Rekowo przez Cisewo
Sobota, 22 czerwca 2013
· Komentarze(6)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Grzędzice-Cisewo-Reptowo-Niedźwiedź-Rekowo-Bielkowo-Jęczydół-Morzyczyn-promenada nad Miedwiem-Zieleniewo-STARGARD
Mapa jest niekompletna, bo zapomniałem odpalić endo pod domem i zrobiłem to jakieś 6 km dalej. Dojazd do Grzędzic przez ul. Podmiejską.
MAPA
Po wszystkich sobotnich obowiązkach krótka przejażdżka przez podstargardzkie lasy. W pewnej części drogami, na których jeszcze mnie nigdy nie było (w tym na alternatywnym od „jezierzyckiego” dojeździe do Rekowa).
Przed samym Lipnikiem doganiam dwie starsze kobiety. Gdy jestem jakieś 50 m przed nimi jedna z nich upada i wygląda to dość drastycznie (przez chwilę myślałem, że przyczyną była utrata przytomności). Okazuje się jednak, że skończyło się na potłuczonym kolanie, a potrzeby wzywania karetki nie było.
Kończąc nadmienię tylko krótko, że miałem przyjemność spędzić kilka dni w Delft w Holandii, więc podzielę się zdjęciami. :)
Jak wiadomo Holandia jest krajem rowerowym. Jednak, jeśli wierzyć jednej z miejscowych dam, Delft wiedzie prym w kategorii najbardziej prorowerowych miast tego kraju. Przyznam, że momentami oczy robiły mi się jak pięciozłotówki. Wspaniała, zapierająca dech w piersiach infrastruktura, połączona z niezwykle ciekawą architekturą. Nie dziwi więc, że na ulicach widzi się całe masy rowerzystów w każdym wieku. Największe wrażenie zrobił na mnie licznik rowerów pokonujących jedno ze skrzyżowań. Gdy wracaliśmy do hotelu około 22 liczba rowerzystów, którzy tego dnia przez nie przejechali zbliżała się do... 7000! Widać to zresztą na zdjęciu, z tym, że zostało zrobione godzinę wcześniej, więc do 7000 jeszcze dość daleko. Liczba poniżej to ogólna liczba rowerzystów od początku roku.







Mapa jest niekompletna, bo zapomniałem odpalić endo pod domem i zrobiłem to jakieś 6 km dalej. Dojazd do Grzędzic przez ul. Podmiejską.
MAPA
Po wszystkich sobotnich obowiązkach krótka przejażdżka przez podstargardzkie lasy. W pewnej części drogami, na których jeszcze mnie nigdy nie było (w tym na alternatywnym od „jezierzyckiego” dojeździe do Rekowa).
Przed samym Lipnikiem doganiam dwie starsze kobiety. Gdy jestem jakieś 50 m przed nimi jedna z nich upada i wygląda to dość drastycznie (przez chwilę myślałem, że przyczyną była utrata przytomności). Okazuje się jednak, że skończyło się na potłuczonym kolanie, a potrzeby wzywania karetki nie było.
Kończąc nadmienię tylko krótko, że miałem przyjemność spędzić kilka dni w Delft w Holandii, więc podzielę się zdjęciami. :)
Jak wiadomo Holandia jest krajem rowerowym. Jednak, jeśli wierzyć jednej z miejscowych dam, Delft wiedzie prym w kategorii najbardziej prorowerowych miast tego kraju. Przyznam, że momentami oczy robiły mi się jak pięciozłotówki. Wspaniała, zapierająca dech w piersiach infrastruktura, połączona z niezwykle ciekawą architekturą. Nie dziwi więc, że na ulicach widzi się całe masy rowerzystów w każdym wieku. Największe wrażenie zrobił na mnie licznik rowerów pokonujących jedno ze skrzyżowań. Gdy wracaliśmy do hotelu około 22 liczba rowerzystów, którzy tego dnia przez nie przejechali zbliżała się do... 7000! Widać to zresztą na zdjęciu, z tym, że zostało zrobione godzinę wcześniej, więc do 7000 jeszcze dość daleko. Liczba poniżej to ogólna liczba rowerzystów od początku roku.















