Odebrać auto od mechanika. Trafiło tam "przypadkiem", po prostu był to najbliższy warsztat, przy stacji kontroli. Podczas przeglądu wyszła przykra usterka, która w zasadzie uniemożliwiała dalszą jazdę. A więc znaleziona w samą porę - ktoś "u góry" czuwał. Niestety, przy płaceniu musiałem zacisnąć zęby i nie myśleć o tym co można by za te pieniądze kupić do roweru ;)
Wiatr taki, że prawie przewracał. Uznałem to za niezłą wymówkę i po pracy jadę prosto do domu. Oglądać tv i zagryzać pistacjami, załamując ręce nad pogodą :P
Znowu "szybka" rundka przed pracą. Początkowo chciałem pojechać w Chlebowie prosto do Radziszewa, ale rezerwa czasowa sprawiła, że wróciłem po śladzie, przez Stare Brynki, po dziurzyskach.