Najpierw wyrżnąłem całym swoim ciężarem w dziurę w asfalcie na zjeździe za Dobropolem. Udało mi się zorganizować transport awaryjny do domu. Zmieniłem dętkę i ponownie wyszedłem pojeździć. Tym razem do Gryfina i z powrotem po DK31.
Komentarze (3)
Oj, ostatnio to przerabiałem na DDR-ce, na kamieniu. Opony antyprzebiciowe wiele wytrzymają, ale dętki już nie.
Ja nie biorę dętki zapasowej tylko w drodze do pracy, ale mam do niej 5 kilometrów. Wszędzie indziej zabieram. Dwie :)
Tak, wybrałem się wtedy jak na złość bez dętki i bez pompki. Tak normalnie to hamuję i wożę "zapas". Inna sprawa, że te durano plus, które mam założone na Hance są praktycznie nieprzebijane - pewnie z 7-8 tys bez ani jednego kapcia. Tutaj ewidentnie skiepściłem i nie zauważyłem krateru. Jedno szczęście, że się felga nie uszkodziła.