Rano z ulgą przesunąłem budzik o godzinę. Postanowiłem wreszcie się trochę wyspać, bo ostatnie późniejsze wstawanie miałem w sobotę. Tym sposobem pojechałem do roboty drogą najkrótszą i podstawową, z tym jednak zastrzeżeniem, że ze Zdrojów musiałem się cofnąć, bo zorientowałem się, że nie wziąłem ni portfela, ni telefonu. Potem jeszcze przystaję na Basenie Górniczym, gdzie mają pyszne drożdżówki, ze szczególnym uwzględnieniem rogala z maso kajmakowo :P Pyszota! :)
Po pracy zajeżdżam do bankomatu przy Bogurodzicy. A jak już tu jestem to zmierzam jeszcze obejrzeć sobie odnowioną Potulicką i Narutowicza. Robi to wrażenie, bo wcześniej był tu koszmarnie pofalowany bruk, a film z tramwajem toczącym się po koślawym torowisku był nawet hitem internetu (KLIK szczególnie efektowne od 53 sekundy). Dzisiaj po dawnym klimacie nie ma już śladu, ale to chyba dobrze?
Komentarze (14)
eranis - bo też lubisz regionalne specjały? :P
Trollking - mam podobne zdanie do Twojego. Też preferuję kolejowe torowiska jeżeli chodzi o wywijanie orła. :P
Ano właśnie - torowiska tramwajowe to jedno, ale na każdego kolarza czyha zawsze i wszędzie (prócz widocznie Myślenic) szersze, ale niemniej wredne torowisko kolejowe. Leżałem na obydwu, kolejowe wydają się bezpieczniejsze z doświadczenia, bo mniejszy ruch :)
mors - parafia bez torowiska to pryszcz. Gdzieś kiedyś utkwiła mi w głowie informacja, że jedynym powiatem bez kilometra torów na swoim terenie jest myślenicki :P