Świecie nad Odrą
MAPA
Pomysł na taki wypad podsunął już prawie dwa tygodnie temu Artur. Ja pozwoliłem go sobie nieco zmodyfikować - po pierwsze zaproponowałem przejazd szlakiem Odra-Nysa zamiast niemiecką "krajówką", a po drugie, pomny odkrytych terenów na tym szlaku, zasugerowałem jego pokonanie z wiatrem, czyli w zależności od okoliczności najpierw albo przez Niemcy, albo przez Polskę.
Los chciał, że wiało z południa, więc pętlę rozpoczęliśmy polską stroną. Było wszystko, co może uprzykrzać jazdę: deszcz, bardzo silny wiatr, zmęczenie na podjazdach, ale i radość na zjazdach. ;)
W Krajniku zatrzymaliśmy się na jedzenie w barze w pobliżu mostu. Każdy zamówił sobie pożywną zupkę. A jeśli pożywna zupa to oczywiście od razu nasuwa się to:
KLIK :)
Jak się później okazało nikomu nie zaszkodziła, choć niektórzy mieli wątpliwości.
Od Schwedt zaczyna się jazda z wiatrem. Tutaj naprawdę odczuwa się jak mocno wieje - dość powiedzieć, że gdzieś przed Gartz rozpędziłem się na wale do 50,5 km/h, a nie był to szczyt możliwości.
W Gartz piwko, ale tym razem bezalkoholowe - Krombacher pszeniczny, smakował wyśmienicie i dostatecznie ugasił pragnienie.
Ostatni fragment to malownicza wstęga wzdłuż rzeki, przez las do Mescherin, skąd już DDRką (poprawioną chyba ostatnio) do Gryfina i naszych samochodów.
Obyło się bez niespodzianek, kluczyków nikt nie zgubił. ;)
Zdjęć jak zwykle od groma.
























