Szczecin przez Kraków
MAPA
Kierunek i cel dzisiejszej wycieczki był wymuszony. Zostawiłem bowiem w czwartek auto w pracy i dzisiaj musiałem po nie pojechać. Nie było mi to w smak, bo wiał wiatr z zachodu, więc idealnie byłoby pojechać gdzieś na zachód i wracać, a ja musiałem pojechać na zachód i wsiąść do samochodu. No, ale w końcu wykombinowałem, że przy niedzieli przydałoby się przekręcić te 100 km i w związku z tym zaplanowałem trasę do pracy, ale w taki sposób, by choć trochę skorzystać z pchającego wiatru.
Pojechałem więc przez Niemcy. Do Gryfina tradycyjną i nudną drogą przez Stare Czarnowo i Wełtyń, a dziś dodatkowo trochę się zmęczyłem, bo dość mocno wiało w twarz. Od Gryfina wiatr schodzi na drugi plan, a zaczynam cieszyć się pierwszy raz przejechanymi drogami. Spod Mescherin wyjeżdżam przez Staffelde, drogą, którą pokonywaliśmy podczas powrotu z TdN w maju zeszłego roku. Jednak nie skręcam na Bobolin, tylko jadę dalej przed siebie, gruntowymi drogami docierając w końcu na opłotki Tantow. W roli prowadzącego oczywiście garminek, na szczęście mnie nie zawiódł (choć przyznam szczerze, że gdy pod domem wrzuciłem mu zaplanowaną trasę to lekko mnie zdziwiło 106 km do celu, ale rzeczywiście tyle wyszło).
Mijam kolejne wiochy po niemieckiej stronie. Drogi dobre, chyba jednak lepsze jak u nas. Natomiast podczas tego wyjazdu z kulturą kierowców bywało różnie, mijania „na gazetę” doświadczyłem kilka razy.
Po dojeździe do Nadrensee zaczynam kierować się wprost pod wiatr. Droga bardzo urokliwa, pofalowana, lekko kręta, ale ten upiorny wiatr naprawdę daje popalić! Dość powiedzieć, że na zjeździe do Krakowa ledwie dokręcam do 20 km/h. Jednak potem jest już dużo lepiej. W Lubieszynie staję w McD, gdzie zjadam Big Maca w towarzystwie samych Niemców – to daje mi dawkę energii, dzięki której do Szczecina docieram w bardzo szybkim tempie. I żałuję, że muszę kończyć jazdę, bo z chęcią dociągnąłbym do tego Stargardu...
W pracy jeszcze przed wyjazdem zakładam sobie nowe rogi i prostą kierownicę. Zobaczymy jak się z tym będzie jeździło, póki co wreszcie mam miejsce na zamontowanie lampki we właściwy sposób.
Zdjęcia:

2) Na granicy.

3) Aleja Neurochlitz - Tantow.

5) Jabłoń kwitnąca pod Radekow.

6) W drodze do Nadrensee.

7) Pod Nadrensee.

8) Autostrada do Berlina (choć widok akurat w stronę Kołbaskowa).


10) Jedna z, niedawno wyremontowanych, dróg wewnętrznych w szczecińskim porcie.










