Do pracy nr 1, a potem, niespiesznie, do pracy nr 2. Piszę "niespiesznie", bo zmieniły się godziny dyżurów i nie muszę gnać na 16.30 (i tak zawsze się trochę spóźniałem i wpadałem na oczekujących pod zamkniętymi drzwiami ludzi) tylko spokojnie, na 17. Przebieram się dostojnie i na luzie otwieram punkt piąta ;)))
Po pracy drogą okrężną, przez Kołbaskowo i Barnisław do Stobna. Potem przez Mierzyn i Mickiewicza w Szczecinie. Padało, ale na szczęście, wbrew prognozom, niewiele.