Piękna pogoda, trochę śmierdzące powietrze i kilka kilometrów zalodzonej drogi łączącej Drogoradz z Trzebieżą. Nad Zalewem sporo spacerowiczów - nie ma się co dziwić. Dzień był naprawdę ładny. A ja obtłukłem się trochę w lesie, ale fakt faktem - ciężko było zachować równowagę nie tylko na rowerze, ale nawet na nogach.
Najlepszy sposób, by przekonać się, że zima wcale jeszcze na dobre się nie wycofała i wciąż można się poślizgać? Wybrać się do Puszczy Bukowej. Świętochowskiego na całej długości pokryta lodem. Niezłe ćwiczenie na uważność. Ekwilibrystyka.
Ta niepozorna ścieżka na fotce poniżej jest, na dzień dzisiejszy, po zamknięciu Mostu Cłowego, najważniejszą rowerową arterią łączącą Prawo z Lewobrzeżem. Za kilkadziesiąt metrów po prawej stronie zaczyna się stromy spadek związany z przejazdem po nasypie mostu. W śniegu i na lodzie były tam niezłe jaja :)
Najgroszy kawałek dzisiaj to DDRka z Rosówka do Neu Rosow. Zalodzona, nieodśnieżona. Czyli dokładne przeciwieństwo "szwarcówki" i niemieckich, nawet bocznych asfaltów. No, może poza uwiecznionym na zdjęciu zjeździe między Pommellen a Ladenthin.