Najgroszy kawałek dzisiaj to DDRka z Rosówka do Neu Rosow. Zalodzona, nieodśnieżona. Czyli dokładne przeciwieństwo "szwarcówki" i niemieckich, nawet bocznych asfaltów. No, może poza uwiecznionym na zdjęciu zjeździe między Pommellen a Ladenthin.
Komentarze (11)
Marek, licznik jest na Ku Słońcu, poniżej cmentarza w kierunku ronda Gierosa.
Troll, ale trzeba przyznać, że zalodzony był tylko ten kawałek od Neu Rosow do granicy, reszta w jak najwyższym porządku. Nie wiem jednak jak to wyglądało wcześniej. Teraz przez kilka dni było cieplej i zdążyły się śniegi roztopić, ale patrząc na stan DDRek wiele wskazuje na to, że raczej tam zalegał i nie były na bieżąco odśnieżane. Zresztą co się dziwić - sam skraj państwa, DDRki między małymi miastami...
Naprawdę Niemcy dopuszczają do syfu na ddr-kach? Tak bardzo im zazdroszczę rowerowej cywilizacji, że miło jest się dowiedzieć, że też nie mają 100% raju :) szkoda tylko, że akurat Ty musiałeś mnie o tym poinformować :)
Jurek, nie mam pojęcia. Może liczy tylko poruszających się po DDRce albo są pod spodem jakieś specjalne czujniki w przeciętnym odstępie kół rowerowych? Cholera wie. Faktem jest, że nie spotkałem się z sytuacją, żeby mnie pominął.
haha .....jechałeś do Neurosow ? ...ja szłam sobie .... a do ladenthin widze , ze i tak troche się roztopiło .....ale nie mów , że to tez jest takie adrenalinkowe ...uroki zimy ! ;)
No i wyszła Tobie całkiem niezła wycieczka w dobrym tempie, chociaż smucą uwagi na temat stanu dróg. Celne są Twoje uwagi na temat tego co i gdzie teraz można kupić. Rowery trzymam w piwnicy i tam jest konieczna nowa kłódka - zostaje więc Castorama. Chyba wcześnie jechałeś przez Ku Słońcu skoro na liczniku odnotowano tylko 11 bikerów.