Puszcza Notecka z A., P. ku st.p.

Niedziela, 20 marca 2016 · Komentarze(27)
Kategoria >200 km, wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(NIEBUSZEWO-Centrum-Zdroje-Klęskowo-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-Stargard-Witkowo-Kolin-Dolice-Piasecznik-Choszczno-Bierzwnik-Dobiegniew-Drezdenko-Chełst-Kwiejce-Piłka-Miały-Hamrzysko-Wronki-Szamotuły-(PKP)-SZCZECIN(Centrum-NIEBUSZEWO)

MAPA

W tygodniu A. wymyśliła, że w niedzielę objedziemy Zalew. Z takim nastawieniem jechałem pociągiem z Wrocławia w sobotę. Jednak pod koniec podróży zacząłem się zastanawiać jak wieje wiatr i czy nie lepiej będzie machnąć jakąś dłuższą traskę niż klepać objazd zalewu, z nudnym kawałem Świnoujście-Stepnica. W końcu na wschodzie naszego województwa i na północy kolejnego czai się tyle ciekawych miejsc. Gdy przekazałem swoje spostrzeżenia A. rzekła, że dla niej trasa nie ma znaczenia. Chodzi o to, by wreszcie razem zrobić dwusetkę. Pozostało nam jedynie poinformować naszego młodego kolegę, Piotra, który chciał jechać z nami na Tour de Zalew, że plany zmieniamy. Mimo to wyraził chęć jazdy z nami (poznaliśmy go całkiem niedawno, to kolega kolegi, który swego czasu sporo jeździł, np. wyprawa do Serbii i Grecji, ale w tym roku na rowerze jeszcze nie siedział).

O 5.30 umawiamy się pod naszą bramą. My już po śniadaniu - owsianka i kanapki. Kolega czeka, a więc można jechać. Spokojnie, bez szarpania i szaleństw suniemy w kierunku Stargardu. Ja jadę z przodu, a A. dyskutuje z Piotrkiem. Potem zmiana. Tak docieramy aż do Witkowa, gdzie na pętli autobusowej robimy sobie pierwszy postój. Piotrek już tutaj został daleko z tyłu. Ale mimo to wyraził chęć dalszej jazdy. Po zjedzeniu smakołyków takich jak: czekolada, banany, kwaśniaki z kindziukiem jedziemy dalej. Piotr wciąż z tyłu, mimo, że my naprawdę jedziemy dość spacerowo. W końcu, w Kolinie A. sugeruje bym odbył z nim męską rozmowę. Ona jedzie dalej, ja czekam około 5 minut. Gdy Piotrek podjeżdża od razu mówi, że się przeliczył, że nie jest zmęczony, ale preferuje wolniejsze tempo i, że chce sobie dalej jechać sam. Wszystko, na szczęście, w atmosferze zgody i zrozumienia :) Zjeżdżamy się jeszcze w Dolicach na przejeździe kolejowym, potem machamy sobie na odchodne - my suniemy szybko na południowy wschód, Piotrek rekreacyjnie snuje się po Ziemi Choszczeńskiej ;)

Od rozstania, z pomocą wiatru kierujemy się na Choszczno, potem Raduń, Bierzwnik (postój na słabo wyposażonej stacji orlenu - dostępne tylko hotdogi z parówkami), Dobiegniew i Drezdenko wreszcie. Niestety, gdzieś tak od Witkowa spadają na nas pierwsze krople deszczu i potem towarzyszą nam niemal do samego końca. Raz słabiej, czasami dość mocno, jak na przykład po odjeździe ze stacji w Bierzwniku, gdzie strugi wody spod kół dość szybko zalewają mi buty. Chwilami przechodzi, wtedy mamy okazję się trochę podsuszyć, ale gdy tylko na moment zapominamy o tym zaczyna kropić ponownie. Nie ma jednak co narzekać - wiatr sprzyjał.

Przed Drezdenkiem słynne dwa kilometry bruku - przeszły dość znośnie. Mamy okazję zorientować się jak urocza to mieścina, gdy leją się z nieba strugi deszczu :P W końcu docieramy do Chełstu, gdzie, za namową starszejpani w jednym z jej wcześniejszych wpisów, wbijamy się w rozległe połacie Puszczy Noteckiej. Wrażenia? Pozytywne, a nawet bardzo. Aż szkoda, że to tak daleko. Drogi? O niezłej nawierzchni, niemal bez ruchu samochodowego, aromatyczne, sosnowe lasy, zapomniane wsie gdzieś w samym środku głuszy, śródleśne jeziorka, stacje kolejowe po środku lasu... Poezja :)

Za Kwiejcami Nowymi robię zdjęcie wlotowi drogi wojewódzkiej 133 z Sierakowa, o której słyszałem już dawno i którą zlustrowałem już sobie na GSV. Po zrobieniu zdjęcia mówię A., że zawsze chciałem to zobaczyć. Pyta, czy chcę wjechać tam rowerem. Żart. Hanka (a nawet czerwony) nie poradziła by sobie tam zupełnie. Całości egzotyki tej trasy dopełnia znak widoczny na zdjęciu poniżej :)

W Piłce, ponownie dzięki starszejpani, nawiedzamy park grzybowy. Wizyta ma jednak charakter pobieżny, bo już spieszymy się na spotkanie z naszą wirtualną przewodniczką oraz na pociąg :)

Na dobrą sprawę z Puszczy Noteckiej wyjeżdżamy dopiero we Wronkach, gdzie łapiemy północny brzeg Warty. Przejeżdżamy na drugą stronę rzeki i po chwili na horyzoncie majaczy nam znajoma sylwetka. A więc starszapani! :)

W tym składzie dojeżdżamy do pobliskich Szamotuł, gdzie zapada decyzja o zamknięciu wycieczki. Zajeżdżamy do kawiarni, potem docieramy pod dworzec, gdzie obdarowani przez starsząpanią wypiekami ruszamy pociągiem w świat. Konkretnie to do Szczecina, a konkretniej to nie tyle pociągiem co szmelcowatym impulsem. Piszę tak, bo w tym składzie nie da się normalnie przewozić rowerów. O niebo lepsze są klasyczne kible, względnie te po modernizacji pod warunkiem, że nie pierdzą im głośniki.

Wyprawa miała swój wymiar symboliczny - to pierwsze >200 km pokonane przez nasz duet. Jest to też pierwsze >200 od czasów czterysetki z 4gottenem i wąskim w sierpniu 2014, a więc od bardzo długiego czasu. Do kompletu to pierwsze >100 na Hance, do której z wolna się przyzwyczajam. Trochę bolą mnie przedramiona, ale to z racji typowego dla roweru szosowego ułożeniu na kierownicy.

Jestem zbudowany formą Agnieszki :) Grzała naprawdę nieźle, ani przez moment nie odpuszczała koła, od czasu do czasu odjeżdżała do przodu i nawet po 150 km musiałem ją lekko stopować! Jednak co daje regularne jeżdżenie :) Teraz tylko planować kolejne ekspady :)

Ponownie przepraszam za jakość zdjęć - to z telefonu.














Komentarze (27)

Dzięki, Tunia, odwzajemniamy oczywiście :)

michuss 07:35 piątek, 25 marca 2016

gratuluję i Was pozdrawiam !!! :)

tunislawa 21:56 czwartek, 24 marca 2016

Nie było innego wyjścia. Ale uwierz mi na słowo, że bardzo, ale to bardzo dobrze upewniłem się, że można tam bezpiecznie oprzeć rower. O ciągłej kontroli stykania się z eranisową meridą podczas podróży pociągiem nie wspomnę ;P

michuss 17:32 wtorek, 22 marca 2016

Mur przystanku i plastikowe siedzisko uważasz za miękkie rzeczy? ;))

mors 12:27 wtorek, 22 marca 2016

O miękkie rzeczy stawiające opór. Ot, i cała filozofia :P

michuss 05:49 wtorek, 22 marca 2016

O co? (o opieranie dopytuję) ;)

starszapani 22:01 poniedziałek, 21 marca 2016

mors, już ja wiem o co opierać H... :P ;)

Co do DW133 - próbuję sobie wyobrazić jej odśnieżanie, bo chyba piachu dodatkowo tam nie sypią, hehe :P

maccacus, ale wyście z kolei jechali na góralach, w dodatku "w ciemno" :P Swoją drogą - fajna tradycja, czytałem o tym chyba kiedyś w rowertourze... ;)

michuss 20:38 poniedziałek, 21 marca 2016

To obrodziło w dwusetki w ten weekend. Z ekipą zaliczyliśmy 200 w sobotę, ale to było zgoła odmienne warunki, dużo bardziej korzystne warunki. W niedzielę nie miałem ochoty nosa wychylać za drzwi. Szacun dla Was!

maccacus 20:22 poniedziałek, 21 marca 2016

PS. sugerowałbym Ci opieranie H. o coś miększego. Np. o A. :))

mors 20:13 poniedziałek, 21 marca 2016

W tako pogode to ja wyglądam bardziej sennie niż A. i jadę wolniej niż P. ;)) tak więc szacun!

Ktoś wie, o co chodzi z tym "żartem" pod kryptonimem DW133? Dlaczego ją nazwali wojewódzką, skoro nawet rangi gminnej niegodna....

@M. - teraz, na Hance, to nagle wszyscy zaczną jeździć "jakoś dziwnie wolno". ;]

mors 20:10 poniedziałek, 21 marca 2016

Aaa, tak, to spolszczenie bardzo mnie się podobywuje ;)

starszapani 19:56 poniedziałek, 21 marca 2016

;) Tak czułem - chodziło mi o fajne spolszczenie. Szynka to lotnisko Schoenefeld :P

michuss 19:43 poniedziałek, 21 marca 2016

Raczej francuskiego Chamonix :D

starszapani 19:31 poniedziałek, 21 marca 2016

Szamoni? To pewnie odpowiednik berlińskiej Szynki? :P

michuss 19:26 poniedziałek, 21 marca 2016

Gratki za trasę, tym bardziej, że jechaliście w nie najlepszych warunkach. Fajnie było się spotkać i chwilę pogadać w Szamoni :) Do zobaczenia :)

starszapani 19:22 poniedziałek, 21 marca 2016

Najpierw prawie 200, teraz grubo ponad 200... Nie nadążam, gratuluję i zazdroszczę :)

Co do pociągów to zgadzam się - nie ma lepszego składu do przewozu roweru niż EN57, najlepiej sprzed remontu. Miejsca na tyle kibla jest tyle, że można całą drużynę kolarską zapakować i jeszcze z jedną emerytkę gdzieś na trasie :)

Trollking 18:25 poniedziałek, 21 marca 2016

No to pojechaliście !!!!

jurektc 17:32 poniedziałek, 21 marca 2016

strus, pewnie następnego dnia po tym, gdy wieczorem sobie usiądziesz i wbijesz do głowy, że po dobrze przespanej nocy, z samego rana wstajesz i ruszasz nad morze i z powrotem. Ewentualnie jedziesz do Poznania przez Puszczę Notecką i stamtąd wracasz pociągiem :)

michuss 14:13 poniedziałek, 21 marca 2016

Kiedy ja będę mógł napisać że przekroczyłem 200 km.GRATULACJE w tym tygodniu wymiatasz.

strus 13:54 poniedziałek, 21 marca 2016

Dziękuję wszystkim za miłe słowa ;)

Jurek57 - to mogła by być stawka jakiegoś zakładu... :D

michuss 11:05 poniedziałek, 21 marca 2016

Brawo Wy! Gratuluje dystansu :)

Pato 10:51 poniedziałek, 21 marca 2016

Brawo, tak trzymać! Gratulacje!!!

yurek55 10:30 poniedziałek, 21 marca 2016

Powtórzę się - rewelacyjny dystans, kaski z głów :-) Ale ten młodzieniec P. to dopiero ma fantazję, szarpnąć się na Tour de Zalew i w efekcie ruszyć z Wami do Wlkp jako pierwszy trip w roku, fiu fiu ...

leszczyk 09:10 poniedziałek, 21 marca 2016

Gratulację. Świetny trip. Ciekawie brzmi temat Puszczy Noteckiej. Będzie trzeba się wybrać :) Mi też chodzi po głowie Szczecin-Poznań, ale jeszcze forma nie na takie dystanse.

Jarro 08:02 poniedziałek, 21 marca 2016

133 to wyzwanie ! Musisz to sprawdzić latem.Ale po deszczu ! :-)
Podoba mi się Wasz duet !!!

Jurek57 23:45 niedziela, 20 marca 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!