Rano najzimniejszy dzień tej zimy - w porcie termometr wskazał minus 9. I wybitnie było to czuć - ostry wiatr z południa wychładzał nawet najbardziej ukryte skrawki skóry. Na szczęście dzionek wstawał pogodny - nie ma się co dziwić: wyż, a więc bezchmurne niebo i niska temperatura.
Niestety, pogoda popsuła się niemal dokładnie wtedy, gdy musiałem wsiąść na rower i pojechać na Prawobrzeże. Jak na razie najcięższy dojazd - na Hryniewieckiego bałem się jechać zasypanym śniegiem mostem, pod który wolno drałowały TIRy, więc pojechałem zawalonym zmrożonym śniegiem chodnikiem, z prędkością ślimaka. Potem już było lepiej, choć od Zdrojów do Bukowego jechałem chodnikiem i na "skróty" przez teren szpitala.
Gdy wracałem czuło się nadchodzące ocieplenie - drogi były już czarne i mokre. Tym niemniej, pod koniec jazdy trafiłem jeszcze na całkiem solidną śnieżycę, dzięki czemu mogłem potem podziwiać liczne kanały i kanaliki na terakocie w łazience :)
Komentarze (6)
jotwu - ale co tu podawać? :) Wiesz jakie dajmy na to opony chcesz kupić, wchodzisz na allegro i szukasz najtańszej oferty, ewentualnie przeglądasz komentarze ze szczególnym uwzględnieniem negatywnych. Nigdy się nie naciąłem, a oszczędzić można naprawdę sporo. Polecam.
Wąskie opony i jazda w takich warunkach to graniczy z szaleństwem. Dziś jednak wymieniłem opony u Kadrzyńskiego, bo sam jestem na bakier z techniką. Skoro sugerujesz kupno części rowerowych przez internet, to może podaj mi jakiś sprawdzony adres ?
Marek, ja też w sumie lubię, ale powiem Ci, że te moje wąskie opony dodają sporo adrenaliny przy jeździe po takiej nawierzchni. Póki co - 0 gleb, ale i styl jazdy asekuracyjny bardzo ;)