W planach było coś większego, ponad 100 km. W tym celu nastawiłem budzik na 4.10. Wypadki potoczyły się jednak tak, że po długodystansowym oglądaniu filmów z A. nawet nie pamiętam samego momentu włączenia budzika. Obudziłem się sam i natychmiast spojrzałem na zegarek - 6.25. Z dłuższego wyjazdu nici, bo nie da się uniknąć gorączki.
Pojechałem więc DK31 do Gryfina, potem domknąłem pętlę kierując się DW120 do Starego Czarnowa i na koniec starą trójką do Szczecina.
Z ciekawostek - pod Glinną przepędzano przez szosę stado owiec, a w Starym Czarnowie wreszcie wzięli się za remont wyjazdu na Gryfino.
Komentarze (5)
Jarro - to jest chyba hodowla ZUTu, a oni wypasają je na pastwiskach po przeciwnej stronie drogi. Stąd ten przepęd.
mors - zdziwię Cię, albowiem ta scenka rodzajowa ma miejsce u podnóża całkiem pokaźnych Gór Bukowych, więc na dobrą sprawę wszystko się zgadza. :P
Co do remontu - ja kojarzę tam takie porobione wyrwy w asfalcie od conajmniej kilkunastu miesięcy, to było chyba pokłosie jakiegoś wcześniejszego remontu. Najważniejsze, że sprawy idą ku końcowi (najwyraźniej). ;)
Rzeczywiści kładą w końcu asfalt, ale zanim się zaczął to wjechałem dziś w gigantyczną kupę błota. Ten remont to jakieś kuriozum. Śmieszne, że owce wypuścili, zwykle są zamknięte za płotem. Doświadczenie tam jakieś na nich robią czy co :)?