Szczecin - Stargard (komunikacyjnie)

Czwartek, 16 stycznia 2014 · Komentarze(5)
Kategoria komunikacyjnie
SZCZECIN(PORT-Dąbie-Kijewo-Płonia)-Kobylanka-Morzyczyn-Zieleniewo-STARGARD


Dzisiaj było ostro - zrozumiałem dlaczego wczoraj tak szybko mi zleciała droga do Szczecina. Od samego początku, od zjazdu z wiaduktu na Gdańską dostałem wiatr w twarz i tak, z małymi przerwami, było do końca. Na Przestrzennej myślę sobie, że cykloza to jednak poważna choroba, bo nawet nie mam cienia wahania, by podjechać na pociąg. Potem śmieję się sam do siebie, że chyba nic gorszego od jazdy pod wiatr, dodatkowo w padającym czymś na kształt śniegu nie może być. I chwilę później (za krzyżówką w Kijewie, przed autostradą) czuję, że tylne koło mi "dobija". Co tu robić, myślę jak ta pani od "tłukło i tłukło" ;)... Odcinek do Płoni w większej części ciemny, postanawiam w razie czego zatrzymać się w tej nowej zatoce parkingowej dla ITD i tam dopompować. No, ale jedzie się jako tako, więc zmieniam plan i przesuwam pompowanie na Płonię :D Na wysokości giełdy zatrzymuję się i macham co sił w rękach. Ruszam i niemal natychmiast mam wrażenie, że jadę felgą po asfalcie - odbijam w ul. Przyszłości (świetna nazwa, kojarzy mi się trochę z Alternatywy) z zamiarem usunięcia defektu na parkingu netto. Tam jednak orientuję się, że opona jest twarda, nic z niej nie zeszło i, chcąc nie chcąc, puszczam się w odcinek leśny do Kobylanki. Duszę co sił w nogach pod ten wiatr, bo wiem, że latarnie są dopiero przy stacji benzynowej w Motańcu. Śnieg nasila się, docieram w końcu do tej stacji, ale czuję, że jest nadal w miarę ok, więc kolejny etap - Kobylanka. Tu nadal dość "twardo", więc nie tracąc czasu pruję już w stronę Stargardu, nie zatrzymując się nigdzie, za to walcząc z bardzo silnym wiatrem, szczególnie za Zieleniewem.

Gdy zjechany docieram do domu zdaję sobie sprawę, że na dworze był mróz. Rower jest cały w błotnisto-lodowej brei, która doń przymarzła. Od ramy odrywam długi na kilkanaście cm płat i wyrzucam bezpośrednio do kosza. :)

Jutro będę miał ułatwione zadanie, bo w miejscu uszkodzenia opony słyszalny był w domu syk schodzącego powietrza, więc nie będzie trzeba tracić czasu na szukanie urazu. :)

Komentarze (5)

Właśnie...dobitnie to ująłeś.

srk23 18:38 piątek, 17 stycznia 2014

Mirek, jak przeglądam "top" BSu to i tak dochodzę do wniosku, że jesteśmy małymi żuczkami. ;) No, ale w sumie nie chodzi o tłuczenie km, tylko przyjemność, nie? :)

michuss 15:11 piątek, 17 stycznia 2014

Mnie wczoraj też dopadło to "Białe szaleństwo" gdy wracałem z pracy...ale ja miałem tylko 6 km (tylko podziwiać tą Twoją CYKLOZĘ).

srk23 14:49 piątek, 17 stycznia 2014

może i tak, cholera wie. ;)))

michuss 21:16 czwartek, 16 stycznia 2014

to znaczy jechałeś bez powietrza z twardą z powodu mrozu oponą ?? :D

Trendix 21:11 czwartek, 16 stycznia 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!