Po pracy z wizytą u znajomych w Załomiu. Powrót z dozwoloną zawartością alkoholu we krwi. Przynajmniej taką mam nadzieję ;)
A rano przyblokował mnie w porcie pociąg. Jak tak się stanie to kaplica, bo toczy się z prędkością ślimaka, a w dodatku często zatrzymuje się, zmienia kierunek jazdy, potem znowu zatrzymuje się, znowu zmienia kierunek jazdy, itd., itp. Tym razem na szczęście trafiłem na sam koniec "przetoku".
Komentarze (6)
Szybko pewnie został bym bez nóg z takimi poradami ;) A poważnie - jakbym nie miał roweru z sobą to pewnie bym się skusił, a tak albo czekam, albo objeżdżam alternatywną drogą (+ ~2 km).
Wyobraź sobie, że na odcinku 800 metrów od domu do w miarę przejezdnego kawałka ulicy mam dwa takie przejazdy. Jeden towarowy, potrafiący zatrzymać skład na kilkanaście minut z powodu "korka" kolejowego nad Wartą, drugi na trasie Poznań - Wrocław, zamykany co kilka minut. Kiedyś próbowałem nawet dostosować wyjazdy do rozkładu jazdy, ale spóźnienia autorstwa szeroko rozumianego PKP ostudziły mój zapał :)