Po pracy zajeżdżam do biblioteki. Oddaję opisywane już tutaj "Ślepnąc od świateł", a w zamian, bez większego entuzjazmu, "Szwedzkie kalosze" Henninga Mankella o trudnej relacji ojciec - dorosła córka. Miłe rozczarowanie, jak miało się okazać później.
Odnotowane, dzięki! :) Piątka mam akurat w kolejce dwie pozycje o Antonim, ale wiem, że tworzył również powieści. Vargę znam mniej niż zero :)
Jak się zabierzesz za Chmielarza to zacznij od "Żmijowiska" - niepowiązane z niczym jego wcześniejszym, ale aż krzyczy krytyką współczesności, może nie jak Żulczyk, choć coś wspólnego jest :)
Generalnie to bardziej polecam Jo Nesbo lub Larsa Keplera, a z polskich Miłoszewskiego czy Chmielarza, a także Roberta Małeckiego, jednak na początek przygody z kryminałem to bardzo dobry wybór :)
Polecam całą jego serię z Kurtem Wallanderem - moje ulubione są "Psy z Rygi", ale warto zacząć od początku. Po lekturze na pewno zechcesz zawitać (jeśli jeszcze nie byłeś, a masz blisko) w Ystad. Ja się ciągle za to zabieram :)
No ja dopiero później się zorientowałem, że to jest kolejna część jakiejś opowieści, luźno związana z tą wcześniejszą. A autor ma lekkie pióro, to trzeba przyznać.