Niedźwiedź z A.

Niedziela, 21 lutego 2016 · Komentarze(9)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Dąbie-Wielgowo-Zdunowo)-Niedźwiedź-SZCZECIN(Jezierzyce-Płonia-Klęskowo-Zdroje-Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

Pierwotnie zakładaliśmy, że w weekend tylko sobota będzie rowerowa, bo w prognozach zapowiadali obfity deszcz. Jednak wczoraj po południu okazało się, że prawdpodobne jest okienko pogodowe do godziny 13. Nie namyślając się wiele, tuż po pobudce (o 9.30 - wstyd) i zjedzeniu niewielkiego śniadania ruszyliśmy ciesząc się lutowym słoneczkiem.

Wiatr wiał dość mocno z kierunku, z którego miał nie wiać - pojechaliśmy na Prawobrzeże, żeby wracać z wiatrem, a tymczasem okazało się, że on w drodze powrotnej może nam trochę pokrzyżować szyki. Wymyśliłem więc, by pętlę zrobić w odwrotnym od wymyślonego wcześniej kierunku. Tak, żeby przed porywistymi podmuchami jak najdłużej skrywać się w lesie.

Śmigamy więc w całkiem niezłym tempie, a przy tym z wyjątkowo spokojnym pulsem aż do Zdunowa, gdzie zjeżdżamy w "teren". 3 kilometry i jesteśmy w Niedźwiedziu, gdzie z kolei za cel biorę sobie zaznajomienie A. z fajnym objazdem tej wsi, który umożliwia dotarcie, trochę na skróty, do Jezierzyc. Spodobało się.

Potem już błotniste szlaki w Puszczy Bukowej - do Jezierzyc, do Płoni i wreszcie na Klęskowo. Wszędzie niestety mokro i aż lepko.

Na Swojskiej fundujemy sobie napój, a potem siłą woli kierujemy się na Bajgle, opiewane już na łamach tego bloga. Tamże A. decyduje się na bajgla "soczewiście", którego składu nie muszę chyba precyzować, a ja wybieram Bajgla Króla Jana z... pastrami. Jak kto ciekaw znajdzie sobie w googlach - też przez to przechodziłem :P Na deser słodziak z masłem orzechowym. Ale najciekawszy był napój - bezalkoholowy grzaniec na bazie soku pomarańczowego i imbiru, niesamowicie rozgrzewający i pachnący tak, że aż w głowie się kręciło. Mimo tego wszystkiego po wszystkim zebraliśmy się i pokonaliśmy ostatnie "kaemy" do domu, pozwalając się zliczyć na Placu Żołnierza. Jeszcze tylko 3 sekundy na zakupy w żabce i koniec. W chwili, gdy wnieśliśmy rowery do domu zaczęło kropić. To się nazywa precyzja! :P










Komentarze (9)

Rowery pod śmietnikiem trzymacie? jeszcze je wywiezą...

mors 21:42 wtorek, 1 marca 2016

Twarde, twarde, to taka jakby skondensowana piętka z razowca ;)

michuss 08:53 poniedziałek, 22 lutego 2016

Michał, spox, ksywka zyskała dzięki temu kresowe brzmienie, teściowa by się ucieszyła ;-)
Małżowina wrąbała kwaśniaka, poobcinała pietki z mojego, wrąbała je także i stwierdziła, że nie bedziemy ich kupować, bo za twarde ;-) Są bardzo syte i smaczne, od czasu do czasu się skuszę, dzieki za inspirację.

leszczyk 08:36 poniedziałek, 22 lutego 2016

Piotrek, sorry za literówkę, pisałem z T9 ;)

michuss 21:10 niedziela, 21 lutego 2016

Leszczuk, były, ale "z wczoraj", a to nie to samo. Pastrami niezłe, acz bardziej urzekł mnie ten z jajkiem sadzonym, bekonem i serem :P

Widziałem właśnie. Ja jeszcze czekam z wystawieniem Hanki na lepszą pogodę ;)

strus, na tych kamieniach niefajnie. A. nie była z tej nawierzchni szczególnie ucieszona ;)

Jurek, na zdjęciu jest eranisowy bajgiel z socze(tfffu)wicą, obok na słodko, a to w kubku to rozgrzewająca "mechaniczna pomarańcza", o której wspominałem :)

michuss 21:09 niedziela, 21 lutego 2016

Na zdjęciu to bajgle, czy to drugie?

yurek55 20:20 niedziela, 21 lutego 2016

Jak tam Michał się jechało po kamieniach na Buczynowej?

strus 19:44 niedziela, 21 lutego 2016

A ja niestety dzisiaj deszczowi nie uciekłem :/ Ale wstałem jeszcze później od Ciebie :P

maccacus 19:38 niedziela, 21 lutego 2016

Aaaaaaaaa, bajgiel z pastrami, smakowitość :-) Skoro śniadanie było niewielkie, to na pewno nie było kwaśniaków ;-)

leszczyk 18:13 niedziela, 21 lutego 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!