Szczecin przez Kraków

Niedziela, 13 kwietnia 2014 · Komentarze(12)
Kategoria wycieczka
STARGARD-Zieleniewo-Morzyczyn-Kobylanka-Bielkowo-Nieznań-Kołbacz-Stare Czarnowo-Glinna-Żelisławiec-Gardno-Wełtyń-Gryfino-Staffelde[Stawy]-Tantow[Tętowa]-Radekow-Nadrensee[Nadręże]-Krackow[Kraków]-Glasow-Grambow[Grębowo]-Linken-Lubieszyn-Dołuje-Mierzyn-SZCZECIN(Pogodno-Śródmieście-port)

MAPA

Kierunek i cel dzisiejszej wycieczki był wymuszony. Zostawiłem bowiem w czwartek auto w pracy i dzisiaj musiałem po nie pojechać. Nie było mi to w smak, bo wiał wiatr z zachodu, więc idealnie byłoby pojechać gdzieś na zachód i wracać, a ja musiałem pojechać na zachód i wsiąść do samochodu. No, ale w końcu wykombinowałem, że przy niedzieli przydałoby się przekręcić te 100 km i w związku z tym zaplanowałem trasę do pracy, ale w taki sposób, by choć trochę skorzystać z pchającego wiatru.

Pojechałem więc przez Niemcy. Do Gryfina tradycyjną i nudną drogą przez Stare Czarnowo i Wełtyń, a dziś dodatkowo trochę się zmęczyłem, bo dość mocno wiało w twarz. Od Gryfina wiatr schodzi na drugi plan, a zaczynam cieszyć się pierwszy raz przejechanymi drogami. Spod Mescherin wyjeżdżam przez Staffelde, drogą, którą pokonywaliśmy podczas powrotu z TdN w maju zeszłego roku. Jednak nie skręcam na Bobolin, tylko jadę dalej przed siebie, gruntowymi drogami docierając w końcu na opłotki Tantow. W roli prowadzącego oczywiście garminek, na szczęście mnie nie zawiódł (choć przyznam szczerze, że gdy pod domem wrzuciłem mu zaplanowaną trasę to lekko mnie zdziwiło 106 km do celu, ale rzeczywiście tyle wyszło).

Mijam kolejne wiochy po niemieckiej stronie. Drogi dobre, chyba jednak lepsze jak u nas. Natomiast podczas tego wyjazdu z kulturą kierowców bywało różnie, mijania „na gazetę” doświadczyłem kilka razy.

Po dojeździe do Nadrensee zaczynam kierować się wprost pod wiatr. Droga bardzo urokliwa, pofalowana, lekko kręta, ale ten upiorny wiatr naprawdę daje popalić! Dość powiedzieć, że na zjeździe do Krakowa ledwie dokręcam do 20 km/h. Jednak potem jest już dużo lepiej. W Lubieszynie staję w McD, gdzie zjadam Big Maca w towarzystwie samych Niemców – to daje mi dawkę energii, dzięki której do Szczecina docieram w bardzo szybkim tempie. I żałuję, że muszę kończyć jazdę, bo z chęcią dociągnąłbym do tego Stargardu...

W pracy jeszcze przed wyjazdem zakładam sobie nowe rogi i prostą kierownicę. Zobaczymy jak się z tym będzie jeździło, póki co wreszcie mam miejsce na zamontowanie lampki we właściwy sposób.

Zdjęcia:

1) DW120 pod Glinną.


2) Na granicy.


3) Aleja Neurochlitz - Tantow.


5) Jabłoń kwitnąca pod Radekow.


6) W drodze do Nadrensee.


7) Pod Nadrensee.


8) Autostrada do Berlina (choć widok akurat w stronę Kołbaskowa).


9) Kraków.


10) Jedna z, niedawno wyremontowanych, dróg wewnętrznych w szczecińskim porcie.


Komentarze (12)

Stówka w taki wiatr. no.. no...

davidbaluch 06:39 poniedziałek, 14 kwietnia 2014

No to sobie pociągnąłeś pod ten wiaterek :)

Trendix 21:19 niedziela, 13 kwietnia 2014

Ale nie mają Białej Podlaskiej... ;)))

A poważnie - może tak być. ;)

michuss 21:13 niedziela, 13 kwietnia 2014

a ja myślę , ze kiedy będziesz bliżej to częściej będzie Ci się zdarzać ta zagranica ! no czemu nie , jak mają tez Kraków ! :)

tunislawa 21:08 niedziela, 13 kwietnia 2014

siwobrody: rzeczywiście szkoda. Może inną "razą". ;)

Monica: bo nie ciągnie. Mieszkam tu od 2008, a wystarczyłoby palców dwóch rąk na zliczenie wyjazdów zagranicznych. ;)

michuss 19:57 niedziela, 13 kwietnia 2014

Jeździliśmy częściowo w tej samej okolicy.
Szkoda ze się nie spotkaliśmy.

siwobrody 19:43 niedziela, 13 kwietnia 2014

Coś niedawno wspominałeś, że w ogóle Cię do Niemiec nie ciągnie, a nim się obejrzałeś i już się w nich znalazłeś ;-))) I nawet do Krakowa masz blisko...

Monica 19:38 niedziela, 13 kwietnia 2014

We wszystkich poprzednich rowerach zawsze miałem rogi i z nich korzystałem. Postanowiłem założyć i do airline`a, ale, że nie uznaję rogów przy giętej kierownicy musiałem kupić prostą. Względy estetyczne zdecydowały, proszę ja Ciebie. ;)

michuss 19:37 niedziela, 13 kwietnia 2014

Ja z kierownicą zrobiłem na odwrót. Prostą zamieniłem na taką z gięciem chyba 10 stopni. Moje nadgarstki czują się teraz lepiej.

4gotten 19:29 niedziela, 13 kwietnia 2014

Ja już kilka razy posilałem się w McD i BK, za każdym razem oczywiście oprócz kanapki cola i działa. ;)

Dzisiaj w ogóle zaryzykowałem, bo zjadłem obfite śniadanie, a na drogę wziąłem jedynie wodę.

michuss 18:46 niedziela, 13 kwietnia 2014

Nieźle się namordowałeś z tym wiatrem.
Kiedys wydawało mi się, że batoniki w trasie to wszytko czego mi trzeba. Ostatnio stwierdziłem jednak, że fast food potrafi zdziałać cuda.

4gotten 18:44 niedziela, 13 kwietnia 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!