Rano wyjechałem trochę wcześniej niż zwykle. Nawet nic nie zjadłem. Miałem farta, bo na Tczewskiej oba przejazdy otwarte, a lidla w Dąbiu, gdzie dziś robiłem śniadaniowe zakupy otworzyli mi dosłownie przed nosem. Ale to nie był koniec farta na dziś.
Po pracy widzę nadciągające znad Wałów nad port ciemne chmury. Nic to, myślę, ryzykuję, pojadę na wschód, może się uda uciec, choć nadziei na to wielkich nie ma.
Gdy dojeżdżam do Załomia widzę te chmury coraz bliżej. Niechybnie będzie pompa. Jadę po długim czasie gruntówką (kiepską) łączącą Załom z Wielgowem. Zaraz za wiaduktem nad autostradą dostrzegam odchodzącą w lewo gładką, nową drogę szutrową. Postanawiam skorzystać, choć nie ma jej na mapie. A nie ma, bo dopiero co zbudowana. Dojeżdżam tędy do dziurawego asfaltu łączącego Wielgowo z dawnym węzłem Rzęśnica - do niedawna można tam było włączyć się na ekspresówkę albo odbić po płytach betonowych na Chociwel.
Gdy przez las dojeżdżam do Niedźwiedzia, a potem do Motańca, gdzie zmieniam kierunek i zaczynam wracać w stronę Szczecina widzę przed sobą granatową masę na niebie. Czyli to pewne, zmoczy mnie, pytanie tylko kiedy? ;) W Jezierzycach sucho, w Sosnówku też. Przez cały podjazd na Drodze Bieszczadzkiej bez deszczu, choć cały czas widzę między drzewami ołowiane chmury. Po dotarciu w okolice Kołowa okazuje się, że zostawiłem je z boku i za sobą! Okrążyłem je sprytnie :P Po zjechaniu Drogą Górską do Ronda Reagana widzę, że jest mokro i musiało niedawno lać. Ale fart! :)
Po zakupach w zdrojskim lidlu wracam do chałupy. Zaraz po wejściu zaczyna lać. Fartowny dzień... :)
Komentarze (10)
Ależ ja w każdy zimowy miesiąc stosunkuję się do żeńskiej tabeli :) (jak zimą jeździ ok. 11 kobiet to dość łatwo przebić się do TOP10). ;]
Michał - kontekst statkowy odebrałem bez problemów :-) Ale faktem jest, że zabrakło mi odwagi do zrealizowania planowanego przelotu przez Police. Mam więc prawo nazwać się tchórzem :-) Nie lubię deszczu, ale jak trzeba , to się z nim mierzę, jak w tym roku podczas 25 podjazdów Miodowej :-)