Stepnica
Niedziela, 10 października 2010
· Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Grzędzice-Żarowo-Poczernin-Przemocze-Podańsko-Goleniów-Miękowo-Wierzchosław-Widzieńsko-Stepnica-Modrzewie-Goleniów-Zabród-Przemocze-Sowno-Smogolice-Żarowo-STARGARD
Myślałem, że w tym roku już obszerniejszej relacji z rowerowego wypadu nie zamieszczę. Jednak los chciał inaczej-dostałem zaproszenie na obiad do znajomych ze Stepnicy, co oznaczało zrobienie ponad „stówy” jeszcze w tym roku.
Wyjazd, podobniej jak przed dwoma tygodniami, kiedy zmierzałem do Polic, nastąpił około 10. Trasa wiodła do Goleniowa jak najkrótszą drogą-nie chciałem się forsować, tym bardziej, że przeszedłem już raczej do trybu komunikacyjnej jazdy na rowerze, choćby skracając dystans, który pokonuję codziennie w drodze do i z pracy. Dlategoteż najpierw dotarłem do Grzędzic, na skróty, przez pola.

Potem dobrze znanymi „ścieżkami” do Poczernina. Cały czas w głowie chodziła mi myśl, czy z Poczernina „przebić” się do „betonki”, czy może sprawdzić drogę, która z Poczernina wyprowadza w kierunku skrzyżowania dróg wojewódzkich w okolicy Strumian. W końcu wybrałem to drugie rozwiązanie, z tym, że do wspominanej krzyżowki nie dotarłem. Dojechałem za to do „betonówki”, którą przeciąłem i dalej, polną drogą jąłem się kierować na północ, ku nieodległej ścianie lasu. Po dojechaniu do linii drzew miałem do wyboru skierować się w prawo lub w lewo. Wybrałem drugi kierunek i po małym kluczeniu leśnymi drogami dojechałem boczną drogą do Przemoczy. To bezapelacyjnie najkrótszą trasa, którą można się tu dostać ze Stargardu (czy najszybsza? Nie wiem, momentami nawierzchnia słaba). Z Przemoczy znaną drogą do Goleniowa (najpierw chciałem jechać przez Zabród, ale po zastanowieniu zostawiłem sobie ten wariant na powrót, a do Goleniowa skierowałem się przez Podańsko). Jechało się bardzo dobrze-wiatr w ogóle nie przeszkadzał, a kolorowe liście na drzewach dodawały jesiennego klimatu wyprawie.
W Goleniowie kieruję się do jednego z marketów, gdzie robię drobne zakupy związane z wizytą, a potem przez ul. Wolińską i wiadukt nad krajową „szóstką”, wjeżdżając na „trójkę” zmierzam do Miękowa. Z mapy wynikało, że miejscowość ta posiada obwodnicę. Jednak rzeczywistość okazała się inna, gdyż taka droga dopiero jest budowana. Oczywiście w wiosce na drodze zanika pobocze, a potem jest jeszcze gorzej, bo ustawione są pachołki ograniczające obydwa pasy, skutkiem czego miejsca na jazdę na rowerze praktycznie nie ma. Na szczęście odcinek taki nie jest długi i po chwili skręcam w lewo, w kierunku Stepnicy. Droga prowadzi cały czas przez las, na moment tylko z niego wychodząc w miejscowości Wierzchosław. Nawierzchnia nie najgorsza do krzyżówki w Widzieńsku, potem mocno zniszczona. Przed omawianą krzyżowką drogę przecina „ścieżka rowerowa”, poprowadzona ze Stepnicy szlakiem kolei wąsktorowej, którą kiedyś można było to dojechać aż z Gryfic. Niestety, wspomniana ścieżka wysypana jest jakimś tłuczniem, co sprawia, że korzystanie z niej nie jest czymś przyjemnym.
Po dojechaniu do Stepnicy (godz. 13), a przed wizytą u znajomych dojeżdżam jeszcze do portu, w którym nie ma nikogo oprócz wędkarzy. W oddali widoczne są kominy ZCH Police oraz jakaś jednostka idąca torem ze Świnoujścia do Szczecina.

Wyjazd w drogę powrotną zaplanowałem na 16. Tym razem do Goleniowa postanawiam jechać tradycyjnie, czyli przez Kąty i Modrzewie. Widoki są miłe, bo na drzewach widoczna jest już jesień. Odcinek jest dla mnie dziewiczy tylko do Modrzewii, bo trasę Modrzewie-Goleniów i dalej do Stargardu zaliczyłem w tym czerwcu tego roku podczas wizyty w Świętej.
Od Goleniowa przez Zabród, Stawno, Przemocze, Sowno, Żarowo do Stargardu. Pierwszy i zarazem ostatni postój podczas drogi powrotnej za Sownem, w okolicy skrzyżowania na Poczernin.
Podsumowując-dobrze dostać zaproszenie od znajomych, przynajmniej jest mobilizacja, żeby wsiąść na rower w tak niesprzyjającej aurze (całą drogę, oprócz tego, że słonecznie było też bardzo zimno).


Różnica w km z mapy wynika z niezaznaczonej przejażdżki po Stargardzie.
Myślałem, że w tym roku już obszerniejszej relacji z rowerowego wypadu nie zamieszczę. Jednak los chciał inaczej-dostałem zaproszenie na obiad do znajomych ze Stepnicy, co oznaczało zrobienie ponad „stówy” jeszcze w tym roku.
Wyjazd, podobniej jak przed dwoma tygodniami, kiedy zmierzałem do Polic, nastąpił około 10. Trasa wiodła do Goleniowa jak najkrótszą drogą-nie chciałem się forsować, tym bardziej, że przeszedłem już raczej do trybu komunikacyjnej jazdy na rowerze, choćby skracając dystans, który pokonuję codziennie w drodze do i z pracy. Dlategoteż najpierw dotarłem do Grzędzic, na skróty, przez pola.

Droga Grzędzice-Żarowo© michuss
Potem dobrze znanymi „ścieżkami” do Poczernina. Cały czas w głowie chodziła mi myśl, czy z Poczernina „przebić” się do „betonki”, czy może sprawdzić drogę, która z Poczernina wyprowadza w kierunku skrzyżowania dróg wojewódzkich w okolicy Strumian. W końcu wybrałem to drugie rozwiązanie, z tym, że do wspominanej krzyżowki nie dotarłem. Dojechałem za to do „betonówki”, którą przeciąłem i dalej, polną drogą jąłem się kierować na północ, ku nieodległej ścianie lasu. Po dojechaniu do linii drzew miałem do wyboru skierować się w prawo lub w lewo. Wybrałem drugi kierunek i po małym kluczeniu leśnymi drogami dojechałem boczną drogą do Przemoczy. To bezapelacyjnie najkrótszą trasa, którą można się tu dostać ze Stargardu (czy najszybsza? Nie wiem, momentami nawierzchnia słaba). Z Przemoczy znaną drogą do Goleniowa (najpierw chciałem jechać przez Zabród, ale po zastanowieniu zostawiłem sobie ten wariant na powrót, a do Goleniowa skierowałem się przez Podańsko). Jechało się bardzo dobrze-wiatr w ogóle nie przeszkadzał, a kolorowe liście na drzewach dodawały jesiennego klimatu wyprawie.
W Goleniowie kieruję się do jednego z marketów, gdzie robię drobne zakupy związane z wizytą, a potem przez ul. Wolińską i wiadukt nad krajową „szóstką”, wjeżdżając na „trójkę” zmierzam do Miękowa. Z mapy wynikało, że miejscowość ta posiada obwodnicę. Jednak rzeczywistość okazała się inna, gdyż taka droga dopiero jest budowana. Oczywiście w wiosce na drodze zanika pobocze, a potem jest jeszcze gorzej, bo ustawione są pachołki ograniczające obydwa pasy, skutkiem czego miejsca na jazdę na rowerze praktycznie nie ma. Na szczęście odcinek taki nie jest długi i po chwili skręcam w lewo, w kierunku Stepnicy. Droga prowadzi cały czas przez las, na moment tylko z niego wychodząc w miejscowości Wierzchosław. Nawierzchnia nie najgorsza do krzyżówki w Widzieńsku, potem mocno zniszczona. Przed omawianą krzyżowką drogę przecina „ścieżka rowerowa”, poprowadzona ze Stepnicy szlakiem kolei wąsktorowej, którą kiedyś można było to dojechać aż z Gryfic. Niestety, wspomniana ścieżka wysypana jest jakimś tłuczniem, co sprawia, że korzystanie z niej nie jest czymś przyjemnym.
Po dojechaniu do Stepnicy (godz. 13), a przed wizytą u znajomych dojeżdżam jeszcze do portu, w którym nie ma nikogo oprócz wędkarzy. W oddali widoczne są kominy ZCH Police oraz jakaś jednostka idąca torem ze Świnoujścia do Szczecina.

Port w Stepnicy© michuss
Wyjazd w drogę powrotną zaplanowałem na 16. Tym razem do Goleniowa postanawiam jechać tradycyjnie, czyli przez Kąty i Modrzewie. Widoki są miłe, bo na drzewach widoczna jest już jesień. Odcinek jest dla mnie dziewiczy tylko do Modrzewii, bo trasę Modrzewie-Goleniów i dalej do Stargardu zaliczyłem w tym czerwcu tego roku podczas wizyty w Świętej.
Od Goleniowa przez Zabród, Stawno, Przemocze, Sowno, Żarowo do Stargardu. Pierwszy i zarazem ostatni postój podczas drogi powrotnej za Sownem, w okolicy skrzyżowania na Poczernin.
Podsumowując-dobrze dostać zaproszenie od znajomych, przynajmniej jest mobilizacja, żeby wsiąść na rower w tak niesprzyjającej aurze (całą drogę, oprócz tego, że słonecznie było też bardzo zimno).

Odcinek Stepnica-Modrzewie© michuss

Goleniów© michuss
Różnica w km z mapy wynika z niezaznaczonej przejażdżki po Stargardzie.









