Mescherin przez Binowo-Żelisławiec

Sobota, 10 marca 2018 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
Sporo obowiązków, dużo zajęć, czas na rower dopiero po południu. Jadę znów do Mescherin, ale tym razem przez Puszczę Bukową i słynny, rzeźnicki bruk Binowo-Żelisławiec. Chyba trzeci raz jak tu od 10 lat jestem. Powiedziałem sobie dziś, że ostatni ;) Z czystym sumieniem wpisuję to jako "teren".

Szło wszystko dobrze aż do momentu, gdy na tymże bruku, specjalnie dla morsa ;), najechałem na duże szkło. To pewnie kara za "heheszki" z Mariana, która (wiedząc o Hance) chwilę wcześniej przysłała mi smsa: "A czy ten Twój nowy rower ma jakieś imię?" na co odpisałem, że oczywiście ma ;) Skończyło się na łataniu kapcia i przekonaniu, że te "szwalbe silento" trzeba jak najszybciej wymienić. Pod uwagę biorę marathony plus tego samego producenta i panaracer gravelking polecane przez Oskara, też mają wkładkę antyprzebiciową.

Po założeniu nowej dętki spokojnie kontynuowałem jazdę aż do Gryfina, gdzie zaopatruję się w akumulatorki - nie zadbałem o naładowanie swoich i musiałem kupować w jakimś zwykłym spożywczaku paluszki aro ;)

W Mescherin znów spokojnie i ładnie. Zajeżdżam nad Odrę, zachodnie ramię niemal bez lodu, na wschodnim cała masa śryżu.
Z Gryfina jadę bokami przez Żabnicę i Dębce do DK31 pod Dolaszewo. Po drodze zauważam wycięte cztery czy pięć wspaniałych, pomnikowych drzew chyba w Żabnicy. Kojarzyłem je z wcześniejszych jazd, zostały same pieńki :(

Końcówka trasy w dość zimnym deszczu, ale nie zmienia to faktu, że wiosna nadciąga nieuchronnie :) I super!

1. W Bukowej, w dole Droga Chojnowska.


2. Bruk Binowo-Żelisławiec. Wstrząsające wrażenia ;)


3. Pobojowisko.


4. Nad S3, w samym środku jakiegoś stravowego segmentu, o czym nie wiem ;)

5. Na moście w Gryfinie. Odra cała w śryżu.


6. Kościół w Mescherin.


7. Na przystani w Mescherin. W tle most graniczny.

Komentarze (4)

Kiedyś kosztowałem lubuskich bruków i jedyne co mogę to przyznać Ci rację, rmk :)

Trollking, no na bank tak było. Rzeczony chyba jeszcze nie przeczytał. Albo przeczytał i kona ze śmiechu ;)))

strus, że płakał jestem w stanie uwierzyć ;)))

michuss 21:29 niedziela, 11 marca 2018

Po rzeźnickim bruku Binowo-Żelisławiec mój kolega Tomasz jechał kolarzówką i płakał z radości :)

strus 20:09 niedziela, 11 marca 2018

Pewnie Schwalbe na samą myśl o morsowych Dębicach wolało wykonać seppuku, niczym mysz na widok słonia :)

Trollking 20:04 niedziela, 11 marca 2018

Do Lubuskich bruków ten się nie umywa ;)

rmk 19:13 niedziela, 11 marca 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!