Zielona Góra - Legnica - Wrocław z morsem w roli głównej

Czwartek, 17 marca 2016 · Komentarze(50)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum)-(PKP)-Zielona Góra-Kożuchów-Długie-Niegosławice-Przemków-Chocianów-Rokitki-Zamienice-Goliszów-Rzeszotary-Legnica-Cesarzowice-WROCŁAW

MAPA

Już od dawna naszykowałem sobie ślad na podróż z Zielonej Góry do Wrocławia jako dojazd na zjazd specjalizacyjny. Jeden z wariantów wiódł po północnej stronie Odry, drugi po południowej. Kilka dni wcześniej wybrałem ten drugi i rad, że pogoda jest odpowiednia (mam tu na myśli wiatr) dałem znać morsowi, że zbliżam się niebezpiecznie do jego igloo. Wyżej Wzmiankowany podjął temat chętnie i wyraził wolę spotkania czym sprawił mi przyjemność - zawsze to lepiej zobaczyć się w realu niż tylko klikać komcie na blogasku :P

Do Zielonej Góry jadę tygrysem. To taki zmodernizowany turbokibel, pomalowany w pomarańczowo granatowe barwy. Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem. Jednak w Dolnej Odrze jakiś człowiek opuszcza skład ostatnimi drzwiami, a one po tym fakcie nie chcą się zamknąć. Pomaga dopiero interwencja konduktora, który drzwi na siłę dociska. Tu doznaliśmy opóźnienia 10 minut, o czym to poinformowałem morsa w smsie, który, jak cała reszta, akurat w tym dniu z mojego telefonu "nie wyszedł". To nie koniec przygód. Po chwili zaczyna pierdzieć głośnik, ten, przez który mówią do jakiej stacji się zbliżamy. Pierdzi bez przerwy, raz ciszej, raz głośniej, czasem pierdzenie niemal zanika dając nadzieję na chwilę ciszy, ale po chwili odzywa się ze zdwojoną siłą uniemożliwiając kontemplację widoków za oknem, o lekturze książki nie wspominając. Ponownie zagląda konduktor. Uśmiecha się, wzrusza ramionami i mówi, tłumacząc: "nowy, co zrobić". W sensie, że pociąg świeżo po remoncie. Czyli się psuje. Na szczęście w trakcie remontu nie zapomniano o instalacji kontrolek, których jeszcze w żadnym pociągu nie widziałem Co ciekawe - pierdzenie ustaje w momencie naklejenia na drzwi kartki, że są nieczynne. Bez sensu :P


Gdy mijamy Rzepin, stację o dość ciekawym układzie torowym, wirtualnie pozdrawiam MLJota ;) W końcu ląduję na stacji docelowej, w Zielonej Górze.

Jest piękna pogoda, zero chmur, dość ciepło, a wiatr w dodatku pomaga. Wiosna pełną gębą.

Pewien, że mors wie, że ja wiem, że spotkanie w Przemkowie (o czym poinformował mnie smsem) jadę dość żwawo. Na południe. Pamiętałem jego szacunki, że w Kożuchowie będę ok. 12.30. Z lekkim zdziwieniem i niesmakiem osiągam granicę tego miasta o 12.50. Rzut oka na średnią brutto - powyżej 22 km/h. Przecenił mnie. Nic to, wspinam się na zbocze rozległego wzniesienia i kieruję się DW na Bolesławiec, ale tylko do wsi Długie, gdzie miałem zjechać na Niegosławice. Tamże dostrzegam sylwetkę kolarza, który stoi pod krzyżem. W tym momencie już wiem kto zacz :D Po uroczystym przywitaniu ("tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, michuss jest michussem, a mors morsem" :P), wymianie kurtuazyjnych podarków, odbyciu rozmowy telefonicznej ruszamy razem do Niegosławic. Po drodze poznaję ogólny zarys zawraczenia tej części województwa lubuskiego. Mój przewodnik co rusz wskazuje - tutaj stary gazik, tam przerobiona astra w pikapie. Zostaję też zaznajomiony z ilostanem warszaw i syren w południowej części województwa lubuskiego. Odwdzięczam się rzewnemi wspomnieniami z lat pacholęctwa, kiedy to masowo korzystało się z wytworów polskiej myśli motoryzacyjnej :P

Przed Niegosławicami wpadamy na bruki. Klasyczne, lubuskie bruki. Dość strawne, kostka w miarę gładka i drobna. Nie jedzie się po tym źle, ale rower przechodzi przyspieszony test dokręcenia wszystkich śrub. Test zdany :)

Po Niegosławicach przychodzi kolej na Przemków. Tamże orlen: kawa, kanapka na ciepło, power aid i dyskusja na tematy wszelkie, gdzie krawężnik służył nam za ławkę. Tak mija prawie godzina, o ile nie więcej. Około 15.30 podejmuję decyzję, że niestety muszę jechać dalej. A więc "Rozmowy niedokończone". mors, jeszcze raz dzięki za spotkanie :)

Po rozstaniu nie zwalniam tempa. No, może na początku jest trochę wolniej, bo są te klimatyczne bruki. Ale potem cały czas wykorzystuję sprzyjający wiatr i omijając bokiem Chojnów docieram do Legnicy, na rynek (który rozłożył mnie na łopatki - nie wiedziałem, że w tym mieście jest tak ładnie) w poszukiwaniu kebabowni. Znalazłem i zjadłem tamże najbardziej oryginalny kebab - rollo tylko z mięsem i serem. Bardzo energetyczne, bo do samego Wrocławia już nic nie jadłem.

Legnica zrobiła pozytywne wrażenie DDRką, którą to opuszczałem miasto w kierunku Koskowic. Potem trochę zmieniłem zdanie, ale to z własnej winy - zjechałem na ciągnący się wzdłuż jezdni chodnik o asfaltowej nawierzchni bez żadnych oznaczeń. A więc jakby DDRka, która formalnie nią nie jest. Ale, że było gładko i równo to pocinałem sobie nią śmiało. I małom karku nie złamał, gdy zaraz za pokonanym mostkiem zamajaczył mi głęboki rów. Ostre hamowanie, wypięcie i udało się. :)

Wszystkie boczne drogi wzdłuż A4 już po ciemku. Liczne wiochy z nawierzchnią brukową. Nawierzchnia dróg - taka sobie, dramatu nie było, ale mogło być lepiej. Pod hostelem wychodzi mi 194 km. Do tego doliczam km z poranka, z drogi na PKP w Szczecinie.

Przepraszam za jakość zdjęć. Nie chciało mi się wozić lustrzanki, więc wszystkie z "aparatu" telefonicznego.




















Komentarze (50)

Próbuję rozgryźć ostatnie zdanie, ale nie udaje mi się :) może dlatego, że nie znam żadnego "bieżącego" miłośnika Stalina (Leninowca bym może i znalazł), a rodzimych członków Hitlerjugend powstaje jak grzybów na deszczu.

Trollking 20:28 wtorek, 22 marca 2016

NPD to chyba "tylko" umiarkowani krypto-neo-ni... ;>

A mentalność ludzi do panującego systemu ma się niewiele - porównajmy chociażby poparcie społeczne dla Stalina i Hitlera w Polsce na tle zmieniających się uwarunkowań politycznych ;>

mors 12:34 wtorek, 22 marca 2016

Byłbym ostrożny w przedstawianiu neofaszyzmu w Niemczech jako zjawiska marginalnego. Ot, choćby kilka lat temu, podczas wyborów samorządowych w Niemczech, w przygranicznych miasteczkach, na latarniach wisiały plakaty tego całego NPD z antypolskimi hasłami...

michuss 07:43 wtorek, 22 marca 2016

Jak można porównywać ustrój oraz mentalność ludzi w demokratycznych Niemczech do zamordystycznej i putinowskiej Rosji, wciąż bazującej na sile ZSRR (promowanej przez jej władze)? Jak rozumiem te same wyznaczniki masz wobec Kuby oraz Kanady? :)

Poza tym - neofaszyzm w Niemczech jest marginalny dzięki pozornej delegalizacji??? Wolne żarty :)

Demokracja (pełna) zmusza do usuwania z debaty publicznej skrajności. Dając im jednocześnie wolność słowa. Jeśli do tego doda się historię ze wszelkimi jej zawiłościami to moim zdaniem im mniej daje się powodów do oburzenia (bo przecież formalnie pewnie i parę osób zawdzięcza życie wymordowaniu przez żołnierzy Armii Czerwonej żołnierzy Wermachtu) tym lepiej. Pomnikom dajmy spokój. Skupmy się na teraźniejszości.

Trollking 23:14 poniedziałek, 21 marca 2016

To jest proste, tylko Wy komplikujecie. :)
Wystarczy porównać neofaszyzm w Niemczech (spacyfikowani, zmarginalizowani, wegetujący w podziemiu, zdyskredytowani) z neo-stalinizmem w Rosji (z podniesioną twarzą, z niemałym poparciem społecznym).

mors 22:43 poniedziałek, 21 marca 2016

No właśnie. A usunięcie może jeszcze stworzyć nowych czczących - tym razem usunięte miejsce. Polak potrafi. A koszty oczyszczania są takie same jak budynków mieszkalnych.

Ale dokładnie - temat rzeka. I każdy ze swoją prawdą :)

Trollking 21:27 poniedziałek, 21 marca 2016

Gdyby to było takie proste, że usunięcie pomnika eliminuje czczących postać znajdującą się na tymże...

michuss 20:41 poniedziałek, 21 marca 2016

Kasa to akurat szczegół, ale wystarczy spojrzeć na WSPÓŁCZESNĄ Rosję, gdzie praktycznie w każdym mieście stoi Lenin, jeden z największych zbrodniarzy w dziejach i co? No i co rocznie jest wręcz CZCZONY przez niemałe tłumy...
To samo byłoby z naziolami, gdyby ich nie usunięto...

mors 20:38 poniedziałek, 21 marca 2016

Dokładnie. A z legnickim pomnikiem jest też ten problem, że on regularnie jest atakowany bądź jakimś szprejem, bądź farbą, bądź innym trudno zmywalnym badziewiem. A miasto regularnie traci kasę na zmywanie tych bohomazów z pomnika. Ta kasa mogłaby pójść na co innego. Dużo by o tym można kminić. :)

monikaaa 20:08 poniedziałek, 21 marca 2016

Optymista. Kto się odetnie, to się odetnie....

mors 20:04 poniedziałek, 21 marca 2016

Morsie - pewnie Cię zdziwię, ale wszystkie bym zostawił (noo, chyba że ewidentne koszmarki architektoniczne, bo one kolą w oczy z zupełnie nieideologicznych względów). Potrafię zrozumieć potrzebę odreagowania ludzi zaraz po wojnie, ale 70 lat po niej już nie do końca. Minęło całe pokolenie, a może takie pomniki przypomną komuś do czego prowadzą totalitaryzmy. Dać ładny opis, odciąć się od zawartości, obudować i zostawić :)

Trollking 19:56 poniedziałek, 21 marca 2016

@T-king: wszystkie pomniki? Naziści, Stalin, Lenin też? o_O

@Pato: nie takie rozkminy już robilismy. ;)

@Legnica: renowacja Legni to normalka, wszystko teraz się rewitalizuje (rynki, drogi), nawet w najmniejszych i najbiedniejszych mieścinach. Dziwne było jednak to, że przez całe lata L. była zapyziała, mimo że leżała w bogatym okręgu miedziowym. Co ichnie samorządy robiły wtedy z takimi dochodami, pozostaje dla mnie zagadką... :>

mors 19:48 poniedziałek, 21 marca 2016

Grzej grzej bo w pociągu, jak słusznie stwierdziła A., olali temat ;D

starszapani 19:25 poniedziałek, 21 marca 2016

Nie mogę podziękować, bo podgrzewam fekalia ;)))

michuss 19:19 poniedziałek, 21 marca 2016

Akurat niszczeniu pomników jestem przeciwny. Jakie by nie były to mówią o historii, czy ciekawej czy nie to inna sprawa. Ładnie toto zielenią obudować, zbudować na czapie karmnik dla ptaków i będzie git :)

A Legnica... życzę jej jak najlepiej. Wałbrzychowi również (choć to zupełnie inna para kaloszy), bo o Jelonce nawet nie muszę wspominać :) Tylko do Wrocka nie mogę wciąż zapałać sympatią.

Trollking 19:19 poniedziałek, 21 marca 2016

Tak mnie pochłonęła ta kontrolka i fekalia, że zapomniałam pogratulować ładnej traski. No to gratuluję :)))

starszapani 19:15 poniedziałek, 21 marca 2016

Trollking - nie no, aż tak dobrze to nie jest. Nadal są miejsca, gdzie tynku na kamienicach już w ogóle nie ma :) Powiem tak - generalnie zmieniło się na lepsze i nadal pomału zmienia. Trwa to latami, ale jednak ciągle do przodu. Najbardziej zmiany są widoczne we wspomnianym Rynku i jego okolicach. Ale to wiadomo - wizytówka miasta, więc wypada, żeby była wizytówką. A kamienice? W wielu z nich są pozakładane wspólnoty, które mają głęboko gdzieś stan techniczny budynków, a z kolei niektórych ponosi taka fantazja kolorystyczna przy odnawianiu elewacji, że tylko włosy z głów rwać. Ale z tym to jest chyba problem wszędzie. Generalnie jednak, jak mówię - polepszyło się wizualnie u nas. :) Aaaa właśnie - na tapecie jest teraz nowy plan zagospodarowania Pl. Słowiańskiego i wywalenia stamtąd słynnego już pomnika pseudoprzyjaźni polsko-radzieckiej. Zobaczymy ostatecznie co tam zrobią.

monikaaa 18:57 poniedziałek, 21 marca 2016

Monikaaa - pewnie masz rację. Rzadko ostatnio przejeżdżam przez Legnicę i nie jestem na bieżąco. Utrwalił mi się jednak widok, który bolał zawsze me serce, bo przepiękne kamienice były w opłakanym stanie. Jeśli to się zmieniło to super i oby tak dalej :) widocznie wyszło z Legnicy wojsko i jednocześnie wyszło słońce :)

Trollking 18:36 poniedziałek, 21 marca 2016

Zacne kilometry.Gratki

jurektc 17:29 poniedziałek, 21 marca 2016

Eranis - oczywiście. Gdyby coś kiedyś, to na pewno najpierw skonsultuję z Tobą termin ewentualnego spotkania. :) A Mors jak pisze - może robić za przyzwoitkę.

monikaaa 16:28 poniedziałek, 21 marca 2016

ale sie usmialam :D jestescie genialni!

Pato 15:42 poniedziałek, 21 marca 2016

@Eranis: już się tak nie stresuj ;)) mogę na przyszłość robić Mu za przyzwoitkę ;))
@M-aaa: ;D;D (za całokształt). ;p

mors 15:39 poniedziałek, 21 marca 2016

Mors: jak to ktoś mi kiedyś ładnie rzekł - hamuj kopyta :PPP Chodzi mi o tę rzekomą małopoczytalność :P Czytelników jest coraz więcej, a jeśli idzie o drugie dno tej wypowiedzi, to papierów na to nie mam ;ppp

Mors ma rację co do dezorganizacji – nie musiałabym za wiele wymyślać, stwierdziłabym krótko, że nie mam czasu :D Z tym nudzeniem to się trochę zagalopowałeś - ja się nigdy nie nudzę. Ja co najwyżej kontempluję nad sensem istnienia :D

monikaaa 14:11 poniedziałek, 21 marca 2016

mors - przeca wszystko już wyjaśnione i ustalone. Przy kolejnym rejsie przez Legnicę zapowiem/zapowiemy się Wspomnianej. :)

Co do pierwszej części akapitu - potwierdzam. ;)

michuss 14:10 poniedziałek, 21 marca 2016

@M-aaa: tak, wiem, jesteś mało poczytalna ;D
Ale wizerunkowo byś wygrała. ;p

@M-ss: apeluję ;p jakie dezorganizować, wystarczy dać cynk, w czym Ci już wstępnie pośredniczyłem. ;p Jakby nie chciała Cię widzieć, to by coś wymyśliła ;) i po problemie, a tak to sam widzisz- akurat się nudziła w tym samym miejscu i o tej samej porze. ;p

mors 13:58 poniedziałek, 21 marca 2016

Albo zjeść dopiero we Wrocławiu :P

Zaraz obaczę tego flajbaja ;)

michuss 12:17 poniedziałek, 21 marca 2016

p.s. Strava mi doniosła, że jechałeś tą samą ścieżką co ja - 15 minut później. Następnym razem proszę mniej czasu poświęcić na ploty z Morsem :)

monikaaa 12:16 poniedziałek, 21 marca 2016

Nie omieszkam :)

michuss 11:39 poniedziałek, 21 marca 2016

No chociażby z tego właśnie powodu. :P Zawsze w towarzystwie raźniej byłoby Ci się przejechać cywilizowaną i mniej cywilizowaną DDRką. :) Tak – te kamieniczki to tzw. Śledziówki. Za nocy wyglądają jeszcze ładniej, niż za dnia, bo są podświetlone.
Tak, czyli szamałeś u Turka, czyli w miejscówce, gdzie kebaby i potrawy okołokebabowe są lepsze. Chleb powszedni to raczej nie, ale czasami zdarza mi się zamówić od nich jedzenie do pracy. :))

Dokładnie, na DK94 nie ma żadnego marginesu bezpieczeństwa dla rowerzysty. Chyba tylko miejscowo jest pobocze, np. tuż przed wlotem do Wrocławia. Owszem, jak ma mnie coś pacnąć, to pacnie i na jakiejś wiosce, ale większe ryzyko zdmuchnięcia mnie z drogi jest na krajówce, dlatego ja unikam tego dziadostwa. W tamtym roku, jak jechałam do Wrocławia, to musiałam się trochę nakombinować, żeby dojechać tam jak najkrótszą drogą. A i tak pod koniec, po setnym zgubieniu się na wioskach, wbiłam się już na krajówkę.

Oki, kończę spam. Przy następnej okazji zapraszam do zdezorganizowania mi dnia. :)

monikaaa 11:17 poniedziałek, 21 marca 2016

Ja po prostu, jako człowiek dość taktowny :P, nie chciałem dezorganizować czwartku Monice. Bo przecież z jakiej racji miała by odrywać się od swoich zajęć? Tylko dlatego, że jakiś obcy dziad zatrzymuje się na kebsa w Legnicy? No bądźmyż poważni, ja bardzo proszę... :) :P

Monika, do ad remu ;), jadłem go prawdopodobnie na przeciwko tych Śledziówek - wnioskuję, że to te ładne kamieniczki, które sfotografowałem? Jak by nie było to robiąc to zdjęcie miałem lokal za swoimi plecami. Polecam, bo było to jedno z lepszych tego typu dań, które jadłem w ostatnim czasie :) No, ale pewnie to dla Ciebie chleb powszedni. ;)

I ja też preferuję te dziurawe asfalty i wsiowe bruki w zamian za DK94 - ona tam zdaje się nie ma nawet pobocza?

michuss 11:02 poniedziałek, 21 marca 2016

Ja i przyćmienie osoby, której blog jest najpoczytniejszym blogiem na BS? Nie ma szans. :P

monikaaa 10:45 poniedziałek, 21 marca 2016

W sumie to dobrze, że się nie spiknęliście, bo byś mnie przyćmiła w tej relacji, hahaha ;p

mors 10:38 poniedziałek, 21 marca 2016

Mors - ano ni ma ;p Morsy teraz gdzie indziej się morsują i mam tam zdecydowanie dalej, niż miałam do tego znaku. I komu mówiłeś, żebyśmy się spiknęli, temu mówiłeś. Informacja po fakcie się nie liczy.

monikaaa 10:33 poniedziałek, 21 marca 2016

@Michaił: rejon dworca też się znacznie zmienił, na plus (dodatni).

@Monika: naprawdę już nie ma? A myślałem, że selficie się tam codziennie. ;p

@M&M (emenems, jak cukierki) - a mówiłem, żebyście się spiknęli, to Wy wolicie wirtualnie. ;p Przecież Eranis nie musiałaby o niczym wiedzieć, hehehe. ;)

mors 10:05 poniedziałek, 21 marca 2016

W sumie jakoś przyjemniej sie jedzie ze świadomością, że kupa trzyma przyjemna temperaturę. W lecie dla odmiany fekalia powinny być chłodzone. Komentarze fekalne przytłoczyły temat - ja postaram się nie zapomnieć pogratulowac wyczynu, prawie 200 km po nieznanych trasach, rewelacja.

leszczyk 09:16 poniedziałek, 21 marca 2016

Pociąg jak z filmów Bareji :) Podgrzewanie fekaliów, no no kto by pomyślał :) Ta trasa ma coś w sobie, bo ja jak jechałem do Kostrzynia to też zawsze coś się działo. Fajna wycieczka.

Jarro 08:16 poniedziałek, 21 marca 2016

Aż nie wiem od czego zacząć :) Miło się czyta, że ktoś z BS zawitał w skromne progi mojego miasta :) Legnica w przeciągu ostatnich kilku lat bardzo się zmieniła i o ile miejscowi tego nie doceniają lub nie zauważają, to pozamiastowi widzą różnice na plus. Tak więc Trollking – tak, świat się kończy :P

Mors i Michuss – Rynek, owszem, daje radę. Po odrestaurowaniu „Śledziówek” i nawierzchni deptaka, nasadzeniu nowej zieleni jest bardzo przyjemnie.

Michuss – w której kebabowni się stołowałeś? :) W Rynku są dwie konkurujące ze sobą i podobno smaczniejsze jedzenie ma tzw. Turek (czyli ten na przeciwko Śledziówek). Ta DDRka, którą jechałeś w stronę Koskowic powstała stosunkowo niedawno i jest to jedyna ścieżka rowerowa w mieście w prawdziwego zdarzenia :D Tacy jesteśmy cywilizowani. :))) Ta DDR już nieoznaczona, to została wybudowana nie pod rowerzystów, a pod ludzi, którzy w okolicach Koskowic mają działki, żeby mogli bezpiecznie na nie chodzić. Dlatego za mostkiem DDR brutalnie się kończy, bo dalej nie ma już działek :P I jak tak patrzę na godzinę o której jechałeś przez Piekary, to w sumie mao brakowao, żebyśmy gdzieś na siebie wpadli, bo wracałam wtedy z wycieczki do domu. Droga do Wrocławia, po wioskach, jest niestety mega kiepska i trzeba się sporo nakombinować, żeby nie jechać brukami, albo nie pociskać dzikimi polami (które na mapie robią za asfalty).

Mors – tylko Rynek daje radę w Legnicy? :P Popylanie DK94 pozostawię bez komentarza. Wolę już kombinowanie po wioskach. A „tych” atrakcji za Legnicą już od dawna nie ma, ale widzę, że nadal z sentymentem wracasz do tego wpisu. :P

monikaaa 07:15 poniedziałek, 21 marca 2016

Eee, bez przesady, tych bruków to było góra 8 km: 2 km przed i 2 km za Niegosławicami, potem 3 km za Przemkowem i 1 km to "wstawki" na wioskach :P

Widzę, że okolice Legnicy zwiedziłem nie dość uważnie ;) A pozostając w tym temacie - wypowiadam się oczywiście tylko o rynku. Kilka lat temu snułem się przez godzinę w okolicach dworca w oczekiwaniu na przesiadkę i nie powiem by był to czas, który uważam za najlepiej spędzony w moim życiu. Co innego ta konsumpcja kebaba w czwartek :P

Przyznaję, doptywałem. :P

michuss 00:04 poniedziałek, 21 marca 2016

Uff, myślałem, że będzie gorzej. ;)

Historie z "Tygryska" jak żywo przypominają te z "Alternatywy 4". Aż się ciśnie podsumowanie:
- Paaanie! Psuje się, bo nowe!
;D;D

Co do pogłowia wraków, to sam dopytywałeś. ;p

Jesteś bardzo mało wymagający co do jakości dróg :O jeśli te były znośne, to nie chciałbym skosztować nawierzchni, którą oceniałbyś negatywnie...
A w Legnicy rynek faktycznie daje radę, ale tylko rynek. ;p
Ja z Legni do Wro waliłem zazwyczaj po DK 94, co prawda byłem ogłuszony przez TIRy, ale przynajmniej nie zBRUKany. ;)

Niezły dystans, ciekawe, jaki % po brukach, chyba ze 25...

PS. za Legnicą kiedyś były takie atrakcje :D

mors 23:33 niedziela, 20 marca 2016

Ale, że Legnica Ci się nie podoba... :P Bardzo ładny rynek i okolica, naprawdę :)

michuss 23:31 niedziela, 20 marca 2016

Raz jeszcze przeczytałem komentarz i wnioskuję, że zbyt pochopnie oceniłem komentując go pod względem ortograficznym. Nie tego się bowiem tyczył. Mea culpa. Zboczenie humanisty.

To był wiersz. Zacny :)

Jestem fekaliem/-ą :)

Trollking 22:59 niedziela, 20 marca 2016

TĄ procedurĄ :)

Trollking 22:51 niedziela, 20 marca 2016

Ja bym poszedł tą drogą, ale nie wiem czy słusznie:

kto? co? FEKALIA
kogo? czego? (nie ma) FEKALIÓW
komu? czemu? (się przyglądam) FEKALIOM
kogo? co? (widzę) FEKALIA
z kim? z czym? (idę) Z FEKALIAMI
o kim? o czym? (mówę) O FEKALIACH
O FEKALIA!

;)

michuss 22:42 niedziela, 20 marca 2016

Poziom fekaliów jest na Dolnym Śląsku standardową procedurą w PR lub KD (choć głównie w szynobusach). Sam dysponuję odpowiednim zdjęciem sprzed roku takową dokumentującą :)

Po spojrzeniu na czwarte zdjęcie zupełnie nie wiem po czym poznałeś Morsa :D

Legnica ładna???????? Świat się kończy :)

Trollking 22:41 niedziela, 20 marca 2016

I znowu się uśmiałam, tym razem z komentarza :D Chyba powinno się pisać fekalii, a ja w komentarzu winnam napisać fekalia...coś tak mnie się zdaje....

starszapani 22:38 niedziela, 20 marca 2016

Gratuluję trasy, relacji i spotkania morsa

yurek55 22:32 niedziela, 20 marca 2016

Tak. I podobno to normalna procedura, ale czy nie można było tej kontrolki, chyba zresztą z błędem, gdzieś ukryć? Czy my wszyscy musimy wiedzieć, że w pociągach grzeje się g*, żeby nie zamarzło?! :P ;)

michuss 22:27 niedziela, 20 marca 2016

Jezu, uśmiałam się do łez :D
Ciekawe to drugie foto - czyżby w tym dziwnym pociągu (w którym notabene pierdzą głośniki) podgrzewano fekalie???

starszapani 22:24 niedziela, 20 marca 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!