Powrót, korzystając z jako-takiej pogody, przez Wyspę Pucką i Autostradę Poznańską z odbiciem do mojego ulubionego, nowoczesnego, podjuskiego lidelka :) Tamże kaszotto, któremi się zajadam w ostatnim czasie. Polecam :)
Do pracy, a po południu do miasta przez port. Tu i tu spotkanie ze znajomymi :)
Spotkanie w mieście miało charakter rowerowy, bo z czerkawami i Kamilem, czyli prawie całym składem Morświnów, przy naleśnikach na milion sposobów, weryfikowaliśmy plany rowerowe na 2020.
Pojechałem noworocznie po chleb do piekarni Reczyńskich. Okazało się jednak, że w ten dzień nie pracują, więc obszedłem się smakiem i wróciłem do domu zadowalając się moim ulubionym chlebkiem z Lidla, skąd inąd też niezłym ;)
Po sylwestrowym imprezowaniu nadszedł dość znośny poranek (o ile można tak nazwać 11.30), po którym szybka kawa i śniadanie oraz podróż po samochód, który został nieopodal domu znajomych. Pojechałem oczywiście naokoło, bo nadkładając drogi przez Kobylankę, do której dojechałem przez Jezierzyce i Rekowo. Przy okazji przejechałem się nową drogą dla rowerów, która łączy Bielkowo z Kobylanką. Z niej skrótem w kierunku Motańca, a potem przez Kałęgę i nową drogą Niedźwiedź - Zdunowo. Oby cały rok był pod znakiem takich warunków w czasie jazdy jakie panowały dziś - sucho i bez silnego wiatru. To lubię ;)