Marian pierwszy raz jedzie do Niemiec

Czwartek, 8 marca 2018 · Komentarze(12)
Kategoria wycieczka
Do pracy musiałem pojechać samochodem. Oczywiście trzeba było jakoś zaleczyć wyrzuty sumienia, więc po powrocie do chałupy i załatwieniu sprawy z hydraulikiem ruszyłem w trasę. Wieczorem ruch niewielki, więc Gryfino i DK31.

Jeszcze w Radziszewie psuje mi się humor i morale spada - coś stało się z manetką od przedniej przerzutki. Wrzuciłem na blat, ale zrzucić już nie mogłem. Dźwigienka chodziła luźno, jakby zerwała się jakaś sprężyna (linka przerzutki napięta). Zatrzymałem się na przystanku, ile się dało w tym mroku podłubałem, ale nic nie wymyśliłem. No trudno, trasa na szczęście dość płaska, więc i z blatu da radę przejechać.

W Gryfinie postanawiam się kopnąć do Niemiec, przez najgorszą wizytówkę jaką można sobie wyobrazić, czyli po koślawym polbruku łączącym dwa inne światy ;) Mescherin (czyli po naszemu Moskorzyn) uśpiony. Cicho i spokojnie. Robię rundkę nad Odrę i wracam z powrotem do Polski. Przed mostem jest ostry zakręt, droga aż błyszczy (zero stopni), ale "nasi" rajdowcy nic sobie z tego nie robią. Nieprzyjemne uczucie słyszeć za sobą wariata, który potrafi jedynie wciskać gaz do dechy.

W drodze powrotnej zajeżdżam na promenadę, tam można zrobić pamiątkowe foto, bo jasno. A potem już tylko przelot z powrotem do Szczecina - mija szybko, bo po prostu mija się wiochę za wiochą, w dodatku wiatr pomaga.

Pod klatką trącam przypadkowo dźwignię przerzutki od zewnętrznej strony i co? I bieg się zmienia... Dobrze :)

Komentarze (12)

No kabelek ciągnął się wzdłuż rury pod spodem. oczywiście podwiązywałam go druciakami do kabla od hamulca (mam hydraulikę więc luz) - żeby nic nie zwisało :). Praktycznie cała instalacja była niewidoczna.

Katana1978 22:38 niedziela, 11 marca 2018

I co? Kabel ciągnie się wzdłuż górnej rury? Ja myślałem o rozwiązaniu Krzyśka Sobieckiego z forum, który ma fajną torbę topeaka "fuel tank" czy coś w ten deseń, przyczepiana z przodu, przy mostku, na górnej rurze. I tam chować baterię. A lampkę docelowo nie na kierownicy, tylko na uchwycie w miejscu, gdzie kiedyś normalne rowery miały światło ;) Taki mam plan.

michuss 21:34 niedziela, 11 marca 2018

Ja akumulator od lampki trzymałam w podsiodłówce

Katana1978 08:02 niedziela, 11 marca 2018

Może i widać te kable, ale nie przy moim wzroku.

yurek55 21:57 sobota, 10 marca 2018

strus, nie miał. Wszystko na nielegalu. Dobrze, że tym razem nie przez zieloną granicę jak to już w przeszłości bywało, np. w Kościnie ;)

Katana - to są SKSy longboard, on tak wygląda w oryginale, sięga prawie do samego podłoża. Z jednej strony trzeba uważać na krawężnikach, ale z drugiej, gdy jedzie się w błocie okolica suportu jest czysta, aż oczy ze zdumienia przecierałem. Kapeć był dzisiaj, o tym za chwilę ;)

Jurek, to jest bateria do lampki, widać nawet kabel, który z niej wychodzi.

michuss 21:19 sobota, 10 marca 2018

A ja zapytam co jest przyczepione do poziomej rury?

yurek55 20:36 sobota, 10 marca 2018

a kapcia nie było ? "P
Czemu ten błotnik z przodu tak dziwnie założony ??

Katana1978 20:14 sobota, 10 marca 2018

Marian za granicą a dokumenty miał :)

strus 18:55 piątek, 9 marca 2018

Oj tak, znam to uczucie, gdy patrzysz z niepokojem na śliski asfalt, a auta robią Ci z głowy mentalną miazgę... Brrr.

Trollking 18:42 piątek, 9 marca 2018

No i tak się lekko obijałem, lekko przygaszony tym zdarzeniem ;)

michuss 12:30 piątek, 9 marca 2018

Dobrze, że zblokowało się na blacie. Miałeś motywację, żeby sprawnie jechać, bez obijania się.

Hipek 07:52 piątek, 9 marca 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!