Goleniów
Niedziela, 26 lutego 2012
· Komentarze(3)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Żarowo-Smogolice-Poczernin-Stawno-Bolechowo-Goleniów-Budno-Podańsko-Danowo-Rożnowo-Warchlino-Poczernin-Smogolice-Grzędzice-STARGARD
Wolny dzień + piękna pogoda-czego chcieć więcej?
Wyruszam 10 minut przed 10 i z powodu północnego, dość silnego wiatru zmyślnie obieram kierunek Goleniów.

Do Poczernina tym razem jadę nieco inaczej niż zwykle, bo przez Smogolice i dziurawą asfaltówką przez las. Dalej gruntową drogą, która po tym jak śnieg stopniał jest jednym, wielkim błotem. Na szczęście na najlżejszym przełożeniu można przejechać, profilaktycznie wypinam się jednak z spdów.

Po dotarciu do betonówki zjeżdżam kawałek do skrzyżowania z drogą Stargard-Goleniów i skręcam w leśną przesiekę prowadzącą aż do Bolechowa. Był to jedyny „terenowy” fragment, który wyglądał jako tako. Wszystkie inne, którymi dzisiaj się poruszałem przypominały poligon.

Do Goleniowa dojeżdżam przez Zabród, z tym, że zahaczam o Stawno i do Bolechowa wjeżdżam asfaltem. W mieście zajeżdżam na dworzec, gdzie suszę się przy słynnym grzejniku. Kebaba, na który miałem rano chęć sobie odpuszczam, bo nie czuję się głodny. Podjeżdżam tylko do lidla po napój.
Dalej obieram marszrutę, która pozwoli mi „zaliczyć” dwie asfaltówki, na których mnie jeszcze nie było, mimo że ze Stargardu wcale nie jest tu daleko. W Budnie skręcam mianowicie w prawo i dziurawą, ale całkiem przyjemną drogą dojeżdżam do Podańska. Skręcam w lewo, w kierunku Stargardu, ale już po kilkuset metrach ponownie odbijam w lewo, opuszczając główny trakt z Goleniowa do Stargardu w kierunku Danowa. Dzięki temu mam 3 km bocznej, spokojnej drogi, z czego duża część w lesie.
W Danowie skręcam w stronę Rożnowa, w znaną już mi drogę z Mostów do Rożnowa właśnie. Wiatr sprzyja, jedzie się niesamowicie szybko przez odludne pola (w jednej z internetowych dyskusji na temat wąskotorówki stargardzkiej padło stwierdzenie, że w dużej części wiedzie ona przez „zachodniopomorski interior, bardzo mi to określenie przypadło do gustu i dzisiaj kołatało mi się w głowie, gdy poruszałem się po tych bocznych drogach powiatu goleniowskiego). Między Zagórcami a Rożnowem trochę gorzej, bo wiatr jest z boku, ale i tak nie ma na co narzekać. Słońce przygrzewa tak, że jest mi za ciepło, mimo że nie ubrałem się grubo:) Nie chcę uprzedzać faktów, ale to wraz ze śpiewem ptaków, który dzisiaj często mi towarzyszył może coś zapowiadać;)
Z Rożnowa przez Dąbrowicę do Warchlina, przy czym odcinek między tymi dwoma ostatnimi miejscowościami przez drogę składającą się w głównej mierze z rozrytego przez dziki błota.

Od warchlińskiego zjazdu z betonówki „przeskakuję” kawałek do zjazdu poczernińskiego i nim docieram do wsi (ponownie już dzisiaj).

Do Smogolic trasa się pokrywa, natomiast zaraz za wsią wjeżdżam w drogę, którą wypatrzyłem rano i, która nieco mnie zaciekawiła (za wsią, zjazd w prawo w pole). Efekt jest taki, że po kilku km szwędania się po polu i lesie docieram w końcu do Grzędzic-Majątku. Stąd już tylko przez Grzędzice pozostaje mi dojechać do Lipnika, a dalej prosto do domu ruchliwą dzisiaj DDRką. Po zatrzymaniu się pod klatką zaczynam się zastanawiać czy nie przejechać się do Kobylanki i z powrotem, przekraczając 100 km, ale w końcu odpuszczam sobie;)
Wolny dzień + piękna pogoda-czego chcieć więcej?
Wyruszam 10 minut przed 10 i z powodu północnego, dość silnego wiatru zmyślnie obieram kierunek Goleniów.

Ciąg pieszo-rowerowy w Grzędzicach© michuss
Do Poczernina tym razem jadę nieco inaczej niż zwykle, bo przez Smogolice i dziurawą asfaltówką przez las. Dalej gruntową drogą, która po tym jak śnieg stopniał jest jednym, wielkim błotem. Na szczęście na najlżejszym przełożeniu można przejechać, profilaktycznie wypinam się jednak z spdów.

Pod Poczerninem© michuss
Po dotarciu do betonówki zjeżdżam kawałek do skrzyżowania z drogą Stargard-Goleniów i skręcam w leśną przesiekę prowadzącą aż do Bolechowa. Był to jedyny „terenowy” fragment, który wyglądał jako tako. Wszystkie inne, którymi dzisiaj się poruszałem przypominały poligon.

Pod Bolechowem© michuss
Do Goleniowa dojeżdżam przez Zabród, z tym, że zahaczam o Stawno i do Bolechowa wjeżdżam asfaltem. W mieście zajeżdżam na dworzec, gdzie suszę się przy słynnym grzejniku. Kebaba, na który miałem rano chęć sobie odpuszczam, bo nie czuję się głodny. Podjeżdżam tylko do lidla po napój.
Dalej obieram marszrutę, która pozwoli mi „zaliczyć” dwie asfaltówki, na których mnie jeszcze nie było, mimo że ze Stargardu wcale nie jest tu daleko. W Budnie skręcam mianowicie w prawo i dziurawą, ale całkiem przyjemną drogą dojeżdżam do Podańska. Skręcam w lewo, w kierunku Stargardu, ale już po kilkuset metrach ponownie odbijam w lewo, opuszczając główny trakt z Goleniowa do Stargardu w kierunku Danowa. Dzięki temu mam 3 km bocznej, spokojnej drogi, z czego duża część w lesie.
W Danowie skręcam w stronę Rożnowa, w znaną już mi drogę z Mostów do Rożnowa właśnie. Wiatr sprzyja, jedzie się niesamowicie szybko przez odludne pola (w jednej z internetowych dyskusji na temat wąskotorówki stargardzkiej padło stwierdzenie, że w dużej części wiedzie ona przez „zachodniopomorski interior, bardzo mi to określenie przypadło do gustu i dzisiaj kołatało mi się w głowie, gdy poruszałem się po tych bocznych drogach powiatu goleniowskiego). Między Zagórcami a Rożnowem trochę gorzej, bo wiatr jest z boku, ale i tak nie ma na co narzekać. Słońce przygrzewa tak, że jest mi za ciepło, mimo że nie ubrałem się grubo:) Nie chcę uprzedzać faktów, ale to wraz ze śpiewem ptaków, który dzisiaj często mi towarzyszył może coś zapowiadać;)
Z Rożnowa przez Dąbrowicę do Warchlina, przy czym odcinek między tymi dwoma ostatnimi miejscowościami przez drogę składającą się w głównej mierze z rozrytego przez dziki błota.

Dąbrowica - Warchlino© michuss
Od warchlińskiego zjazdu z betonówki „przeskakuję” kawałek do zjazdu poczernińskiego i nim docieram do wsi (ponownie już dzisiaj).

Dojazd do Poczernina© michuss
Do Smogolic trasa się pokrywa, natomiast zaraz za wsią wjeżdżam w drogę, którą wypatrzyłem rano i, która nieco mnie zaciekawiła (za wsią, zjazd w prawo w pole). Efekt jest taki, że po kilku km szwędania się po polu i lesie docieram w końcu do Grzędzic-Majątku. Stąd już tylko przez Grzędzice pozostaje mi dojechać do Lipnika, a dalej prosto do domu ruchliwą dzisiaj DDRką. Po zatrzymaniu się pod klatką zaczynam się zastanawiać czy nie przejechać się do Kobylanki i z powrotem, przekraczając 100 km, ale w końcu odpuszczam sobie;)









