m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2018

Dystans całkowity:1469.65 km (w terenie 36.00 km; 2.45%)
Czas w ruchu:66:16
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:59.20 km/h
Suma podjazdów:7117 m
Maks. tętno maksymalne:170 (89 %)
Maks. tętno średnie:130 (68 %)
Suma kalorii:36268 kcal
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:61.24 km i 2h 45m
Więcej statystyk
  • DST 47.90km
  • Czas 02:16
  • VAVG 21.13km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 1293kcal
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

D-Wyspa Pucka-P-Gumieńce-D

Poniedziałek, 19 marca 2018 • dodano: 19.03.2018 | Komentarze 3

Rano zdecydowałem się na podskoki po płytach na Wyspie Puckiej. I nie wiem czy nie jest to lepsze od jazdy nudną jak flaki z olejem Mieszka I. Tyle, że tam z kolei uroku dodaje kawałek przez Cmentarz Centralny. A tutaj dodatkowo do piekarni się zajeżdża i potem wraca niemal po śladzie.

Po pracy sprawa na poczcie i w serwisie telefonicznym, a przy okazji, grzech było nie skorzystać jak już rower zaparkowany, pasztecik w kultowym lokalu na Wojska Polskiego :)

Miałem w planach dłuższe jeżdżenie, ale... w domu została bateria do przedniej lampy. Krótko mówiąc musiałem się sprężać, by wrócić na Podjuchy za jasnego - udało się niemal na styk.





Kategoria komunikacyjnie


  • DST 67.60km
  • Czas 02:42
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 59.20km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Kalorie 1195kcal
  • Podjazdy 305m
  • Sprzęt Hanka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wydmuchowa Widuchowa

Sobota, 17 marca 2018 • dodano: 17.03.2018 | Komentarze 2

Ależ wiało. A ja pojechałem na odwrót jak zazwyczaj, czyli najpierw z wiatrem. Efekt? Po nawrotce w Widuchowej wyszeptałem jeno szpetnie i bezgłośnie: "O, jeb*ny!". Potem powtarzałem to wiele razy, niekiedy głośno, jak np. na pierwszym podjeździe za Widuchową w kierunku Dębogóry... Ale za to bezchmurnie, słonecznie, sucho. Hanka sama niosła, przynajmniej tam, bo w z powrotem chwiała się jakby wracała z wesela ;)




Kategoria wycieczka


  • DST 50.70km
  • Czas 02:22
  • VAVG 21.42km/h
  • VMAX 35.80km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Kalorie 1392kcal
  • Podjazdy 226m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

D-Gumieńce-PP-Słoneczne-D

Czwartek, 15 marca 2018 • dodano: 16.03.2018 | Komentarze 6

Nie miałem pieczywa do pracy, więc trudno - trzeba było pojechać przez Gumieńce i Cmentarz Centralny. Jechało się fajnie - zimno, ale za to wreszcie sucho i rower się nie uświnił (a wciąż jestem na etapie, że codziennie go czyszczę)... Szybki skok do pracy nr 2, potem jeszcze zakupy w Carrefourze i prosto do domu. Wszystko wskazuje na to, że do końca tygodnia to tyle, chyba, że uda się jeszcze wygospodarować czas w niedzielę po południu.


Kategoria komunikacyjnie


  • DST 31.60km
  • Czas 01:30
  • VAVG 21.07km/h
  • VMAX 40.10km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Kalorie 867kcal
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPPD

Środa, 14 marca 2018 • dodano: 16.03.2018 | Komentarze 3

Najzwyklejsze w świecie DPPD. Jedyną ciekawą rzeczą oprócz kupionego w lidlu soku z kiszonej kapusty w kartoniku był zaparkowany na 3 kołach samochód na jednej z podjuskich ulic ;)

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 53.60km
  • Czas 02:38
  • VAVG 20.35km/h
  • VMAX 34.80km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • HRmax 170 ( 89%)
  • HRavg 130 ( 68%)
  • Kalorie 1491kcal
  • Podjazdy 230m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

D-Gumieńce-PP-Dąbie-D

Wtorek, 13 marca 2018 • dodano: 13.03.2018 | Komentarze 3

Rano w padającym deszczu, a właściwie mżawce przez rondo Hakena, Cmentarz Centralny i piekarnię Reczyńskich do pracy. Dojeżdżam mokry, ale jest się gdzie wysuszyć.

Potem bez większych przygód.

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 50.80km
  • Czas 02:24
  • VAVG 21.17km/h
  • VMAX 43.70km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 1468kcal
  • Podjazdy 305m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

D-Gumieńce-PDPD

Poniedziałek, 12 marca 2018 • dodano: 12.03.2018 | Komentarze 7

Rano zawijasem przez rondo Hakena, a potem przez Sikorskiego. Zaraz za Placem Kościuszki zrównuje się ze mną auto i miła Pani coś do mnie mówi. Wyciągam słuchawki i słyszę... że mam za wysoko siodełko, bo za mocno kołyszę biodrami. Mówię na to: "myśli pani?". "Nie myślę. Wiem". Kurde, zabiła mi ćwieka, bo w ostatnich dniach myślałem raczej o tym, by dać je lekko w górę... Hmm...

Potem z pracy do domu wpuścić hydraulika, a na koniec jeszcze kolejna praca, to już ostatni tydzień takiego kieratu. Najwyższa pora.
Aha, po drodze do pracy rano zajechałem do Piekarni Reczyńskich - tutaj jest najlepsze pieczywo w Szczecinie, a nawet, zastanawiał bym się, czy nie w Polsce. Ja lepszego nie jadłem, a pisząc te słowa już mi leci ślina na kolejne zakupy ;) Polecam solankę i rogala z makiem - wspaniałe są :)


Kategoria komunikacyjnie


  • DST 79.40km
  • Czas 03:07
  • VAVG 25.48km/h
  • VMAX 41.10km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 378m
  • Sprzęt Hanka
  • Aktywność Jazda na rowerze

Widuchowa przez Gardno

Niedziela, 11 marca 2018 • dodano: 11.03.2018 | Komentarze 6

Po pracowitej niedzieli udało mi się wyskrobać trochę czasu na mini-wyjeździk. Ponieważ bardzo lubię trasę po DK31 - jest bardzo dobry asfalt, a ruch samochodów za Gryfinem niewielki wybrałem się do Widuchowej. Żeby dojazd urozmaicić w Radziszewie odbijam na Gardno, gdzie trochę męczę się z przeciwnym wiatrem. Potem szybki skok DW120 w kierunku Gryfina. Po pierwsze ta droga na krótkim odcinku w okolicy Wełtynia stanie się nieprzyjazna dla szoszonów (stoi już znak zakazujący ruchu rowerów i to mimo tego, że DDRka jeszcze jest nieukończona!). W obrębie samej wsi podobnie i tak samo na wyjeździe w kierunku Gryfina. Zaś na wjeździe od Gardna, tam, gdzie ten znak, wycięto drzewa i zrobiono coś na kształt autostrady. Masakra.

Na rondzie w Gryfinie baba na bezczela, patrząc mi w oczy wymusza pierwszeństwo, ale mi udaje się zmusić ją do zatrzymania, bo trzymając ręce na klamkach, gotów do reakcji to jednak ja zajeżdżam jej drogę. Jej mina bezcenna, ja niestety nie powstrzymałem się od wyraźnie wypowiedzianej, gorzkiej uwagi ;)

Potem poezja - przy zachodzącym słońcu do Widuchowej, zjeżdżam w dół do "centrum" wsi, a potem staję przy czynnym sklepie (szczęście niepojęte!), gdzie kupuję sobie puszeczkę DrPepper, która wystarcza akurat na dojazd do Podjuch, gdzie zapala mi się rezerwa ;)

Bardzo fajny wyjazd. Pierwszy tak wiosenny w tym roku. Cudo :)








Kategoria wycieczka


  • DST 57.00km
  • Teren 3.40km
  • Czas 02:36
  • VAVG 21.92km/h
  • VMAX 45.80km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 1599kcal
  • Podjazdy 368m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mescherin przez Binowo-Żelisławiec

Sobota, 10 marca 2018 • dodano: 10.03.2018 | Komentarze 4

Sporo obowiązków, dużo zajęć, czas na rower dopiero po południu. Jadę znów do Mescherin, ale tym razem przez Puszczę Bukową i słynny, rzeźnicki bruk Binowo-Żelisławiec. Chyba trzeci raz jak tu od 10 lat jestem. Powiedziałem sobie dziś, że ostatni ;) Z czystym sumieniem wpisuję to jako "teren".

Szło wszystko dobrze aż do momentu, gdy na tymże bruku, specjalnie dla morsa ;), najechałem na duże szkło. To pewnie kara za "heheszki" z Mariana, która (wiedząc o Hance) chwilę wcześniej przysłała mi smsa: "A czy ten Twój nowy rower ma jakieś imię?" na co odpisałem, że oczywiście ma ;) Skończyło się na łataniu kapcia i przekonaniu, że te "szwalbe silento" trzeba jak najszybciej wymienić. Pod uwagę biorę marathony plus tego samego producenta i panaracer gravelking polecane przez Oskara, też mają wkładkę antyprzebiciową.

Po założeniu nowej dętki spokojnie kontynuowałem jazdę aż do Gryfina, gdzie zaopatruję się w akumulatorki - nie zadbałem o naładowanie swoich i musiałem kupować w jakimś zwykłym spożywczaku paluszki aro ;)

W Mescherin znów spokojnie i ładnie. Zajeżdżam nad Odrę, zachodnie ramię niemal bez lodu, na wschodnim cała masa śryżu.
Z Gryfina jadę bokami przez Żabnicę i Dębce do DK31 pod Dolaszewo. Po drodze zauważam wycięte cztery czy pięć wspaniałych, pomnikowych drzew chyba w Żabnicy. Kojarzyłem je z wcześniejszych jazd, zostały same pieńki :(

Końcówka trasy w dość zimnym deszczu, ale nie zmienia to faktu, że wiosna nadciąga nieuchronnie :) I super!

1. W Bukowej, w dole Droga Chojnowska.


2. Bruk Binowo-Żelisławiec. Wstrząsające wrażenia ;)


3. Pobojowisko.


4. Nad S3, w samym środku jakiegoś stravowego segmentu, o czym nie wiem ;)

5. Na moście w Gryfinie. Odra cała w śryżu.


6. Kościół w Mescherin.


7. Na przystani w Mescherin. W tle most graniczny.

Kategoria wycieczka


  • DST 52.30km
  • Czas 02:20
  • VAVG 22.41km/h
  • VMAX 43.90km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 1455kcal
  • Podjazdy 229m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

DPPD

Piątek, 9 marca 2018 • dodano: 10.03.2018 | Komentarze 3

Rano przez Szczawiową - Tamę Pomorzańską. Pierwszy i ostatni raz: dziury, woda, syf na jezdni, w dodatku duży ruch. Lepiej chyba nadłożyć drogi przez Mieszka I i przy okazji jeszcze zahaczyć o piekarnię Reczyńskich ;)

Powrót w warunkach wzmożonej wilgotności powietrza, a wieczorem przez dąbskiego lidelka.

Kategoria komunikacyjnie


  • DST 42.70km
  • Czas 01:53
  • VAVG 22.67km/h
  • VMAX 36.60km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Kalorie 1149kcal
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt Marian
  • Aktywność Jazda na rowerze

Marian pierwszy raz jedzie do Niemiec

Czwartek, 8 marca 2018 • dodano: 08.03.2018 | Komentarze 12

Do pracy musiałem pojechać samochodem. Oczywiście trzeba było jakoś zaleczyć wyrzuty sumienia, więc po powrocie do chałupy i załatwieniu sprawy z hydraulikiem ruszyłem w trasę. Wieczorem ruch niewielki, więc Gryfino i DK31.

Jeszcze w Radziszewie psuje mi się humor i morale spada - coś stało się z manetką od przedniej przerzutki. Wrzuciłem na blat, ale zrzucić już nie mogłem. Dźwigienka chodziła luźno, jakby zerwała się jakaś sprężyna (linka przerzutki napięta). Zatrzymałem się na przystanku, ile się dało w tym mroku podłubałem, ale nic nie wymyśliłem. No trudno, trasa na szczęście dość płaska, więc i z blatu da radę przejechać.

W Gryfinie postanawiam się kopnąć do Niemiec, przez najgorszą wizytówkę jaką można sobie wyobrazić, czyli po koślawym polbruku łączącym dwa inne światy ;) Mescherin (czyli po naszemu Moskorzyn) uśpiony. Cicho i spokojnie. Robię rundkę nad Odrę i wracam z powrotem do Polski. Przed mostem jest ostry zakręt, droga aż błyszczy (zero stopni), ale "nasi" rajdowcy nic sobie z tego nie robią. Nieprzyjemne uczucie słyszeć za sobą wariata, który potrafi jedynie wciskać gaz do dechy.

W drodze powrotnej zajeżdżam na promenadę, tam można zrobić pamiątkowe foto, bo jasno. A potem już tylko przelot z powrotem do Szczecina - mija szybko, bo po prostu mija się wiochę za wiochą, w dodatku wiatr pomaga.

Pod klatką trącam przypadkowo dźwignię przerzutki od zewnętrznej strony i co? I bieg się zmienia... Dobrze :)

Kategoria wycieczka