezienie w rozsądny sposób tego
ładunku, ale koniec końców udało się :)
Wieczorem czekało mnie "boksowanie" z tymi nieszczęsnymi oponami. Spędziłem trzy bite godziny, by założyć je na obręcze. Złamana jedna łyżka, palce wytarte do krwi, setki przekleństw, chęć wyrzucenia kół za okno, ale w końcu z pomocą płynu do mycia naczyń udało się je nasunąć na miejsce. Mam teraz nadzieję, że nieprędko będę musiał ściągać, ale ten typ ma raczej tak, że się nie przebija. I oby tak było ;)
Do pracy już tradycyjnie przez ulubioną piekarnię, a wcześniej Gumieńce -
CC. A po pracy runda przez ukochane Niemcy - kraj, którego symbolem,
przynajmniej przy granicy, są wąskie, gładkie wstęgi asfaltu i kierowcy
wyrozumiali dla rowerzystów. Nic tylko jeździć. Bardzo mi tego brakowało
na Pomorzu, tej możliwości odskoku do innej krainy :)