m i c h u s s

avatar Na BSach przebyłem 133994.92 km z prędkością średnią 21.52 km/h.
Więcej o mnie.




Follow me on Strava




button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 155.02km
  • Czas 07:39
  • VAVG 20.26km/h
  • VMAX 38.86km/h
  • Sprzęt Author Airline
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Nocne gminobranie z A.

Niedziela, 26 lipca 2015 • dodano: 26.07.2015 | Komentarze 11

KOSTRZYN n/ODRĄ-Sarbinowo-Chwarszczany-Boleszkowice-Mieszkowice-Gozdowice-Siekierki-Osinów Dolny-Hohenwutzen-Schwedt[Świeć]-Gartz[Grodzisk]-Mescherin[Moskorzyn]-Gryfino-Czepino-Radziszewo-SZCZECIN(Klucz-Podjuchy-Zdroje-BUKOWE)

MAPA

Jedźmy gdzieś nocą na rowerach! Z takim pomysłem wystąpiła A. na początku tego tygodnia. Sprawdziwszy prognozy (wiatr) wymyśliliśmy, że albo pojedziemy do Kołobrzegu, albo wrócimy na kołach z Kostrzyna nad Odrą. Ponieważ ta druga opcja umożliwiała mi zaliczenie kilku gmin zachpomu, co znacznie przybliży mnie do "zakolorowania" tego województwa na zielono wybraliśmy właśnie ją.

Po krótkiej naradzie padło na jazdę nocą, tak, jak dwa tygodnie temu do Świnoujścia. Nie ma upału, niewielki ruch, a przy tym spora część dnia do wykorzystania. Jedyną opcją była noc z soboty na niedzielę. Pies oddany do pani zastępczej, żarcie przygotowane (tym razem przez A.), można jechać.

O 20.43 odjeżdżamy ze stacji w Szczecinie Podjuchach na południe. Po blisko dwóch godzinach w pociągu meldujemy się w Kostrzynie, dla urozmaicenia dodam, że jednym z dwóch w Polsce dworców piętrowych ;) Po resecie garmina ruszamy. Od razu na początku drogę przebiega mi jeż. A. krzyczy z tyłu, upewnia się czy widzę. Ale ja widzę i omijam gagatka, gdy ten niemal dotarł już do krawężnika.

W pierwszej kolejności jedziemy do właściwego miejscowo McD na zestaw kolacyjny. W trakcie konsumpcji mamy okazję obserwować próby nawiązania przyjaźni międzynarodowej. Polskę reprezentuje towarzystwo pijanych nastolatków, stronę przeciwną dwójka nieco przestraszonych Azjatów. Wymianom uprzejmości nie ma końca, bon moty sypią się jak z rękawa, że choćby "Kitajec, ku*wa, pokażę Ci jak się z tej stacji wyjeżdża, bo pod prąd napier*alasz" nadmienię dla przykładu. No beczka śmiechu, Tadeusz Drozda się chowa...

Po zjedzeniu śmieciowej, ale bardzo pysznej kolacji wybywamy na południe od Kostrzyna, bym mógł zaliczyć, niejako dodatkowo, kolejną gminę, tym razem lubuskiego. Wyjeżdżamy kilometr za miasto, zawracamy. Gmina Górzyca zaliczona. Tam łatwo można zaliczyć kolejną, Słońsk, ale tego nie zrobiłem, bo musiałbym się z rowerem pchać w krzaki - bez sensu ;)

Zawracamy do Kostrzyna i mamy okazję podziwiać, o ile to dobre słowo, siłę wiatru. Mimo, że wieje z boku bardzo utrudnia jazdę. Nic to, wylot z Kostrzyna przy pomocy DK31 mamy z wiatrem, tak więc nawet ciągnące się kilkaset metrów, dość strome wzniesienie nie stanowi przeszkody. Po odbiciu w Sarbinowie na Szczecin (prosto biegnie DK23 do Myśliborza przez Dębno) ruch, i tak niewielki, znacznie maleje. Mijamy Chwarszczany, gdzie nie udaje mi się wypatrzeć słynnej kaplicy templariuszy, potem zmierzamy do Boleszkowic, a na koniec do Mieszkowic, który to fragment odejmuje nam sporo sił i nerwów. Wszystko przez ten cholerny wiatr - znów wieje "jedynie" z boku, ale wyginające się, wysokie topole, masa gałęzi i liści na drodze otuchy nie dodają. Całości dopełniają długie proste - auto, które nas wyprzedza dłuuuugo jest jeszcze widoczne przed nami. W końcu jednak dobijamy do tych Mieszkowic i robimy sobie krótki postój. Niestety, popełniamy błąd, bo nic nie jemy. Ja sonduję A. pod kątem dalszej jazdy DK31, co oznaczałoby "odpuszczenie" gminy Cedynia, ale pomysł nie uzyskuje akceptacji, więc po chwili mkniemy całkiem przyzwoitą DW, przez nieprzebrane lasy aż do Gozdowic. Na wjeździe do tej miejscowości przechodzą mi przez chwilę ciary po plecach, bo odnoszę wrażenie, że mam "gumę" w tylnym kole. Dodając do tego mżawkę, silny wiatr i godzinę pierwszą w nocy... Nieciekawa mieszanka ;) Szczęściem to tylko złudzenie i jedziemy spokojnie dalej. Choć spokojnie to niewłaściwie określenie - trzeba jechać ostrożnie, cała droga obsypana jest gałęziami i liśćmi, od czasu do czasu my oberwiemy jakąś gałązką tudzież listkiem. W końcu A. zarządza postój, który robimy bodajże w Starym Kostrzynku, no gdzieś blisko Osinowa Dolnego w każdym razie. Zjadamy trochę, wypijamy, a gdy ruszamy trafiamy na mocno wzmożoną wilgotność powietrza. Jedziemy mimo to dalej i w Osinowie, wbrew moim wcześniejszym planom, bo chciałem jechać przez Cedynię i Piasek do Krajnika, przekraczamy granicę i wjeżdżamy na Odrę-Nysę.

Wyżej wspomnianą kontynuujemy monotonną podróż aż do Mescherin bez większych przygód. Stajemy na wysokości Criewen i potem we Friedrichsthal. Jemy, pijemy, szybko ruszamy dalej. Bo zimno. Zdjęć, siłą rzeczy, jak na lekarstwo, chociaż udaje się zrobić jedno z użyciem statywu, a więc mogę usprawiedliwić jego zabranie ;)

Do Gryfina po dziurawej (a po przejechaniu O-N na tak długim odcinku WYJĄTKOWO dziurawej) DDRce. W Gryfinie króciutka przerwa w centrum, a potem non-stop aż do domu. W Zdrojach łapie nas ulewa, ale mamy to już gdzieś ;)

Wypad udany. Gdyby nie pogoda (wiatr i deszcz) byłby idealny, chyba jeszcze lepszy od świnoujskiego. A tak jest na równi ;)






Kategoria wycieczka



Komentarze
mors
| 19:54 czwartek, 13 sierpnia 2015 | linkuj Opis godziwie upstrzony nielichymi dygresjami. Nie to, co u leniwej A. ;)

Do Podjuch(ów) mam sentyment bo tam kończyłem swoją najdłuższą trasę na góralu. ;]
michuss
| 07:00 poniedziałek, 27 lipca 2015 | linkuj Jurek - dzięki, wyszedł nawet dłuższy niż w planach, bośmy jadąc przez te Niemcy od Osinowa zwiększyli sobie dystans.

Marek - ja nie wstawiam tych map tutaj ze względu na przymulanie przy otwieraniu. Teraz nawet już nie wrzucam do każdego wpisu odnośnika do rwgps`a/stravy. Jak ktoś chce to sobie znajdzie bez problemu. ;)

strus - dzięki.

Dawid - trzymam kciuki za powodzenie planów. Nocna jazda to jest to. Polecam(y). ;)

Wojtek - Aż Słubice? Daleko jeździsz ;)
Trendix
| 23:04 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Zrobiliście Michał kawał mojej piątkowej trasy :) z tym że ja ciągnę aż do Słubic i tylko po polskiej stronie :) no i nie rowerem :D
davidbaluch
| 19:10 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Woow. Zazdroszczę. Może i ja się kiedyś na coś takiego wybiorę z A. :-)
strus
| 16:40 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Gratuluję wam dystansu
yurek55
| 14:03 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Ładny dystans, gratuluję
michuss
| 11:33 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Hipek, i obyło się bez skarpet! A ziąb był nie byle jaki. ;)

Marek, nie wiedziałem, ale mapek wolę nie wrzucać, bo to jednak trochę zamula przy przeglądaniu. Uważam, że sam link do mapki wystarczy, nie? ;) A zdjęć mało głównie dlatego, że noc, poza tym jak już się rozwidniło to padał deszcz, było zimno i jakoś wena do zdjęć mi przeszła. ;)
Hipek
| 10:20 niedziela, 26 lipca 2015 | linkuj Frakcja sandałowa jak zawsze w mocy!
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!