Rano dość rześko, ale jechało się szybko i sprawnie. Uwieczniam bohatera, który rozjeżdża DDRkę, by zaparkować swoje auto. Pan z hondy ZGR FN28 ma swój udział w tym, że za kilka miesięcy nawierzchnia będzie zdewastowana. Jestem prawie pewien, że to ten sam, który na początku stycznia w tym samym miejscu niemal mnie staranował nieostrożnie cofając...
Podczas powrotu towarzyszy mi nowy gadżet, czyli turystyczna nawigacja garmin etrex 30. Fajna, przyda się na eskapadach w nieznane tereny, chociaż i tak zastanawiam się czy nie zastąpić tym licznika.
Komentarze (6)
srk23 - kosztowało (i kosztować będzie) mnie to trochę wyrzeczeń. ;)
Widzę, że temat szeroko pojętego zasilania to Twój konik. :D
Na dwie normalne paluszki (oczywiście można zastąpić je akumulatorami). Podobno wytrzymują do 25 godzin na takim źródle zasilania. Czy tak jest? Okaże się jak trochę z tym pojeżdżę, aczkolwiek już w instrukcji jest napisane, że przy niższych T żywotność baterii spada (co w sumie nie jest nowością).
Sprzęt zlicza wszystko co potrzebne, km, czas postoju, jazdy, średnią i maksymalną prędkość. Wyświetlał mi nawet informację, że za tyle a tyle minut zajdzie słońce (potem podawał, o której wstanie). Dodatkowo podaje wysokość, na której się znajduje. Z tym, że chyba nie do końca poprawnie, bo na Przestrzennej momentami wskazywał -1 (ale przyznam, że jeszcze wysokościomierza nie skaliborwałem, do czego potrzebna jest znajomość albo ciśnienia w miejscu, w którym się znajdujemy, albo jego dokładna wysokość n.p.m.). Teraz czeka mnie jeszcze zabawa z programem do jego obsługi i dedykowaną aplikacją "garmin connect", gdzie możesz sobie prowadzić statystyki, w tym zgrać ślad i przerzucić np. do endo.
Jeżeli będziesz zainteresowana bardziej to pisz na prv za jakiś czas, pewnie będę mógł powiedzieć coś więcej. :)
Aha, test sprzętu jest np. tutaj: http://bezprzyciskow.pl/krotki-test-nawigacja-turystyczna-garmin-etrex-30