Trzebież
Sobota, 13 października 2018
· Komentarze(7)
Kategoria wycieczka
Po dyżurze i pysznym kebabie damas w OnlyKebab (polecam!) ruszyłem w kierunku Trzebieży. Nie byłem tam od dawna. Ostatnia wycieczka to był pożegnalny przejazd na piwko, które wypiłem przy promenadzie na jeden dzień przed wyprowadzką na Pomorze. Pamiętam jak było mi wtedy żal wyjeżdżać. Oczywiście jak to zwykle bywa - dziś w żadnym wypadku nie towarzyszyła mi euforyczna radość, że znów mogę jeździć po trzebieskiej promenadzie ;) Raczej wczesnojesienna (mimo iście letnich warunków) nostalgia, a jeszcze więcej irytacja na spacerowiczów, którzy wykonywali najmniej spodziewane ruchy i gesty, przez co kilka razy musiałem zatrzymać się niemal do zera. No, ale to oni mają tam pierwszeństwo.
Dziś posiedziałem chwilę na plaży, a potem ruszyłem na żywioł do domu. Na żywioł, bo trasa powrotna kształtowała się w czasie jazdy. I tak rozbudowałem ten plan, że dotarłem aż do Dobieszczyna - najpierw wspaniałą, wąską, jesienną asfaltówką do leśniczówki przy szosie Tanowo - granica. A potem przekroczyłem wyżej wzmiankowaną i po niemieckiej stronie skierowałem się na południe, aż do Grunhoff, gdzie skręciłem na Pampow. Droga do Blankensee wreszcie wyremontowana. Chwilę potem wracam do Polski i "kosteczkową delirką" dobijam do ronda przy granicy w Lubieszynie, formalnie rzecz biorąc jest to początek DK10, która wije się potem przez 470 km aż do Płońska.
W Dołujach skręt na Stobno, potem przez Rajkowo do Warzymic i końcówka, tradycyjnie, przez Autostradę Poznańską.
1) Ptaki Hasiora w Parku Kasprowicza.

2) Elementy konstrukcji dachu amfiteatru w Teatrze Letnim.

3) Jesienna droga Podbórz - Leśno Górne w Puszczy Wkrzańskiej.

4) "A ja so leżę" - jak mawiał mój bardzo niegrzeczny kolega z zerówki, gdy pani kazała wszystkim dzieciom siedzieć po turecku ;)

5) Wspaniała szosa (bez samochodów) z Trzebieży do leśniczówki Zalesie.

6) DDRka wzdłuż drogi Locknitz - Hintersee. Jest idealna.

7) A tu puszczona niemal w pasie granicznym, falbankowata DDRka Buk - Blankensee.










