Po pracy pojechałem zrobić zakupy w Kauflandzie. Jak się okazało - pechowe. Przy pakowaniu zakupów do sakwy jakoś musiał wyślizgnąć się z niej portfel. A w nim gotówka, karty, dokumenty, itp. Zorientowałem się w domu, pół godziny przed zamknięciem sklepu. Na szczęście kolega z Prawobrzeża jeszcze nie zdążył otworzyć wieczornego piwka i podjechał do sklepu zapytać czy nikt nie znalazł zguby. Dzięki temu mogłem spokojnie spać, bo uczciwy znalazca odniósł go do "informacji". Podobno nawet mnie wywoływano, ale ja w tym czasie wesoło i nieświadomie jechałem sobie do domu. Jedyna uciążliwość - zdążyłem zablokować kartę i teraz przez 2 tygodnie będę oczekiwał nowej.
Dzięki temu szczęściu w nieszczęściu kolejnego dnia miałem rano bonusowy przejazd na Prawobrzeże, bo sklep otwierają o 7 - mogłem więc jeszcze przed pracą odebrać co moje. Ufff... Nigdy więcej, kilka siwych włosów na pewno przybyło na mojej skroni po tym wszystkim...
Komentarze (5)
Współczuję emocji, w tym roku dowód mi się "skleił" z telefonem i wypadł na Gubałówce.Dwa razy tam wracałem, bez skutku. Po 2 dniach odezwał się do mnie znalazca, na szczęście normalny człowiek. Mimo blokad w bankach i urzędach można mieć olbrzymie kłopoty przez firmy pożyczkowe, które mają te zgłoszenia w 4 literach.
Pani poinformowała mnie chyba trzykrotnie czy jestem pewien, bo blokada jest nieodwracalna. Bank PEKAO S. A. Może inni mają normalniejsze zasady ;) Nieważne, to jest mikroskopijny problem w porównaniu do co by było gdyby... ;)
Jurek, to już druga tego typu akcja, poprzednia miała miejsce 8 lat temu - zostawiłem portfel przy okienku w kasie PKP i też pani go schowała, i czekał na mnie :)
To nie da się zablokować czasowo karty? Wydawało mi się, że to kiedyś robiłem i odwieszałem, ale mogę się mylić, bo mało co pamiętam z czasu studiów, szczególnie z momentów, gdy gubiłem kartę :P