Po pracy, korzystając z trochę większego zapasu czasu, wracam drogą okrężną przez Niemcy. Granicę przekraczam na opisywanym już, zielonym przejściu granicznym w Kościnie. Tam nie ma nic więcej oprócz tego co widać na zdjęciu: ścieżka, słupki i głęboki pas graniczny. Droga, słabo widoczna, wiedzie po prawej stronie tych drzewek, a potem aleją widoczną w oddali. Trzeba pamiętać, żeby się tu nie władować jak tymczasowo zniosą "Schengen".
Urozmaicam sobie jazdę bardzo fajnym odcinkiem od Grambow przez Grenzdorf i Gellin do Bismark. Stanowi "pofalowaną" alternatywę dla DDRki ciągnącej się wzdłuż drogi 104. Moim zdaniem ciekawszą alternatywę - nawierzchnię stanowią idealnie spasowane płyty betonowe.
Komentarze (13)
E no, nie mów, że nie wiesz, że fury z FSO wysyłali praktycznie do wszystkich cywilizowanych krajów. Nie wiem dokładnie, jak z Poldkiem, ale takiego np. Kredensa nawet do USA i Japonii O_O vide: wikipedia.
Również uwielbiam śmigać wspomnianą przez Ciebie ścieżką z Grenzdorf do Gellin poza tym płyty faktycznie spasowane są z iście aptekarską precyzją (również pozdrawiam Agnieszkę).