Żeby uniknąć tych cholernych upałów wybraliśmy się z A. na rower dopiero wieczorem. I tak start przed godziną 21, powrót krótko po 3. Warunki pogodowe wprost idealne - ciepła, księżycowa noc. Temperatura w czasie jazdy niewyższa niż 25 stopni, momentami było nawet chłodnawo (jechaliśmy "na krótko"), szczególnie na leśnych zjazdach w okolicach Widuchowej.
Pokazałem Partnerce czereśnie między Gartz a Hohenreinkendorf. Niestety, zapomniałem z ubiegłotygodniowego przejazdu na "czerwonym", że tam jest prawie kilometr strasznego bruku, który można ominąć wąskim, szutrowym poboczem.
Wiatr wiał z północy, ale nie był szczególnie uciążliwy. Pewnie dlatego, że mierzyliśmy się z nim na zalesionym, pagórkowatym polskim wariancie trasy do Schwedt.
Około 23.45 zatrzymaliśmy się na picie w Krajniku Dolnym, potem jechaliśmy, jechaliśmy i gdzieś dopiero grubo po 2 po raz pierwszy dotknęliśmy stopą ziemi. Było to na światłach w Podjuchach, a postój trwał nie dłużej jak 5 sekund (A. śmiała się, że uruchomiła czujnik umieszczony w krawężniku).
Ze Zdrojów z pominięciem Cłowego. Pocisnęliśmy centralnie przez Gdańską i to lewym pasem. A to dlatego, że w ramach przygotowań do niedzielnego maratonu został już wygrodzony.
Do Centrum, pełnego imprezowiczów wjechaliśmy po 3. I tym sposobem, unikając upałów, "normę" sobotnią śmy wyrobili :)
Spróbuj dornfeld, za rozsądne pieniądze kup sobie jakąś używaną "szoskę" i się przekonaj, że to samo jeździ ;) Warto.
mors, tego najbardziej żałowałem. Mogliśmy wyjechać później albo nieco wydłużyć trasę. Choć przyznam też, że przejazd o 3 przez miasto ze świadomością, że prawie 150 już w nogach całkiem przyjemny.
Nawiązując do komentarza Tunii zastanawiam się jak, ile bym przejechał na takiej kolarzówie, skoro na ciężkim trekingu z bagażem daje radę przejechać, 200 km z niewielkim plusem? Jak to się ma do tych zawodowców, jadących w ogóle bez bagażu, często za wozem technicznym?
Ale rewelacja!! Fajnie było ostanio się spotkać w realu. A wycieczka nocna godna pozazdroszczenia. Mój pięciolatek nauczył się w końcu na dwóch kółkach i jutro szykuję mu też trasę maga długą. Planujemy 10 km na jego 16 calowych kółkach. :-) Bo ja sam tak mało czsu na jeżdżenie mam (przeprowadzka firmy)
Nie tykaj, ale spozieraj na nią czujnym okiem z lubością i dumą ;) Yurek - a Ty ciągle nie uzbroiłeś się w porządną lampkę? Może najpierw pożycz, przejedź się i wtedy zobacz czy Ci się spodoba :)
Jesteś niepowtarzalny w swych wycieczkach, począwszy od wyboru i długości tras a także godzin rozpoczynania wycieczek. Niemniej jednak ucieczka przez dziennymi upałami to bardzo rozsądna decyzja.