Rano dojazd do pracy niezwykle przyjemny, bo mogłem podziwiać po drodze przeogromny wprost zator. Wjazd do miasta od strony Prawobrzeża był naprawdę nieźle zapchany, nawet jak na warunki poniedziałkowego poranka i zwężonej Gdańskiej. Dość powiedzieć, że koledzy samochodami dojechali grubo po mnie i mina na mój widok nieco im zrzedła ;)
Za to po południu zrzedła mi, ponieważ nastąpiło załamanie pogody. Właściwie to załamanko, bo padał drobny, uporczywy deszcz, a temperatura oscylowała około 3 stopni. Nic to jednak dla mnie. Wypadło mi niespodziewanie wolne, więc trzeba było jakoś zabić czas. W pierwszym "rzucie" zdecydowałem o powrocie przez Dąbie. Jednak gdy tam dotarłem uznałem, że skoro i tak w butach chlupocze, jestem już przemoczony, a rower całkowicie zasyfiony nie ma sensu jechać stamtąd do domu, lecz rozwinąć nieco skrzydła, czyli nawiedzić po dłuższej przerwie Wielgowo i Zdunowo. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wszystko w towarzystwie tej upierdliwej mżawki, a od Wielgowa także wiejącego z południa i południowego zachodu wiatru.
W samej Płoni odbijam nieco w stronę Śmierdnicy (najładniej nazwana dzielnica w Szczecinie, czyż nie?), by potem cofnąć się ulicą Piaseczną do skrzyżowania (ronda) z Uczniowską i Balińskiego. Tamże obieram kierunek Puszcza Bukowa i znienawidzonym przez eranis (a pod Jej wpływem i przeze mnie) ciągiem ulic Deszczowa - Mokradłowa - Świętochowskiego, przez błota i pod górę dobijam do matecznika.
A nie gminy? Ja tam wielkim znawcą administracji Krk nie jestem, ale dekanat to chyba coś zaraz nad parafio? A parafia to coś a''la sołectwo. Czy nie? ;)
Albo spróbuj neoprenowe skarpety, do dostania w Decathlonie. Osobiście poszedłem w stronę skarpet z membraną. Mam zamiar je przetestować w ten weekend przy okazji dziewiczej przejażdżki na Szaraku.
Jak Ci chlupie w butach po takim deszczyku jaki był w poniedziałek to polecam neoprenowe owiewy na buty. No chyba że w cywilnych jeździsz to wtedy jakieś kalosze. :)
mors, przykro mi, mylisz się :P Uwierz mi, że formę "nawiedzić" stosuję od naprawdę niepamiętnych czasów w życiu codziennym (jak zresztą inne sformułowania o kościelnym pochodzeniu, np. "zaprawdę powiadam wam"). Uważam, że jest zdecydowanie ciekawsza od zwykłego "odwiedzić". Gdy zobaczyłem, że i Ty "nawiedzasz" mogłem jedynie uśmiechnąć się pod nosem, konstatując z radością, że jest nas, takich UBOGACAJĄCYCH (kolejny "sakralizm";) ) bajkstata, przynajmniej dwóch. ;)))
Aga - na to wygląda :))) Ale... na swoje usprawiedliwienie mam to, że ten kawałek w deszczu, po ciemku, po tych dziurach, w dodatku w ślimaczym tempie bardzo łatwo znienawidzić. ;)
Ale trupistyczne nazwy w tym miasteczku, dzielnica Śmierdnica, ulica Szlamowa... http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,457140,20140201,tez-sie-w-pierwszej-chwili-nabralem-ze-to-tylko-nagarniety-brudny-snieg.jpg ;)
(...)"nawiedzić po dłuższej przerwie"(...) Michuss chyba ogólnie łatwo ulega wpływom. ;)))