W drodze powrotnej zajeżdżam do filii na Seledynowej oddać "Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego, który trzymałem w domu blisko 2 miesiące. Nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę objętość - 920 stron. Lekturę polecam.
Załączam kolejne zdjęcie krokusowych Jasnych Błoni. To tylko kilka dni w roku, a daje taki przyjemny przedsmak nadchodzącej wiosny. Zauważyłem, że miasto posiało te krokusy także w innych dzielnicach, w tym na Prawobrzeżu.
Komentarze (7)
Pasjonujące :) Od dzisiaj trzymam kciuki za wkuwanko i za egzamin w rzeczy samej :)
Na tapecie do końca maja będzie niezliczona ilość dyrektyw, decyzji, ustaw i rozporządzeń przed majowym egzaminem, który zbliża się nieuchronnie. Także czeka mnie pasjonująca lektura i, co gorsza, intensywne wkuwanie... ;)
Wy macie czas na takie księgi? Ja nawet z czytaniem BS nie nadążam. ;) A książki wypożyczam maks. do 300 stron i jeszcze nigdy nie zszedłem poniżej pół roku... ;]
starsza, nie, albowiem skwapliwie skorzystałem z okazji jaką daje Książnica Pomorska i wirtualnie wydłużyłem sobie termin o kolejny miesiąc. A trzeba zaznaczyć, że kary są dość dotkliwe ;)
Jurek, dzięki, dopisuję do listy. Jest na trzydziestym którymś miejscu ;)