Nowe Warpno z Agą

Sobota, 1 listopada 2014 · Komentarze(11)
Kategoria wycieczka
Uczestnicy
SZCZECIN(BUKOWE-Zdroje-Centrum-Głębokie)-Pilchowo-Tanowo-Jezioro Piaski-Nowe Warpno-Tanowo-Pilchowo-SZCZECIN(Głębokie-Centrum-Zdroje-BUKOWE)

MAPA

Pomysł odwiedzenia Nowego Warpna chodził za mną od dawna. Wstyd w sumie, że jeszcze tam nie dotarłem, ale jakoś nigdy nie było po drodze.

W związku z tym, że chciałem zaplanować jakąś atrakcyjną trasę dla Agi, głównie po to, żeby się na starcie do zachpomu nie zraziła, stwierdziłem, że właśnie wspomniana wyżej, przeurocza (jak wynikało z przeróżnych relacji na BS) „destynacja” ;) będzie odpowiednia. Obawiałem się wprawdzie czy takie skomasowanie pozytywnych wrażeń w pigułce nie odbije się negatywnie na mojej formie, ale okazało się, że przyjąłem to mężnie. ;)

Aga jechała na moim authorze, ja skorzystałem z pożyczonego uninbike`a.

Pogoda, jak na ten dzień (1. listopada) bardzo nietypowa – słonecznie, sucho i ciepło. Jak już w swojej relacji Agnieszka zauważyła ubraliśmy się zbyt grubo. Pewnie z rozpędu, bo co by nie mówić wizyta „na grobach” z reguły kojarzy się ze słotą. Aga miała to szczęście, że po kilku km mogła ściągnąć czapkę. Na moje nieszczęście owłosienie na głowie mam nieco mniej, że tak powiem, wzmożone, więc w kwestii ewentualnego wyziębienia czachy byłem na straconej pozycji... Słowem – pozostało mi grzać się w nieszczęsnej kominiarce przez długie kilometry.

Po drodze zajeżdżamy na Jasne Błonia. To znaczy w planach był tylko przelot tamtędy, ale dostrzegam Pana Kawkę. Sugeruję więc postój i delektowanie się przez kilka chwil ciepłą kawą. Nie musiałem długo namawiać, ponieważ nie przyjęliśmy tego dnia wystarczającej dawki kofeiny. Właściwie to w ogóle jej nie przyjęliśmy, bo zapomniałem przed świętem kupić mleko. Koniec końców spijamy po kawie, a do tego muffin. Dla wzmocnienia.

Kolejne km mijają nam bardzo szybko na interesujących, jak to zwykle bywa, rozmowach. Przecinamy Park Kasprowicza i dobijamy nad Głębokie. Potem DDRką przez Pilchowo aż do Tanowa. Bez choćby minuty postoju grzejemy: pierwej na Dobieszczyn, potem długimi, nużącymi prostymi w stronę granicy, a na koniec klimatyczną, całkowicie odludną asfaltówką w rejon Jeziora Piaski. Tamże krótka sesja zdjęciowa i odsapnięcie. Tutaj też część uczestników tej wycieczki poprawia fryzurę.

Kolejny skok to dojazd do nowej szosy z Dobieszczyna do Nowego Warpna. Tuż przed nią, na drodze Myślibórz Wielki – Trzebież urządzamy sobie jeszcze sesję zdjęciową. Już nie pamiętam kiedy ktoś ostatnio robił mi zdjęcia, więc zabawa jest przednia.

W Nowym Warpnie jesteśmy dość późno. Pewnie coś koło drugiej. Udajemy się na plażę nad zalew, potem zwiedzamy wieżę widokową na brzegu i lądujemy w barze. W sumie to już zdążyliśmy go minąć, gdy zauważyłem, że sprzedają „fiszbuły”. Nie namyślając się długo rezygnujemy z planowanego postoju w McD i zamawiamy sobie po bułce – Aga decyduje się na bismarka, a ja biorę matiasa. Oba pyszne, szczególnie sosy robią wrażenie, ale i ryba niczego sobie. Takie to proste, a takie pyszne.

Po „obiedzie” ruszamy do domu. W międzyczasie podziwiamy jeszcze klimatyczne uliczki i rynek w Nowym Warpnie, zatrzymujemy się pod sklepem, a potem to już tylko żwawa jazda, by zdążyć przed zmrokiem. A raczej nie zdążyć, bo to z góry skazane na klęskę, ale choć przejechać jak najwięcej „za jasnego”. I w sumie poszło całkiem nieźle. Szarówka przechodzi w zmrok w okolicach Głębokiego. Przez Park Kasprowicza ciągniemy już po ciemku. W okolicy Pomnika Czynu Polaków czuję, że odcina mi prąd. Popijam więc trochę słodkiego napoju, licząc, że to wystarczy. Nie wystarczyło i widząc otwartą budkę z ciastkami przy pętli na Eskadrowej, pod pozorem pokazania Adze jak pyszne mają tu słodkości, zatrzymuję nasz dwusosobowy peleton na ostatni już dziś jedzeniostop. Do domu ledwie 5 km, tam czeka na nas niezłe spaghetti, ale cóż...

Co mogę powiedzieć... 10/10 :)






















Komentarze (11)

Tak, chodziło oczywiście o uniknięcie wypadku ze względu na Twoją sławetną niechęć do używania hamulca. ;)

Aga bywa tu w weekendy - w te, w które ja nie jestem u Niej. Tak to mniej więcej wygląda.

michuss 23:06 poniedziałek, 17 listopada 2014

Ale że co, chcesz mnie uniknąć? ;) Słusznie poniekąd, zważywszy na moje obsesyjne unikanie hamowania. ;)
A kiedy Aga znów tam będzie? To by mi jeszcze motywację poprawiło. ;)

mors 18:02 poniedziałek, 17 listopada 2014

mors: uprzedź jak będziesz w "tych" stronach. :)

michuss 00:10 poniedziałek, 17 listopada 2014

N.W. to taka trochę niedoceniana perełka ;) też się wybieram tamże. :)

mors 16:55 czwartek, 13 listopada 2014

Tunia - bardzo. :)

strus - nie wiem. ;)

michuss 17:30 środa, 12 listopada 2014

Kiedy taka pogoda wróci?

strus 17:57 niedziela, 9 listopada 2014

pięknie sobie jeżdzicie ! Podoba się Adze u nas ?

tunislawa 11:24 niedziela, 9 listopada 2014

Marek, zrzuciłem. Ale teraz byłem tydzień na szkoleniu, było dobre żarcie i trochę przybrałem... ;)

Monika-dzięki!

Wojtek-wychodzi, że dwudziesta pierwsza.

michuss 11:14 niedziela, 9 listopada 2014

No i kolejna setka zaliczona :) Która już w tym roku ?? :)

Trendix 10:57 niedziela, 9 listopada 2014

Wreszcie wspólne fotki :-) Wszystkiego najlepszego... :-)

Monica 08:04 niedziela, 9 listopada 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!