Korzystając z wolnego w pracy zrobiłem sobie wypad do Niemiec. Ponieważ pogoda była idealna stopniowo wydłużałem trasę zahaczając aż o Löcknitz, a przy okazji zaliczyłem bardzo malowniczą, pofalowaną drogę łączącą Lebehn z Glasow. Bardzo fajna szosa.
To na zdjęciu to akurat nie jest ta droga, o której wspominam we wpisie. To moja ulubiona "płytówka" Ladenthin-Lebehn. O takiej jakości, że można po niej śmiało szosówką zasuwać.