Najpierw do pracy, a potem, dość żwawo przez Puszczę Bukową "na przestrzał".
W Starym Czarnowie fotografuję pozostałości po kolei w tej
miejscowości. Zaraz za wsią zaczyna prószyć śnieg. Z początku bardzo
drobny, niemal jak deszcz. Temperatura zero, więc wiadomo, że "u góry"
będzie mróz. I tak jest w istocie, już w Dobropolu jest -1, potem przez
chwilę spada do -2. A między Kołówkiem a Kołowem zaczyna się już
regularna śnieżyca. Droga robi się coraz bardziej biała i śliska, a już
najgorzej jest na Drodze Kołowskiej za skrzyżowaniem z Drogą Mazowiecką.
Biało. Wszystko pryska na boki, na szczęście ratują mnie błotniki. Choć
i tak po wniesieniu Mariana do przedpokoju momentalnie zrobiły się 3
duże kałuże - zdołałem opanować sytuację :)
A jako nagroda pad thai, a raczej wariacja na temat tego dania własnej produkcji. Pycha :)
Coraz częściej myślę o przesiadce na stravę i rezygnacji z BSa. Teraz dodano możliwość wrzucania zdjęć przez www...
Komentarze (18)
wróciłes na stałe znów do nas ...tzn do Szczecina ? Pozdrowionka !
Musisz kupić sos ostrygowy, sos sojowy ciemny i słodki sos sojowy w jakimś dobrze zaopatrzonym markecie. Potem na patelni podsmażasz: najpierw mięso, np. kurczaka lub krewetki, potem to ściągasz z patelni, a wrzucasz na nią dwa jajka, bełtasz, a jak się zetną dodajesz pokrojoną na drobne paski marchew i pojedyncze kwiaty brokuła. Do tego sosy w proporcjach dowolnych, ale z tego co pamiętam to ostrygowego więcej, a sojowych mniej (wyjściowo 2/1 łyżka, ale musisz sobie dosmakować). Na koniec ponownie wrzucasz mięso i dodajesz ugotowany wcześniej makaron ryżowy. Na koniec posypać szczypiorkiem i ugniecionymi orzechami arachidowymi. Gotowe!
Wycieczka w trudnych warunkach z którymi jednak świetnie dałeś sobie radę. Przeglądnąłem lawinę komentarzy i w zupełności zgadzam się zasadniczymi uwagami byś jednak pozostał w BS.
Damian, pewnie pójdę, ale popołudniu i indywidualnie, bo muszę się przygotować do zajęć niedzielnych.
Troll, dzięki za miłe słowa. To nie tyle chęć odejścia, co chwilowy kryzys. O tyle niepokojący, bo pierwszy w życiu. Zawsze byłem gorącym orędownikiem BSa :P, rezygnacja przez myśl nigdy mi nawet nie przeszła, po każdej wycieczce niemal natychmiast rzucałem się do "relacjnowania", z pasją odbierałem maile o komentarzach pod moimi wpisami, a o tych, co nudzili, że tu zgrzebnie, że nie rozwija się miałem nie najlepsze zdanie, bo na BS cenne jest to o czym wspominasz, czyli kontakt z ludźmi - ileż fajnych znajomości, częściowo, jak na przykład z Jurkiem (ukłony) przeniesionych do reala :) Tak więc uspokajam, że na razie nigdzie się nie oddalam, co najwyżej będę wpisy wrzucał z lekkim opóźnieniem ;)
mors, hehe. Już widzę Antoniego zagłębionego w odmętach BSa, szukającego potwierdzenia swych teorii o wadliwej serii opon i dętek szwalbe wycofanych z rynków Europy Zachodniej i celowo oczywiście, z pełną premedytacją wypuszczanych na polski rynek, by zgnębić Kolarski Szczep Piastowy ;))) :P Tak by było. Podkomisja szwalbowska, już to widzę :P
strus - prawda. Zawsze tam zimniej, te 100 m robi różnicę.
Myślę Że BS , Strava i pewnie inne podobne portale aż tak się od siebie nie różną. A my rowerzyści z reguły jesteśmy solistami takimi "dziwkami" którzy szukają na nich podobnych "dziwaków"którzy mają podobnego bzika. Mam teorię że kiedy "znikamy" to przyczyny są raczej nierowerowe . :(
Michał było mi miło Ciebie poznać w realu ! I bardzo bym chciał żeby BS pozwolił nam jeszcze ze sobą wspólnie pojeździć ... ! :)
Nie wygłupiaj się z tym olaniem BS-a :) Jedno z drugim się nie wyklucza, fakt, że BS wymaga trochę zachodu z byciem z nim na bieżąco, ale dzięki temu poznajemy Ciebie, a nie tylko staty plus kilka fotek.
Masz oficjalnie zakaz, pewnie nie tylko ode mnie :)
Jurek, po pierwsze nie lubię wielkich rewolucji i boję się, że po kilku m-cach bym bardzo żałował tego rozstania z BSa, a po drugie rzesza stałych czytelników i komentatorów, dlatego zapewne zostanę, a przynajmniej do końca tego roku. Może to chwilowe zwątpienie, może lenistwo, bo trzeba poświęcić kilka minut dłużej, żeby opis i foty wrzucić też tutaj. No i szkoda byłoby tego dorobku, wydłużającej się listy "jak to wprzódy bywało"... ;)
Masa czytelników BS`a nie ma pojęcia o istnieniu stravy, a pewnie jeszcze większa może i ma, ale nie ma tam konta. Wyobrażasz sobie morsa kręcącego mainstreamowe KOMy? ;))) I z tego powodu wciąż wrzucam tutaj te jazdy, ale od stycznia kopiuję opisy i umieszczam je też tam, a teraz okazało się jeszcze, że można wrzucać fotki...
Damian, można, ale musisz najpierw zgrać jazdę, a potem jak otworzysz edycję to masz możliwość dodania zdjęć z dysku.
A o czym można napisać na Stravie, czego BS nie przyjmie? Zresztą Strava to serwis treningowo-szosowy, a nie platforma blogowa. Dobra jako uzupełnienie naszej aktywności pisarsko-rowerowej. Tam nie będziesz miał nawet ułamka tej popularności, co tu. Zostań. Pozdrawiam.
Strava po angielsku... Bez przesady! Cóż to za angielski? Tak prosty, że chyba każdy zrozumie? ;) Zgodzę się, że dość mało popularny (ale widzę, że to się ostatnio zmienia), w dodatku nie zawsze czytelnicy BS`owi pokrywają się z tymi stravovymi. Dużym plusem stravy jest możliwość ograniczenia odbiorców, można tam napisać więcej. No i teraz, po tych zmianach, gdy można normalnie wrzucać zdjęcia staje się coraz bardziej "turystyczna". W dodatku, gdy robisz zdjęcia telefonem z GPS to od razu serwis lokalizuje je na mapie. Też fajna rzecz. No i "flajbaj" - dla mnie idealne narzędzie...
Też trzyma mnie tutaj te 8 lat i pewnie jeszcze długo siłą rozpędu będę wrzucał wpisy...