Po drodze zakupy w piekarni Konkola z Karwi - jak na złość przed nami zebrało się towarzystwo kupujące niezliczone ilości bułek, ciastek i bochenków. Te ostatnie oczywiście obowiązkowo do pokrojenia. Godzinę przed planowanym startem jesteśmy w bazie i w nieco nerwowej, ale i towarzyskiej atmosferze obserwujemy przygotowania. Bagaże jadące na metę trafiają do busa, wspaniali wolontariusze wręczają nam lokalizatory. Potem głos zabiera burmistrz Helu, popełniając dość żartobliwy błąd, mówi mianowicie, że jesteśmy niesamowici i podejmujemy się wielkiego wyczynu przejechania OSIEMDZIESIĘCIU SIEDMIU kilometrów w trzy dni ;)))
1. Widok z hostelowego pokoju - daleko Zatoka. Na mecie z okna widać będzie góry.
2. yoshko, czerkaw, żubr, linuś i ja - zwarci i gotowi do startu.
Na pociąg, by z przygodami (remont torowiska między Runowem Pomorskim a Łobzem z komunikacją autobusową wymusił podróż dłuższą drogą przez Kołobrzeg) dojechać do Helu. Na przystanek docieram na kilka minut przed odjazdem naszego szynobusa do Kołobrzegu. czerkaw już czeka, a w Goleniowie dosiada jeszcze yoshko. Po drodze przesiadka w Kołobrzegu i Gdyni, gdzie już w solidnej grupie 13 rowerów jedziemy do celu. Kolej tym razem stanęła na wysokości zadania, ani przez chwile nie borykaliśmy się z jakimikolwiek problemami związanymi z tym, że wieziemy kolejowy generator kłopotów, czyli rower ;)
1. Przesiadka w Kołobrzegu pretekstem do śniadania ;)
2. Specjalnie podstawiony wagon rowerowy zapięty do szynobusa Gdynia - Hel
3. Odebrali pakiety startowe, mogo startować ;)
4. Lekko tremujący dzień przedstartowy żegna nas pięknym zachodem nad Zatoką Pucką.