Na obiad z Agą
Wtorek, 11 listopada 2014
· Komentarze(5)
Kategoria wycieczka
Dzień, który był dowodem na to jak plany mogą rozminąć się z rzeczywistością. Chcieliśmy zaliczyć gwarantujący ponad 100 km przelot do Stepnicy i z powrotem. Jednak gorsze, a wręcz dużo gorsze samopoczucie sprawiło, że musieliśmy zmienić zamiary. Okazało się, że przy problemach z nerkami/anginą nawet niecałe 30 km potrafi człowieka zmaltretować... Do domu dotarliśmy naprawdę nieźle zjechani.
Ruszyliśmy dopiero około godziny 13 motywowani wizją dobrego obiadu w "Ukraineczce" na szczecińskim "Starym Mieście". Spacerowym tempem dojechaliśmy tam najkrótszą trasą. Po przepysznościach (z kronikarskiego ;) obowiązku: cepeliny i draniki z grzybami) wróciliśmy drogą nieco okrężną, bo chciałem Adze pokazać Dąbie Małe z perspektywy plaży. Końcówka to już zakup pożywnych andrutów, które dostarczyły całej naszej dwójce odrobinę energii na podjazd pod Fioletową (i tak nas wymęczył).
Nie było to chyba wszystko razem zbyt rozsądne, ale... ALE... jak się spotka dwójka chorych na cyklozę... ;) Gdybym drugi raz miał decydować to nie zmienił bym nic. Może poza lekkim wydłużeniem trasy, ewentualnie niewielkim zwiększeniem konsumowanych w "Ukraineczce" porcji. I czuję, że nie byłbym w tym podejściu odosobniony. ;)














