Niepodległościowo w Zjawie

Środa, 11 listopada 2015 · Komentarze(4)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Łękno-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Gunica-Sławoszewo-Bartoszewo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-Niemierzyn-NIEBUSZEWO)

MAPA

Dzień Niepodległości postanowiliśmy poświętować w tak zachwalanej przez szczecińskich bikestasowiczów, sławoszewskiej gospodzie "Zjawa". Najprościej byłoby dotrzeć tam przez Bartoszewo, ale miałem w pamięci gruntowy skrót przez las, który doprowadzał tam od drogi Tanowo - Węgornik, więc zdecydowałem się na ten wariant. Jednak pamięć bywa zawodna, tym bardziej, że jechałem tamtędy tylko raz, i nie trafiłem we właściwą drogę odbijającą na południe, czyli we wspomniany wyżej skrót. Cóż, od czego bywa garmin? Wszedłem w "Nawiguj do: punkty gastronomiczne", jako pierwsza wyskoczyła mi wzmiankowana "Zjawa" i po śladzie udaliśmy się do upragnionego celu.

Niestety, okazało się, że droga wiodła po dość śliskich od błota, betonowych płytach (nawierzchnia, której A. nie trawi), potem jakimś skrótem przez głębokie liście, a na końcu wreszcie dość wygodną szutrówką. Dojechaliśmy jednak jak po sznurku mimo, że oboje byliśmy tam pierwszy raz.

Na miejscu - rozkosz. Najpierw wjechała osławiona zupa dyniowa z groszkiem ptysiowym - specjalność lokalu. Pyszna, aromatyczna, imbirowa, nieco orientalna. Po prostu doskonała. Tylko jedna porcja. I dobrze, bo ze zmieszczeniem drugiego dania były już problemy. A trzeba dodać, że na stół wjechały sycące, pożywne i pełne smaku: kartacze w sosie grzybowym z kwaśną kapustką na gorąco i idealny placek zbójnicki. Do tego kawa + oryginalne piwo, które zabraliśmy z sobą do domu... No, czuję, że będziemy tu teraz częstymi gośćmi... ;)

Powrót, nieco spokojniejszy - skutecznie hamowały nas pełne brzuchy oraz duży ruch na Arkońskiej...

Końcówka to już moja samotna eskapada do portu. Samotna, ale nie bezowocna, bo udało mi się przeskoczyć "szczebelek" na podium jednego ze starvowych segmentów - wjechałem go resztką sił. Zaszczytne drugie miejsce zdobyte :P










Komentarze (4)

Podsumowując - godnie trawiłeś i Straviłeś :)

Trollking 18:00 czwartek, 12 listopada 2015

Muszę odwiedzić "Zjawę" gastronomicznie, a nie tylko izochmielnikowo, kartacze zawsze na propsie, dodatkowo z kapustką - aż mi ślina cieknie na klawiaturę ;-) Droga przez las do Sławoszewa nie jest dobra, to fakt.

leszczyk 08:40 czwartek, 12 listopada 2015

zupa mniam...

davidbaluch 02:10 czwartek, 12 listopada 2015

fajnie uczciliscie ! i nawet biało czerwona bluzeczka była ! :)

tunislawa 23:14 środa, 11 listopada 2015
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!