Około 16 podjeżdża po mnie do pracy A. Razem jedziemy na obiad, czyli bajgle do Bajgli. Jak zwykle - najwyższy poziom i pychota. Do picia tym razem rozgrzewający orzeszek, czyli kakao z masłem orzechowym i bitą śmietaną, a dla A. grzaniec na bazie mętnego soku jabłkowego z cynamonem i rodzynkami.
Po obiedzie rozjeżdżamy się - A. realizować się na polu edukacyjnym, a ja okrężnie do domu. Dziś wypadło na Police, ale przez Leśno Górne, a więc wariantem górskim ;)
Komentarze (11)
Jeszcze niech zrobią dwu-, a nawet trój-języczne Police ;D;D
Nie zapomnę jak w "Za chwilę dalszy ciąg programu" Wojciech Mann wcielający się w rolę docenta Chleba prowadzącego kącik dla tych, którzy obce języki znają, ale nie chcą ich używać prezentował jak wezwać policję w Stanach. Po prostu wystarczy podejść do pierwszego, lepszego Amerykanina i pokazać mu zdjęcie kombinatu chemicznego. Dla Jankesa wszystko staje się jasne: oho, Police. Były jeszcze odcinki ze zdjęciem łąk pod Drawskiem (poligon, czyli Poli go on) i mapa Warszawy z zaznaczoną jakąś datą ("wolna Wola") ;)