Rąbino - Polanów - Bytów - Wejherowo

Sobota, 13 sierpnia 2016 · Komentarze(12)
Kategoria >200 km, wycieczka
MAPA

Wyszło na to, że w długi weekend będę musiał nawiedzić rodzinne strony. To oczywiście świetny pretekst, by ułożyć sobie jakąś finezyjną trasę na rower. Tym razem zdecydowałem się pojechać na czerwonym, który dodatkowo uzbroiłem w sakwy. Miałem trochę rzeczy do przewiezienia i zrobienie tego Hanką nie byłoby możliwe.

Postanowiłem zaliczyć za jednym machnięciem kilka gmin - dzięki temu do zakolorowania zachpomu na zielono została mi już tylko jedna - Mirosławiec. Z tym, a nie innym zamiarem było też związane miejsce startu - wieś Rąbino, położona pomiędzy Świdwinem a Białogardem na linii kolejowej ze Szczecina do Gdyni.

 Z racji tego, że zdecydowałem się ruszyć w trasę w piątek prosto po pracy musiałem nastawić się na nocną jazdę i, co gorsza, terenami odludnymi, kompletnymi wręcz zadupiami. Przygotowałem sobie kilka kanapek, zapas picia i batonów, bo przy niesprzyjających wiatrach uzupełnić te rzeczy mógłbym dopiero rano, gdzieś już na głębokich Kaszubach. Szczęśliwie dla mnie okazało się, że w samą porę trafiłem na czynną stację paliw w Suchorzu, na skrzyżowaniu krajowej 21 i wojewódzkiej 209. Pan co prawda nie był zbyt zadowolony, że musiał mnie obsłużyć (wcześniej spał) i, zdaje się, że przepłaciłem trochę za litr coli i małą herbatę, ale w takich chwilach na tego typu drobiazgi się uwagi nie zwraca.

Drogi różne - od gładkich poprzez gruntowe po koszmarnie wyboiste łaty asfaltu. Palma pierwszeństwa należy się wojewódzkiej 208, łączącej Polanów z Kępicami, położonej na rubieżach dwóch województw i, o której chyba oba te województwa zapomniały. Nieprzyjemnym, bardzo ruchliwym kawałkiem był odcinek DK11. Zjechałem tam nawet w zatokę autobusową, żeby przepuścić autokar, który od dłuższej chwili się za mną ciągnął. Kierowca kulturalny - podziękował awaryjnymi ;) Gruntową drogą był skrót, który zafundowałem sobie pod Sierakowicami (ominąłem to miasteczko). Tamże dość ciekawa sytuacja - akurat świtało, ten charakterystyczny moment przełamania nocy i dnia, dość mroczny, bo niebo było całkowicie zachmurzone, w dodatku siąpiła mżawka. No i po wyjechaniu z lasku, na zakręcie znalazłem się na wzgórzu, z którego w oddali ujrzałem oświetlony plac, na którym kręcili się ludzie. Trochę mnie to zdziwiło - budowa? O 5 rano w sobotę? Rzęściście oświetlona? Conajmniej dziwne. Niestety, moje wątpliwości nie zostały rozwiane, a wręcz zostały rozdmuchane, bo do teraz nie wiem co tam się działo. Otóż, gdy zbliżyłem się okazało się, że z kilku zaparkowanych przy drodze samochodów jeden to karawan (przerobiony amerykański krążownik szos, kombi), drugi to policja, poza tym dwa cywilne samochody. A na oświetlonym placu, który widziałem z daleka stał namiot z napisem Wojsko Polskie. Przejeżdżając patrzyłem osłupiały na tę scenę. Podobna była reakacja tych ludzi - chyba nie spodziewali się sakwiarza na takim odludziu tak wcześnie... :)

Morale w porządku. Może poza krótkim kawałkiem zaraz za Polanowem, gdzie zaczęło kropić. Potem deszcz minął, ale niestety podczas postoju na orlenie w Suchorzu chmury mnie dogoniły i padało, a momentami lało do samego Bytowa. Przed tymże miastem zobaczyłem pierwsze tablice z dwujęzycznymi, polsko-kaszubskimi nazwami miejscowości. No jo, jesma doma, pomyślałem ;) I nawet pozostałe 100 km do celu nie zbijało mnie już z tropu ;)

Wypiłem: 700 ml wody z bidonu, 2 litry coli. Zjadłem: dwie bułki z salami i serem, dwa batony proteinowe. Przed wyjazdem wciągnąłem jeszcze dużą porcję makaronu z serem i ta mieszanka trzymała mnie bardzo długo ;)

Po dotarciu na miejsce znalazłem schowane przez brata specjalnie na tę okazję piwko i napój oshee. Dokładnie tego, oprócz kąpieli, było mi w tej chwili trzeba. Pozostałą cześć soboty spędzam w objęciach Morfeusza :)








Komentarze (12)

Relacja się robi - Tuchola się udała - Bydgoszcz jeszcze bardziej :)

emonika 07:22 środa, 17 sierpnia 2016

Dzięki za słowa uznania ;)

starsza, jakie gżenie, jakie gżenie?! Wszystko przyzwoicie, ręce na kołderce cały czas! :)

Jurek, inwokacja? Można tak to nazwać. Teraz pozostanie zapisać kilka ksiąg w te kilkadziesiąt godzin :D

michuss 07:18 środa, 17 sierpnia 2016

No to żeś narąbał tych kilometrów aż miło ;) Ale muszę się do czegoś przyczepić bo bym nie była sobą. Pojechałeś do rodziny i całą sobotę gziłeś się z jakimś dziadem??? Nieprzyzwoicie z Twojej strony ;)

starszapani 22:18 wtorek, 16 sierpnia 2016

Przejeżdżałeś trasą mojego wakacyjnego gminobrania. Potwierdzam stan drogi 208. Gratuluję trasy.

yurek55 21:21 wtorek, 16 sierpnia 2016

Jak ktoś do Ciebie niedługo zapuka o którejś tam rano to wiedz, że "Archiwum X" to nie bajka.

Wersja druga co do tego pukania - zresztą sam pewnie wiesz jaka :)

Gratulacje za kolejny wielgachny dystans!

Trollking 20:38 wtorek, 16 sierpnia 2016

Rozumiem że to taka "inwokacja" ? :-)

Jurek57 20:10 wtorek, 16 sierpnia 2016

Zazdroszczę ci tych km

strus 19:17 wtorek, 16 sierpnia 2016

Ładnie sobie poczyniasz Michale :)

jurektc 14:37 wtorek, 16 sierpnia 2016

Pięknie to ja dziękuję za komplement!

Mam nadzieję, że Tuchola itp. się udała. Czekam na relację ;)

michuss 12:51 wtorek, 16 sierpnia 2016

Pięknie :)

emonika 11:25 wtorek, 16 sierpnia 2016

Sakwy, dziury i pagóry. Mieszanka skutecznie studząca zapędy na przyzwoitą średnią ;)

Obstawiam jakiegoś Wyklętego, co do tej akcji.

michuss 23:52 poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Te sakwy przynajmniej wreszcie poskromiły trochę Twoją średnią. ;p ;)

Tajemnicza akcja w lesie - nie wiem, czyś aby nie wygadał jakiejś tajemnicy wagi państwowej. ;)

mors 23:47 poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!