Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2016

Dystans całkowity:735.20 km (w terenie 32.20 km; 4.38%)
Czas w ruchu:36:55
Średnia prędkość:19.92 km/h
Maksymalna prędkość:50.20 km/h
Suma podjazdów:2345 m
Maks. tętno maksymalne:182 (95 %)
Maks. tętno średnie:149 (78 %)
Suma kalorii:18485 kcal
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:43.25 km i 2h 10m
Więcej statystyk

DPD

Poniedziałek, 29 lutego 2016 · Komentarze(2)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

Klasyczne DPD, nawet nie jakoś szczególnie rozszerzone. A to dlatego, że po pracy musiałem podjechać załatwić coś na Zdrojach, a przy okazji spotkałem całkowicie przypadkowo dawno nie widzianą koleżankę. Z kolei jak już wróciłem po rower to skorzystałem z wiosennej aury i przy pomocy szmatki doprowadziłem czerwonego do jako takiego stanu. Momentami musiałem użyć siły, by odłupać zaschniętą glinę, pozostałość sobotniej wycieczki po Opolszczyźnie.


Między dworcami

Niedziela, 28 lutego 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
Uczestnicy
OPOLE-(PKP)-SZCZECIN(Centrum-NIEBUSZEWO)

Dojazd na dworzec w Opolu i powrót z dworca w Szczecinie.

Wrocław i Ziębice - Opole

Sobota, 27 lutego 2016 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
WROCŁAW-(PKP)-Ziębice-Dębowiec-Sarby-Grodków-Gracze-Niemodlin-Prądy-OPOLE

MAPA

Rano dojazd na zajęcia w cywilnych ciuchach. Po zakończeniu szybkie przebranie w uczelnianym kiblu i fru na dworzec skąd o 13.10 przepełnionym Szczelińcem (stacja docelowa: Kudowa Zdrój) jadę do stacji Ziębice. Dlaczego tam? Ciężko powiedzieć, padło na tę mieścinę, gdy w tygodniu szukałem sobie alternatywnej drogi do Opola.

Z pociągu wysiadłem wraz z większą częścią jego pasażerów. Potem przebijam się przez miasteczko z typowym, dolnośląskim klimatem, który bardzo lubię. Wąskie, brukowane uliczki, kamienice i kamieniczki, które lata świetności mają już za sobą, ale mimo, a może właśnie przez ich obdrapanie ma to specyficzny "smak".

Zaraz na dzień dobry dostaję dość ostry podjazd. Męczący, zważywszy, że napęd nie jest w najlepszej kondycji, a dodatkowo pojawił się problem luzującej się linki przerzutki tylnej, dzięki czemu mam do dyspozycji tylko 3 najniższe biegi. Po jakimś czasie usuwam tę przypadłość i jedzie się już sporo lepiej (z tym, że i tak prawie cały czas z wykorzystaniem najmniejszej zębatki z przodu i całego pakietu z tyłu).

Pierwsza wiocha za Ziębicami - Dębowiec. Tutaj, palcem po mapie, postanowiłem odbić na północ, w kierunku wsi Kalinowice. Palcem po mapie, czyli w trakcie tworzenia śladu do garmina. W rzeczywistości droga miała nienajlepszą nawierzchnię, błoto szybko oblepiło błotniki, a rower dość mocno się wyświnił. Ale nic to. Jechałem sobie powoli, nie spieszyłem się zbytnio, a widoki rekompensowały wszelkie niedogodności.

Potem już asfaltami, różnej jakości, od przyzwoitych na DW, do dziurawych na bocznych drogach kieruję się do leżącego już na Opolszczyźnie Grodkowa. Tam krótki postój, fotki i lecę dalej. Lokalnymi asfaltami docieram do miejscowości Gracze, które kojarzyły mi się z jakąś nieczynną linią kolejową. I rzeczywiście, namierzam dworzec, który od lat już nie działa. Oprócz tego ujawniam tu ciekawy tabliczki z podwójną, a do tego niezwykle egzotyczną nazwą ulicy, rzadko spotykany znak "uwaga, spadające odłamy skalne" i tablice ostrzegawcze "zakaz wstępu, strefa rozrzutu kamienia". Kraina ewenementów.

Za Graczami wsypuję sobie do kieszeni żelki. Przydały się jako urozmaicenie kolejnego terenowego odcinka, przez lasy i błota do granic Niemodlina. Równie fajny co ten poprzedni, błoto ściekało na szprychy, pręty błotnika, itd. Kolejnego dnia fajnie zastygło, trzeba było odłupywać siłą.

Z Niemodlina kawałek bardzo nieprzyjemną DK46. Uciekam z niej za Sosnówką na Wawelno, Chróścinę. W tej drugiej wpadam na fajną asfaltówkę wzdłuż linii kolejowej, którą dojeżdżam do Opola. Tutaj też najbardziej z całego dnia odczułem wiatr, który nie był moim sprzymierzeńcem od samych Ziębic.

Końcówka to podjazd do mamy A., gdzie czeka już na mnie kolacja przepyszna, piwko i ożywione dyskusje w miłym towarzystwie.




















HUH + Pasikurowice przez Pawłowice

Piątek, 26 lutego 2016 · Komentarze(11)
Kategoria wycieczka
WROCŁAW-Pasikurowice-Krzyżanowice-WROCŁAW

MAPA

Dojazd na uczelnię z hostelu, kilka długich godzin zajęć, a na koniec przejażdżka do pałacyku uniwersyteckiego w Pawłowicach, skąd, po terenowym odcinku z Sołtysowic, zdecydowałem się na powrót lekko na około, przez Pasikurowice. Utwierdził mnie w tym wygląd mojego ubrania - jechałem po "cywilnemu", a spod kół chlapało brzydkie błoto.

Fatalni kierowcy, głównie z rejestracjami wrocławskimi. Mijali "na gazetę".


DPDPKP + PKPH

Czwartek, 25 lutego 2016 · Komentarze(0)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)-(PKP)-WROCŁAW

Rano do pracy tradycyjnie, lekko na około. Potem powrót do domu, szybkie zakończenie rozpoczętego wczoraj pakowania sakw na wyjazd i przejazd, wspólnie z A., na szczeciński dworzec główny. Potem szybki, wygodny i bezproblemowy przejazd Czciborem do Wrocławia uwieńczony krótką przejażdżką z PKP do zaprzyjaźnionego, otwartego na rowerzystów hostelu przy Ruskiej.


DPD + Police

Środa, 24 lutego 2016 · Komentarze(11)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-Łękno-Głębokie)-Pilchowo-Leśno Górne-Siedlice-Police-Trzeszczyn-Tanowo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-Pogodno-Łękno-NIEBUSZEWO)

MAPA

Rano bp, czyli bez przygód.

Około 16 podjeżdża po mnie do pracy A. Razem jedziemy na obiad, czyli bajgle do Bajgli. Jak zwykle - najwyższy poziom i pychota. Do picia tym razem rozgrzewający orzeszek, czyli kakao z masłem orzechowym i bitą śmietaną, a dla A. grzaniec na bazie mętnego soku jabłkowego z cynamonem i rodzynkami.

Po obiedzie rozjeżdżamy się - A. realizować się na polu edukacyjnym, a ja okrężnie do domu. Dziś wypadło na Police, ale przez Leśno Górne, a więc wariantem górskim ;)




DPD

Wtorek, 23 lutego 2016 · Komentarze(1)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Uciekając przed deszczem. Skutecznie.

W wolnej chwili rozkręciłem kółeczka od przerzutki, bo straszliwie piszczały. Wyczyściłem je, nasmarowałem i wygląda na to, że problem rozwiązany, ale to już i tak tylko "na chwilę", bo remont zbliża się nieubłaganie.

DPD + Lubieszyn i Miodowa

Poniedziałek, 22 lutego 2016 · Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-port-Centrum-Turzyn-Gumieńce)-Przylep-Stobno-Dołuje-Lubieszyn-Dobra-Grzepnica-Sławoszewo-Bartoszewo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-Osów-Warszewo-Łękno-NIEBUSZEWO)

MAPA

Do pracy w mżawce, więc jechałem spokojnie, żeby za bardzo nie zmoknąć.

Powrót z pracy okrężną drogą - pierwszy raz przejechałem się drogą Lubieszyn - Dobra. Nie wiedziałem, że tam takie fajne pagórki. Zmrok łapie mnie kawałek za Bartoszewem, gdzie jeszcze walczę z kółeczkami od przerzutki.

Zaś końcówka dnia to utwierdzenie się w jak najgorszej opinii o PZU Życie. Złamanego grosza im nie powierzę, jakem michuss.

Niedźwiedź z A.

Niedziela, 21 lutego 2016 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-SZCZECIN(Jezierzyce-Płonia-Klęskowo-Zdroje-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Pierwotnie zakładaliśmy, że w weekend tylko sobota będzie rowerowa, bo w prognozach zapowiadali obfity deszcz. Jednak wczoraj po południu okazało się, że prawdpodobne jest okienko pogodowe do godziny 13. Nie namyślając się wiele, tuż po pobudce (o 9.30 - wstyd) i zjedzeniu niewielkiego śniadania ruszyliśmy ciesząc się lutowym słoneczkiem.

Wiatr wiał dość mocno z kierunku, z którego miał nie wiać - pojechaliśmy na Prawobrzeże, żeby wracać z wiatrem, a tymczasem okazało się, że on w drodze powrotnej może nam trochę pokrzyżować szyki. Wymyśliłem więc, by pętlę zrobić w odwrotnym od wymyślonego wcześniej kierunku. Tak, żeby przed porywistymi podmuchami jak najdłużej skrywać się w lesie.

Śmigamy więc w całkiem niezłym tempie, a przy tym z wyjątkowo spokojnym pulsem aż do Zdunowa, gdzie zjeżdżamy w "teren". 3 kilometry i jesteśmy w Niedźwiedziu, gdzie z kolei za cel biorę sobie zaznajomienie A. z fajnym objazdem tej wsi, który umożliwia dotarcie, trochę na skróty, do Jezierzyc. Spodobało się.

Potem już błotniste szlaki w Puszczy Bukowej - do Jezierzyc, do Płoni i wreszcie na Klęskowo. Wszędzie niestety mokro i aż lepko.

Na Swojskiej fundujemy sobie napój, a potem siłą woli kierujemy się na Bajgle, opiewane już na łamach tego bloga. Tamże A. decyduje się na bajgla "soczewiście", którego składu nie muszę chyba precyzować, a ja wybieram Bajgla Króla Jana z... pastrami. Jak kto ciekaw znajdzie sobie w googlach - też przez to przechodziłem :P Na deser słodziak z masłem orzechowym. Ale najciekawszy był napój - bezalkoholowy grzaniec na bazie soku pomarańczowego i imbiru, niesamowicie rozgrzewający i pachnący tak, że aż w głowie się kręciło. Mimo tego wszystkiego po wszystkim zebraliśmy się i pokonaliśmy ostatnie "kaemy" do domu, pozwalając się zliczyć na Placu Żołnierza. Jeszcze tylko 3 sekundy na zakupy w żabce i koniec. W chwili, gdy wnieśliśmy rowery do domu zaczęło kropić. To się nazywa precyzja! :P










Załom

Sobota, 20 lutego 2016 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
SZCZECIN(PORT-Dąbie-Załom-Wielgowo-Dąbie-Centrum-Łękno-NIEBUSZEWO)

MAPA

Przetransportowałem sobie rower z pracy do domu. Oczywiście okrężną drogą. W Puszczy Goleniowskiej momentami drogi białe i do tego śliskie. W Wielgowie podjeżdża do mnie nieoznakowany radiowóz z alkomatem. Opuszcza się szyba, po czym uśmiechnięty policjant mówi: "a, przepraszam, widzę, że pan tak dla sportu'. Ja na to: "nie, no, mogę dmuchnąć". "Nie, nie, szerokiej drogi". I pojechali. Dobrze, że nie było ze mną eranis, bo po wczorajszym wieczorze...

Końcówka z pomocą wiatru i z przeklinaniem przeskakującego napędu. Nie ma chyba nic bardziej wnerwiającego, gdy nagle trzeba szybko przyspieszyć.