Po pracy, wieczorem, nieco okrężną drogą zobaczyć w końcu iluminacje przy szczecińskich dźwigozaurach (dźwigi portowe, a tę oryginalną nazwę ukuła, z tego co wiem, Kasia Nosowska w jednej ze swoich piosenek).
Tak, te vlogowe motywy były ok. Ale książka - choć to moje subiektywne zdanie - wydaje się pisana na siłę, żeby zarobić na chwilowym zachwycie wspominanymi.
Za to płyta "Basta" daje radę, ale jestem zły, bo kupiłem oryginał, a teraz wychodzi edycja z bonusami, które żeby mieć legalnie, musiałbym znów wydać kasę.
"Dobry" marketing jak widać sięga już po i tak zacne persony :/
Nie czytałem. Oglądałem te mini... hmm... felietony na instagramie i tam bardzo mnie bawiły. Dlatego nie chciałem sobie już psuć wrażeń. Także lubię ją bez najmniejszych zastrzeżeń ;)