Wrocław i Ziębice - Opole

Sobota, 27 lutego 2016 · Komentarze(8)
Kategoria wycieczka
WROCŁAW-(PKP)-Ziębice-Dębowiec-Sarby-Grodków-Gracze-Niemodlin-Prądy-OPOLE

MAPA

Rano dojazd na zajęcia w cywilnych ciuchach. Po zakończeniu szybkie przebranie w uczelnianym kiblu i fru na dworzec skąd o 13.10 przepełnionym Szczelińcem (stacja docelowa: Kudowa Zdrój) jadę do stacji Ziębice. Dlaczego tam? Ciężko powiedzieć, padło na tę mieścinę, gdy w tygodniu szukałem sobie alternatywnej drogi do Opola.

Z pociągu wysiadłem wraz z większą częścią jego pasażerów. Potem przebijam się przez miasteczko z typowym, dolnośląskim klimatem, który bardzo lubię. Wąskie, brukowane uliczki, kamienice i kamieniczki, które lata świetności mają już za sobą, ale mimo, a może właśnie przez ich obdrapanie ma to specyficzny "smak".

Zaraz na dzień dobry dostaję dość ostry podjazd. Męczący, zważywszy, że napęd nie jest w najlepszej kondycji, a dodatkowo pojawił się problem luzującej się linki przerzutki tylnej, dzięki czemu mam do dyspozycji tylko 3 najniższe biegi. Po jakimś czasie usuwam tę przypadłość i jedzie się już sporo lepiej (z tym, że i tak prawie cały czas z wykorzystaniem najmniejszej zębatki z przodu i całego pakietu z tyłu).

Pierwsza wiocha za Ziębicami - Dębowiec. Tutaj, palcem po mapie, postanowiłem odbić na północ, w kierunku wsi Kalinowice. Palcem po mapie, czyli w trakcie tworzenia śladu do garmina. W rzeczywistości droga miała nienajlepszą nawierzchnię, błoto szybko oblepiło błotniki, a rower dość mocno się wyświnił. Ale nic to. Jechałem sobie powoli, nie spieszyłem się zbytnio, a widoki rekompensowały wszelkie niedogodności.

Potem już asfaltami, różnej jakości, od przyzwoitych na DW, do dziurawych na bocznych drogach kieruję się do leżącego już na Opolszczyźnie Grodkowa. Tam krótki postój, fotki i lecę dalej. Lokalnymi asfaltami docieram do miejscowości Gracze, które kojarzyły mi się z jakąś nieczynną linią kolejową. I rzeczywiście, namierzam dworzec, który od lat już nie działa. Oprócz tego ujawniam tu ciekawy tabliczki z podwójną, a do tego niezwykle egzotyczną nazwą ulicy, rzadko spotykany znak "uwaga, spadające odłamy skalne" i tablice ostrzegawcze "zakaz wstępu, strefa rozrzutu kamienia". Kraina ewenementów.

Za Graczami wsypuję sobie do kieszeni żelki. Przydały się jako urozmaicenie kolejnego terenowego odcinka, przez lasy i błota do granic Niemodlina. Równie fajny co ten poprzedni, błoto ściekało na szprychy, pręty błotnika, itd. Kolejnego dnia fajnie zastygło, trzeba było odłupywać siłą.

Z Niemodlina kawałek bardzo nieprzyjemną DK46. Uciekam z niej za Sosnówką na Wawelno, Chróścinę. W tej drugiej wpadam na fajną asfaltówkę wzdłuż linii kolejowej, którą dojeżdżam do Opola. Tutaj też najbardziej z całego dnia odczułem wiatr, który nie był moim sprzymierzeńcem od samych Ziębic.

Końcówka to podjazd do mamy A., gdzie czeka już na mnie kolacja przepyszna, piwko i ożywione dyskusje w miłym towarzystwie.




















Komentarze (8)

No, pękał. Tzn. mi po samych 9-godzinnych wykładach już pękał :) toteż L11 to był gwóźdź do trumny, zwłaszcza jak całą noc się nie spało tylko uczyło na egzamy. A wtedy z tym rozwalonym L11 to była kumulacja masakr, chciałem wysiąść przy zakładzie pogrzebowym. :D

mors 23:27 wtorek, 1 marca 2016

Ja przynajmniej dwa razy jechałem L11 z zakopiańskiego PKS na trasie Łysa Polana - Zakopane i dwa razy nie dane było mi dojechać do celu, bo pojazd zepsuł się po drodze. :)

Jeździłem też czasami z bratem i mamą L11 na trasie Wejherowo - Gdańsk Osowa (to już PKS Gdańsk) jako dziecko. One strasznie ryczały, nawet przy niewielkich prędkościach. Łeb pękał.

michuss 22:21 wtorek, 1 marca 2016

No własnie myślałem, że L11, ale jakieś dziwne ma te drzwi :O

PS. pamiętam kiedyś wracałem ze studiów L11 z rozwalonym zawieszeniem, dobijał na każdym wyboju, a na 45km trasie było ich ponad 40km. ;]

mors 22:15 wtorek, 1 marca 2016

To jest chyba PR110IL. Rarytas, jakby nie patrzeć. ;)

michuss 21:11 wtorek, 1 marca 2016

"niezwykle egzotyczną nazwą ulicy, rzadko spotykany znak "uwaga, spadające odłamy skalne" i tablice ostrzegawcze "zakaz wstępu, strefa rozrzutu kamienia". Kraina ewenementów."
- a gdzie tam, na Dlnśl. to normalka. :)

Wyróżnienie za zdjęcie Jelcza :) chyba międzymiastówka? Ewenement w tym modelu. ;)
Zawsze mnie rozwalają przydomowe wraki dużych mobilków - nawet jeśli ich wartość użytkowa jest zerowa, to jednak na skupie złomu są warte kilka k pln...

mors 19:59 wtorek, 1 marca 2016

No jak można mieć wątpliwości w tej kwestii?! ;)

Możesz przekazać Szanownej, że to jest idealny napój dla zmęczonych mięśni. eranis potwierdza, a nawet sama stosuje. Ba, gdy kończyłem opisywaną wycieczkę to przypadkowo spotkaliśmy się pod domem, gdyż Wspomniana właśnie wybierała się do pobliskiego sklepu po zapasy, w tym przepyszne, najlepsze z zestawu, żytnie ipa. :)

michuss 09:22 poniedziałek, 29 lutego 2016

Bardzo dobry dystans, i to nie banalną Oder-Neisse, tylko po drogowych strupach. Wspominaj jak najczęściej o wykończeniu wycieczki piwkiem, moja żona nie wierzy w błogosławioną izotoniczność tego napoju , im więcej ludzi o tym napisze, tym lepiej ;-)

leszczyk 09:12 poniedziałek, 29 lutego 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!